Informacja na email o nowych postach

Nestle Nan

30 sty 2016

No i skończyło się.... i film o macierzyństwie, wcale nie jest to bajka :) humorystycznie

No i skończyło się na planach. Zdrzemnęłam się i koniec, nawet nie ruszę palcem. Może jutro coś sprzątnę. 
Wczoraj oglądałam filmik J. Kobieta opowiada w sposób humorystyczny a jednocześnie prawdziwy o ciąży i macierzyństwie. Bez ściemy J.

Weekend tylko dla mnie

Mąż zabrał dzieciaki i pojechał na weekend do rodziny. Zapowiedział mi, że nie daje głowy, iż jak w niedzielę rano wstanę, nie zastam go śpiącego w pokoju na dole. Jak chłopaki dadzą czadu, nie będą przecież w końcu spać we własnych łóżeczkach, tylko w turystycznych. W związku z tym, iż mam wolne poszłam na miasto. Pierwsze kroki skierowałam do sklepu ze starociami ale bez szału. Może i dobrze, bo jeszcze bym pieniądze  wydała. Kupiłam za to kilka niedrogich zabawek, grzechotek itp., sobie natomiast kurtkę i płaszcz za grosze. Mimo tej wolności w mieście spędziłam jakieś dwie godziny i miałam dosyć. Tarabanienie się z tobołami nie jest tym czego oczekiwałam. Będąc w pobliżu przystanku autobusowego zadecydowałam, że to koniec. Ponadto, moja rwa kulszowa mogłaby się zbuntować na dłuższe pielgrzymowanie. Teraz muszę pomyśleć co zrobić z tak rozpoczętym dniem. Wczoraj myślałam, że posprzątam ale teraz coś mi się widzi, że nie widzę jak jeżdżę na odkurzaczu i mopie. Odpocznę i może zdarzy się cud i wstąpią we mnie nadludzkie siły, bo takich trzeba na te porządki i że rzucę się w wir pracy. A wracają do pobytu w mieście, zgłodniałam i bezkarnie zjadłam pączka i bułkę. Podzieliłam się z trzema gołębiami i musiałam uciekać. To ptactwo porozumiewa się chyba telepatycznie. Nadleciały takie tłumy, szok. Nawet jak odchodziłam pojawiały się coraz to nowsze egzemplarze. Sama podróż autobusem nawet przyjemna. Przysiadła się pani, która ze mną porozmawiała o pogodzie. Szkoda, że ludzie tak mało z sobą rozmawiają.

29 sty 2016

Gdy dzieci rosną

Rodzice chcą, żeby ich dzieci potrafiły dużo, były większe, starsze, doroślejsze a za jakiś czas z rozrzewnieniem wspominają czasy, gdy były malutkimi, nieporadnymi niemowlakami. Gdy moi chłopcy byli tylko leżący marzyłam żeby wreszcie siedzieli,  na razie jestem zadowolona z tego faktu. Dużo łatwiej ich karmić. Chciałabym żeby samodzielnie chodzili i tu pewnie będę miała chwile, w których będę zadowolona ale i pewnie będę rwała włosy. Podobnie z mówieniem. Już sobie wyobrażam, gdy dwóch na raz będzie miało tysiąc pytań do… Oj, głowa będzie puchła. Może to dziwne ale nie mogę się doczekać czasu, gdy pójdą do szkoły. Nie wiem dlaczego ale wydaje mi się, że będzie to dobry czas. Chłopaki poszerzą swoją wiedzę, umiejętności, poznają nowe osoby. Zacznie się nowy etap ich życia. Taki przedwstęp w dorosłość.

26 sty 2016

Szybkie pączki zrobione :) takie bardziej racuchy

Zrobiłam dzisiaj pączki z poprzedniego posta (przepis na szybkie pączki). Całkiem dobre i banalnie łatwe do wykonania. Dłużej się smażyły niż je przygotowywałam. Stwierdziłam, ze ilość będzie zbyt mała więc zrobiłam podwójną porcję. Jak dla mnie to bardziej racuchy niż pączki, przynajmniej u mnie w domu tak wyglądały. Muszę kiedyś zrobić tradycyjne pączki ale więcej przy tym grzebania a ja jestem zwolenniczką szybkiego pieczenia. Jak najmniej się narobić a mieć pyszny efekt! :) Takie jest moje motto :)).

25 sty 2016

Szybkie pączki

Mam zamiar znowu poczynić prace kuchenne J. Tym razem w planie są pączki. Jak zwykle wybrałam przepis prosty i szybki. To przepis na 35 pączków.
Składniki:
2 serki homogenizowane po 140 gram,
2 jajka,
2 szklanki mąki pszennej,
pół szklanki cukru pudru,
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia,
1 litr oleju do smażenia.

Rozgrzewamy olej. Składniki mieszamy w misce widelcem, aby uzyskać kleistą konsystencję. Nie należy dodawać dodatkowych ilości mąki bo pączki wyjdą twarde. Odmierzamy małe porcje ciasta za pomocą małej łyżeczki i umieszczamy w garnku. Żeby ciasto łatwiej odchodziło od łyżeczki należy ją umoczyć w oleju przed nabraniem ciasta. Pączki smażymy z obu stron do uzyskania złocistego koloru.

Normalne dni

Mija kolejny dzień a ja znowu nic nie zrobiłam. Mama szykuje się na wyjazd i pakowała walizki. Ona jest jeszcze bardziej zakręcona w doborze ciuchów niż ja J. W sumie wyszły dwie duże i jedna mała walizka J.
Na dworze odwilż. I dobrze  bo nie lubię zimna, chociaż jak było biało to całkiem przyjemnie patrzyło się za okno. Dużo lepiej będzie się jednak oglądało zieleń, kwiaty itp., które mam w planach posadzić, posiać i chyba zaczarować mój ogródek.

Mąż dzisiaj poszalał w Biedronce J. Zakupił wreszcie upragniony wok i kilka puszek mleczka kokosowego, sosów itp. Będzie wyżerka J.

23 sty 2016

Zabawki grające

Doszło krzesełko uczydełko J. Oczywiście wylicytowałam na allegro J. Najpierw rodzice musieli się pobawić. Całkiem fajna zabawka i uważam, że wato ją kupić. Owszem, cena sklepowa jest dosyć wysoka ale używane można kupić atrakcyjnie a warto. Chłopki zainteresowali się bardzo. Krzesełko gra, mów, śpiewa i można wygodnie usiąść.

Mój mąż powiedział, że mnie zamknie z chłopakami w jednym pokoju jak kupię im jeszcze jedną grającą zabawkę J a właśnie wylicytowałam telefonik grający J. Jestem ogromną fanką grających, wydających różne dźwięki zabawek i uważam, że dzieci to rozwija bo pobudza ich zainteresowanie, chęć odkrywania, manewrowania rękami itp. 

20 sty 2016

Natchnienie na hand made

Znowu mnie dzisiaj natchnęło i chce mi się rękodzieła J. Mam w planach zrobienie róż z bibuły, krokusów z krepiny i tulipanów z tkaniny. Tradycyjnie nie mam pojęcia co z tego będzie, bo moje dwie lewe ręce średnio dają się poprowadzić ale wskazówki wyglądają prosto i wydaje się, że może podołam J.

A co dzisiaj? Dzisiaj tak jakoś nijako. Skończyli nadawać w TV mój ulubiony serial „Zaklinacza duchów” L. Widziałam dzisiaj po paru latach nieoglądania program „Jaka to melodia”. Postarzeli się niektórzy. Kiedyś uwielbiałam oglądać ten program ale chyba, jak to z wszystkim bywa, „przejadł mi się”. Moja mam mnie zaskoczyła J. Oglądamy już końcówkę a ona mi mówi, że lubi tego wokalistę z Pectus. Ja to nawet pojęcia nie miałam, iż to ten zespół pokazują J. Mama jest na bieżąco z trendami muzycznymi J

19 sty 2016

Plaster rozgrzewający - ostrożnie

Odnosząc się do wcześniejszego maila o rwie kulszowej to postanowiłam rozgrzać bolące miejsce. W tym celu zastosowałam plaster rozgrzewający o nazwie FASTPLAT. Ponoć to najlepszy na rynku produkt. Moja mama mówi, że grzeje ją bardzo, nie mogła wytrzymać tak parzyło. Mnie, po naklejeniu, nawet nie zagrzało, zero jakiegokolwiek ciepła ale po ok. 5 minutach zaczęło się. Czułam, że mi szumi w uszach, głowa mnie rozbolała a jak zobaczyłam się w lustrze to się przeraziłam. Byłam czerwona a raczej bordowa. Zmierzyłam ciśnienie. W życiu nie miałam tak wysokiego. Tętno przyspieszało z minuty na minutę. Nie miałam pojęcia co się dzieje. Nigdy nie miałam takich objawów. Jedyne co nam przyszło do głowy to, że plaster tak na mnie zadziałał, mimo iż niczego nie czułam. Odkleiłam go więc. Dziwna sprawa ale po chwili zaczęłam dochodzić do siebie. W życiu bym nie pomyślałam, że plaster rozgrzewający mógłby mnie przenieść na tamten świat. Dobrze, że nie nakleiłam go przed snem.

Rwa kulszowa

Taki inny temat ale uznałam, że powinnam o tym napisać. Rwa kulszowa jest częstą dolegliwością, która występuje z różnym nasileniem. Niestety, dosięgła i mnie. Jak teraz się zastanowię to jej objawy pojawiały się już od wielu lat. Takie bóle kostki, cierpnięcie nogi, czasem przeszywający ból wzdłuż nogi. Nie było to wszystko jednak tak dokuczliwe i częste żebym się zastanawiała nad tym wcześniej. Pierwsze, poważne dolegliwości pojawiły się u mnie niedługo przed ciążą. Na początku nie wiedziałam co mi się stało. Pierwsze co, to pojawił się ból kręgosłupa w odcinku lędźwiowym, czyli u dołu, pomiędzy pośladkami. Ból pojawiał się i nasilał podczas niektórych czynności, np. podczas wstawania z krzesła, siadani, kichania. Tak, kichanie to było dopiero wyzwanie. Po wstaniu ból się bardzo nasilał po paru sekundach, trzeba było chwilę postać, czasem z uniesioną lekko nogą i z czasem stawał się łagodniejszy. Nie pamiętam dokładnie jak długo trwało to nasilenie bólowe ale z czasem złagodniało, jednak całkowicie nie przeszło. Gdy zaszłam w ciążę nadal miałam tego typu problemy. Były do przeżycia. Zauważyłam, że nasilały się, gdy leżałam na miękkim, niewygodnym łóżku. Pod koniec ciąży nawet się poprawiło i myślę, że wynikało to z sypiania na bardzo wygodnym łóżku. Po porodzie przez miesiąc była tragedia, ale do przeżycia. Cały kręgosłup bolał bo dochodził do ładu po ciąży. Po około miesiącu nastąpiła diametralna poprawa. Czasem coś zabolało ale było rewelacyjnie. Taka sielanka trwała pół roku a później jakby piorun strzelił. Pamiętam jak dziś, gdy wstałam rano z łóżka, jeszcze było ok. ale po każdym kroku zaczynało być coraz gorzej. Ból był potworny. Nie mogłam namielże chodzić a musiałam zajmować się dzieciakami. Schylanie praktycznie zwalało mnie z nóg i tu przypomniało mi się, że poprzednio dostałam leki. Trochę się broniłam, bo nie jestem zwolennikiem środków przeciwbólowych ale nie było wyjścia. Zaczęłam brać Doretę. Okazało się, że to cudowny lek. Ból przechodził po paru minutach a dodatkowym skutkiem ubocznym było uczucie błogostanu i szczęścia J. Uznałam jednak, że nie będę przecież żyła wyłącznie na środkach przeciwbólowych. Rozpoczęły się więc pielgrzymki po specjalistach. Mimo iż to był koniec roku to miałam szczęście i udało mi się praktycznie z dnia na dzień „dostać” do lekarzy. W zasadzie nic nadzwyczajnego mi nie wymyślili poza tym, że neurochirurg chciał mnie zapisać na operację i dał zastrzyk – Diprophos, otrzymałam zlecenie na rehabilitację i tyle. Zastrzyk pomógł na dzień a miał działać przez miesiąc. Na rehabilitację musiałam poczekać 2 miesiące, jeszcze jej nie miałam. Postanowiłam jakoś przeczekać w nadziei, że przejdzie. Brałam więc leki przeciwbólowe w coraz większych ilościach, zwiększając ich rodzaje. Przed Wigilią postanowiłam posprzątać. Jak wzięłam tabletki ból praktycznie przechodził i mogłam pracować. Tak zaszalałam, że już w Wigilię zaczął mi się taki ból, że chciałam wyć. Przetrzymałam pierwszy i drugi dzień świat i się ugięłam. Mama namawiała mnie na rehabilitanta – masażystę. Pojechałam więc całkiem spory kawałek do niego. Przekonał mnie do tego ból, jak i przykład wujka, który miał podobny problem i po paru wizytach przeszło mu. Pojechałam więc do tego pana masażysty i spojrzałam na mój problem z innej strony. Nastawiono mi kręgi, wymasowano, zastosowano uciskanie punktów – to chyba z medycyny chińskiej. Przez pierwsze dwa dni bolało jeszcze gorzej ale trzeciego dnia wreszcie puściło. Niestety nie na długo bo już w nocy było źle ale później z dnia na dzień widziałam drobną poprawę. Trafiłam w międzyczasie do neurologa i tam dokonałam kolejnego odkrycia. Okazało się, że lekarze dawali mi środki przeciwbólowe ale totalnie nikt nie zalecił stosowania leków przeciwzapalnych. Miałam brać dwa razy dziennie takie tabletki. Pojechałam kolejny raz na wizytę do masażysty i teraz, gdy prawie kończę brać tabletki, ćwiczę widzę, że wreszcie dzieje się to, co powinno dziać od początku. Ból się zmniejszył. Nie zniknął całkowicie ale dałabym radę wytrzymać bez środków przeciwbólowych. Poczytałam trochę na temat rwy kulszowej i wiem, że jest nadzieja na to, że ten ból minie i może się nie powtórzyć ale muszę przestrzegać pewnych zasad. Należy wykonywać banalne a bardzo skuteczne ćwiczenia. Pragnę dodać, że te ćwiczenia zmniejszają ból. Postanowiłam też, że raz, dwa razy w roku będę korzystała z zabiegów rehabilitacyjnych. Jeżeli problem z rwą pojawiłby się ponownie to zgodnie z zaleceniami dzień do trzech dni leżałabym i nic nie robiła, zaczęłabym brać tabletki przeciwzapalne i przeciwbólowe i ćwiczyła jak wściekła. Oczywiście masaż, który zmniejsza bolesność i rozluźnia mięśnie, które się napinają na skutek bólu, co jeszcze bardziej zwiększa ból. 
Z tego co wyczytałam to takie przeczekanie rwy kulszowej przy stosowaniu wszelkich, możliwych metoda zwalczania bólu może trwać ok. 6 tygodni do 3 miesięcy.
Poniżej zamieszczę filmik z ćwiczeniami i kilka uwag o rwie kulszowej, które znalazłam w necie.


Znalazłam taką radę internautki.
„Witam. Dziś mija 12 dzień mojej walki z tym paskudnym schorzeniem... Jeśli mogę pomóc to na mnie zadziałały leki Mydocalm forte i Doreta. Zastrzyki Diclofenak 6 szt Tylko to nic innego ... Ketonal czy Nimesil nie dziala.Brałam co 4 godziny po jednej z tabletek. Ból był bardzo ostry i pierwsze 4 doby leżałam na podłodze na koldrze skulona w embrion. Zawsze kiedy Nie możemy już dac rady z bólem starajmy się układać tak żeby odciążyć stronę w bólach. Mnie bolało bardzo w udzie i posladku prawej strony i na tym bolacym boku jak leżałam wlaśnie Ból ustepowal. Tomograf wykazał ze mam przepukline L5S1 ... Nie wiem jak dalej będę się leczyć ale przed operacja chce skorzystać z porady chiropraktyka .. Może się jakoś pouklada z tym moim kręgosłupem .. Dziś jestem już mniej obolala nawet wzięłam sama kąpiel.. powoli bol ustępuje ale czuć jeszcze drętwienie pięty. .. Ćwiczenia to przede wszystkim podciągać obie nogi zgiete w kolanach do klatki piersiowej tzw kolebka .. i ukłon japonski. Mam nadzieję że komuś pomogę tymi inf.
http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/kregoslup/rwa-kulszowa-jak-sobie-radzic-z-atakiem-rwy-kulszowej_34399.html

By nie dopuścić do nawrotu rwy kulszowej:
·                                 Unikaj gwałtownych ruchów, nagłych skłonów, obrotów, biegania.
·                                 Podnosząc cokolwiek z podłogi, kucnij, zamiast się pochylać z wyprostowanymi nogami. Przenoszony przedmiot trzymaj blisko siebie w obu rękach. Myjąc wannę lub odkurzając pod meblami, przyklęknij na jedno kolano.
·                                 Torbę na jedno ramię zastąp plecakiem, zakupy rozkładaj do dwóch siatek, by równo obciążyć obie strony ciała.
·                                 Podczas długiego stania przenoś ciężar ciała z nogi na nogę.
·                                 Systematycznie wykonuj zalecone przez rehabilitanta ćwiczenia wzmacniające mięśnie kręgosłupa i brzucha.
·                                 Pływaj, zwłaszcza stylem grzbietowym, który wzmacnia mięśnie kręgosłupa, rąk i nóg.
http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/kregoslup/rwa-kulszowa-jak-sobie-radzic-z-atakiem-rwy-kulszowej_34399.html

17 sty 2016

Śni się :) i fajny pojemnik na zabawki

Wczoraj był dzień zakupowo – wizytowy. Miało być sprzątanie ale nie dało rady. Chcieliśmy kupić pojemnik na zabawki, jednak są one dosyć drogie więc wpadliśmy na pomysł, aby kupić taki giętki, gumowy kosz na pranie. Są dużo tańsze, bo już za kilkanaście złotych można kupić całkiem sporych rozmiarów kosz. Nie ma przykrycia ale jest wygodny w noszeniu – ma uszy J. Ja, jak to ostatnio bywa, znowu nie mogę sypiać. Chłopaki wczoraj poszli stosunkowo wcześnie spać więc o godzinie 5 rano pobudka, jeść się chciało. Wypiło się mleko i poszło spać. Mąż też się kimnął a ja znowu nic. Rzucałam się na łóżku bez rezultatu w końcu już przy świetle dziennym zasnęłam na chwilę. Ale żebym się wyspała to nie powiem. Takie pierdoły mi się śniły, że się tylko umęczyłam. Śniło mi się, że jestem w przychodni, która była takim SOREM. Badało mnie kliku różnych lekarzy, takich dziwnych, śmiesznych. Cały czas siedziałam na takim metalowym krześle i czekałam na niewiadomo co J. Przyszedł mój mąż, oczywiście we śnie i w jakiś sposób dogadał się z lekarzami, że spuszczał się na linie w kominie i mnie skądś z tego komina wyciągał. Lekarze więc wpadli na pomysł, że wejdą w kanały wentylacyjne i tak przejdą przez budynek. Tak też uczynili i się obudziłam. Sprostuję – nigdy w żadnym kominie nie przebywałam więc mąż nie miał potrzeby mnie z niego wyciągać. Żadne z nas nie jest Świętym Mikołajem J. Mnie bardzo często śnią się głupoty i zwykle dokładnie je pamiętam J. Nie ma się więc co dziwić, że jestem taka niewyspana.

15 sty 2016

Bezsenność, stare filmy, teatr i zabawki

Z nieznanych powodów dzisiaj wstałam o 3 w nocy. Oczy jak latarnie, szeroko otwarte. Poleżałam, rzucając się po łóżku, do czwartej aż wreszcie wstałam. Co robić w środku nocy więc zeszłam na dół oglądać film J. Miałam nagrany teatr telewizji „Ich czworo” z Małgorzatą Kożuchowską, Arturem Żmijewskim, Mają Ostaszewską i kimś tam jeszcze. Całkiem fajne przedstawienie, choć smutne. Ukazujące rzeczywistość niejednego związku. Lubię teatr, niestety nie mam zbyt wielu okazji chodzenia na przedstawienia. Kiedyś, sztuka chyba była bardziej dostępna, mówię tu o kwestiach finansowych. Dzisiaj, niestety, bilety nie są na każdą kieszeń. To taka dygresja była J. Więc jak wstałam o trzeciej tak sterczałam do momentu aż mąż wstanie do pracy. Nakarmiliśmy chłopaków, zeszłam ponownie na dół obejrzeć „07 zgłoś się” J. Tak, jestem fanką starych, polskich filmów a ten serial uważam, że jest naprawdę super. Po zakończeniu filmu udałam się wreszcie spać ale żeby nie było, zaśnięcie wcale nie było łatwe. Jak mi się wreszcie udało moje dzieci wstały i ja nie miałam wyboru, bo też musiałam. Jak naćpana byłam ale dałam radę. Za oknem śnieg. Napadało. Psy jak zobaczyły, że jest biało to prawie wyfrunęły na dwór. Tak pędziły, że wylały całą michę wody w korytarzu. Przyszły też zabawki dla moich chłopaków. Całkiem fajne i w cenach od 4 do 6 złotych J. Oczywiście licytowane na allegro.







14 sty 2016

Foch

Dzisiaj w jednego z moich synów coś wstąpiło. Od samego rana foch, obraza i niezadowolenie. Przeszkadzało, że w krzesełku do karmienia obok siedział brat, że miał pod brodę założoną pieluchę, a także, że dostawał jedzenie. Zła chudzinka szarpała, nadzwyczaj spokojnego dziś, brata. Za to brat dzisiaj ucieszył się rano na mój widok niesamowicie. Śmiech a jak został wzięty na ręce niemalże wpadł mi w ramiona z okrzykiem radości. Podczas karmienia znowu obroty na boki, wykręcanie i wyginanie. Kaszkę miałam na nogach. Ogólnie jednak dzień normalny i spokojny J

13 sty 2016

Emocje w czasie ciąży

Wspominam czas ciąży i przypominam sobie w jakim stresie wówczas żyłam. Martwiłam się czy na pewno z dziećmi wszystko dobrze, czy nie robię niczego co mogłoby im zaszkodzić, czy badania będą ok., bałam się przed każdym usg. Dopiero, gdy zaczęli się ruszać trochę się uspokoiłam ale do czasu, bo gdy mało się ruszali to znowu denerwowałam się, że może coś jest nie tak. Okazało się, że te stresy były niepotrzebne ale myślę, że gdybym ponownie była w ciąży bym się stresowała. Takie życie a że jesteśmy ludźmi to przeżywamy i martwimy się jeżeli na czymś nam zależy. Każda przyszła matka, szczególnie, gdy pierwszy raz jest w ciąży, panikuje jak wariatka i tak się zachowuje i nie chodzi tu o burzę hormonów ale o normalne emocje, które targają człowiekiem bo nie jest się odpowiedzialnym tylko za siebie.

12 sty 2016

Czas

Podawałam kiedyś namiar na piosenki z you tuba dla dzieci. Fajna sprawa. Dzieci się nimi interesują, oglądają, słuchają a ja już rzygam. Była sobie żabka mała, koła autobusu kręcą się śnią mi się po nocach ale mimo to stanowią jeden z fantastycznych wynalazków, który potrafi zająć dziecko. Ba, czasem nawet uśpią i wtedy dopiero jest super. Niech gra muzyka, niech cztery zielone słonie skaczą, niech abecadło zaczyna się od nowa po raz enty. Ważne jest, że nastała chwila ciszy i spokoju. Zauważyłam pewną zasadę, że ten czas do zaśnięcia tak się wlecze a po zaśnięciu zegarek jakoś przyspiesza. Podobnie mam z karmieniem. Moje chłopaki jedzą średnio co 3 – 4 godziny. Gdy dostaną jeść mam wrażenie, że teraz mam wolne i ani się obejrzę a tu już znowu pora na podanie posiłku. Nie to, że ja się wyrywam i z zegarkiem w ręku czuwam co, do minuty ale sygnał dźwiękowy z paszczy moich potomków przypomina mi, że już nastała pora.

11 sty 2016

W oczekiwaniu

Siedzę i czekam na księdza bo dzisiaj kolęda. Śmialiśmy się wczoraj, że może przyjdzie na porę karmienia to dam mu jednego z bliźniąt. Ma stułę to będzie co położyć pod brodę :P żeby się dziecko nie ulało.
Moje towarzystwo musiałam rozsadzić do oddzielnych łóżeczek bo dziwnym trafem musieli bawić się jedną i tą samą zabawką.

Wczoraj byliśmy na wyjeździe i znowu się denerwowałam. U mamy znalazłam bluzkę, której kiedyś nie nosiłam bo była zbyt duża a teraz!!!! Opina się na mnie i wyglądam jak szynka w siatce. Wiem, ostatnio poszalałam w McDonald’s ale takie wypady to są bardzo rzadkie. Nie pamiętam kiedy coś takiego miało miejsce w przeszłości. Proces odchudzania jest bardzo trudny. Myślę, że po ciąży to szczególnie trudne, bo to następstwo zmian hormonalnych.

10 sty 2016

Pierwszy ząbek.

Moje chłopaki mają to już z sobą ale przyznaję, że trochę się już stresowałam bo gdzieś wyczytałam, że powinny pojawić się już w 6 miesiącu życia a u nich nic. Oczywiście, były informacje, że może to się zadziać później i należy czekać do ukończenia roku a podczas szczepienia usłyszałam, że nawet do ukończenia przez dziecko drugiego roku życia. Mając jednak świadomość, że posiadanie zębów wpływa na rozwój umiejętności mówienia, trochę się niecierpliwiłam. Zęby pojawiły się nagle i u każdego z bliźniaków w innym czasie. Mój wniosek: Nie ma co panikować. Każde dziecko jest inne a i bliźniaki wybierają dla siebie odpowiedni, różny czas. Zęby się pojawią a sytuacje, gdy należy interweniować są sporadyczne.

Plakaty w PEPCO

W PEPCO polecam tak modne obecnie plakaty J. Ceny przystępne.







9 sty 2016

Dieta poszła się ...

Takiego loda razy 2. Straszne. Zaraz się ocielę. W święta tyle nie zjadłam.

Dietę diabli wzięli

Jakby po drodze nie było i kuponów byśmy nie mieli to nie musiałabym żreć a tak tylko zła jestem na siebie. Jeszcze czekam na lody z polewą a dupa rośnie. Chociaż jem czy się niemalże głodzę zieleniną to i tak kwadratowa jestem i nie chudnę. Jak człowiek był młodszy to nie zjadło się 2 razy kolacji i ciuchy były dobre. Teraz nie żarłabym tydzień to jeszcze wzdęłoby mnie z głodu.

3 sty 2016

Ciasto czekoladowe - proste i szybkie

Mój mąż uwielbia :).
SKŁADNIKI:
125 gram margaryny,
250 ml mleka,
1 szklanka mąki pszennej,
1 szklanka cukru,
1 jajko,
1 łyżeczka sody,
1 łyżeczka cynamonu,
2 łyżki kakao,
4 łyżki dżemu z owoców leśnych ( nie może być jasny ). Ja, z przeoczenia dałam cały słoik jasnego dżemu i było pyszne.

Margarynę roztapiamy, studzimy.
Do miski wsypujemy przesianą mąkę, cukier,  sodę, cynamon, kakao, wlewamy mleko, dodajemy jajko i dżem oraz roztopioną margarynę i wszystko razem dokładnie mieszamy. Przekładamy do natłuszczonej formy keksowej.

Pieczemy w nagrzanym piekarniku w temperaturze 180°C piekarnika przez 40 minut. Może istnieć potrzeba dłuższego pieczenia. Trzeba sprawdzać patyczkiem.

Ciasto jogurtowe - proste do przygotowania

SKŁADNIKI:
180 gram jogurtu naturalnego,
3 szklanki mąki,
2,5 szklanki cukru,
1 łyżeczka cukru waniliowego,
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia,
3 jajka,
1 szklanka oleju,
cukier puder do posypania

Mąkę wraz z proszkiem do pieczenia przesiewamy i dodajemy resztę składników. Wszystko mieszamy na jednolitą masę. Przekładamy do niedużej formy, pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 30 minut. Choć czasem trzeba dłużej. Należy sprawdzić patyczkiem.

Babka z chałwą

Przepyszne ciasto, nie mogłam się pohamować J.

Składniki na formę z kominkiem o średnicy. 23 cm. Ja, zrobiłam podwójną porcję na dużą brytfankę – tortową.
1,5 szklanki mąki pszennej,
4 jajka,
3/4 szklanki cukru,
1/2 szklanka oleju,
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia,
100 gram chałwy ale jeśli ktoś lubi chałwę to polecam z 200 gram J,
olejek waniliowy - jeśli ktoś ma życzenie ale nie musi być.


Jajka razem z cukrem ubijamy na jednolitą masę. Dodajemy mąkę, proszek do pieczenia, olejek waniliowym, olej. Wszystko należy dokładnie wymieszać łyżką do połączenia się składników. Blachę smarujemy tłuszczem i obsypujemy bułką tartą, choć i bez tego się da
J.wlewamy połowę ciasta, wkruszamy chałwę i dajemy resztę ciasta. Można też ciasto wymieszać z pokruszoną chałwą (mam zamiar tak zrobić z dodatkową ilością chałwy). Na wierzch można pokruszyć czekoladę deserową. Pieczemy w 200 stopniach ( piekarnik gazowy ) przez 50 minut. 

I po świętach.

I po świętach. Wczoraj ostatnia wizyta podczas której synowie zostali poczęstowani wiejskim rosołem. Jeden z synów tak zasmakował, że trzeba było wlać do butelki i karmić jak mlekiem. Takie pyszne J. Teraz wracamy do szarej rzeczywistości. Szkoda, bardzo lubię tą atmosferę, ozdoby i wystroje domów, witryn sklepowych itp. Pozostaje czekać na Wielkanoc. Mimo iż w kościele to ważniejsze święto, chyba tak jak większość społeczeństwa, wolę Boże Narodzenie. Chyba dlatego, że całość, bo do Sylwestra, trwa dłużej, ponadto te wystroje, ozdoby, no i choinka. Jest jakoś odświętniej.
Dzisiaj mojemu drugiemu synowi wykiełkował pierwszy ząbek J.

Mąż właśnie robi karmnik dla ptaków J. Za oknem, na świerku żyje cała kolonia sikorek i wymyśliliśmy, że miło na nie patrzeć a i dzieciaki się ucieszą jak będą mogli popatrzeć na ptaszki.