Informacja na email o nowych postach

Nestle Nan

31 mar 2016

Port Łódź

Wczoraj była wyprawa do Portu Łódź. Zastanawiam się skąd ludzie mają pieniądze żeby kupować to wszystko. W IKEA jest taki zakamarek z przecenami. Słyszałam kiedyś, ze w każdej IKEA coś takiego się znajduje i w łódzkiej też.

Obserwator

Ja, prowadziłam wycinkę a ten zwierz śledził każdy mój ruch :).

Polska na 50 miejscu pod względem szczęścia

Bodaj  na TVN oglądałam wywiad z Duńczykiem, właścicielem firmy istniejącej w Polsce. Mowa była o zadowoleniu z życia. Dania jest na pierwszym miejscu, gdy Polska plasuje się na pięćdziesiątym. Gość był pytany czy możliwe jest, aby Polacy też byli tak zadowoleni z życia. Padły bardzo mądre słowa. To, że naród jest szczęśliwy zależne jest od światopoglądu, jakichś „tradycji”. W Danii może takich jak u nas nie ma ale tam sytuacja dnia codziennego jest zdecydowanie inna. Społeczeństwo ma zapewnione podstawowe potrzeby typu mieszkanie, praca, zarobki. Nie muszą się martwić czy wystarczy im do pierwszego. Gdy człowiek nie zastanawia się co włoży do garnka świat jest piękniejszy. Ponadto w Danii jest bardzo dobrze rozwinięty socjal. Ludzie są szczęśliwsi bo mają to, o czym my Polacy marzymy. W omawianej firmie istnieje zasada o braku znacznych różnic w wynagrodzeniach pomiędzy stanowiskami wysokiego szczebla a tymi szeregowymi. Każdy jest ważny i każde stanowisko jest istotne. Jakże Dania jest inna od Polski. Pewnie też potrafilibyśmy się tak cieszyć życiem, gdyby każdy, kto chce, mógł pracować, zarabiać, kupować a nie żyć z kredytów, pożyczek i w ciągłym strachu o jutro.

29 mar 2016

Nowa tradycja na lany poniedziałek

Święta, święta i po świętach. Jak to zwykle bywa minęły piorunem. My, chyba ustaliliśmy nową, świecką tradycję na lany poniedziałek. Mianowicie wczoraj, jak woły robocze, rzuciliśmy się do ogrodu. Posadziliśmy wszystkie krzaczki, wiele cebulek i dwa drzewka J. Odwaliło nam do reszty. Najpierw kupowaliśmy a później wędrowaliśmy do ogrodzie w poszukiwaniu miejsca do zasadzenia. Jeśli chodzi o nasionka to te, które wysiałam mnie dobiły a sałata stanowiła gwóźdź do trumny. Matko słodka, co mnie podkusiło. Ja nie nadaję się do takiej roboty, czytaj, działań na taką skalę. Niby widywałam w swoim życiu wysiew, pikowanie itp. ale sałata to jest czad :P. Wracając do lanego poniedziałku, mam nadzieję, że wszystko, co zostało posadzone przyjmie się i wyrośnie bo w łeb sobie chyba strzelę. Jak się uda to będzie pięknie J

26 mar 2016

Przygotowania, Wesołych świąt, plan wizyt lekarskich dziecka

W związku z tym, że to święta, naszło mnie znowu na pranie J. Ja nie wiem jak to jest, że człowiek sprząta i tylko się obróci a może zaczynać od nowa. Znowu trzeba było porządkować to, co dopiero sprzątnęłam.
Mój mąż był z chłopakami zanieść święconkę. Każdy miał swój koszyczek. Moi synowi dostali po pisance. Jedna pisanka nie przeżyła, gdy po raz trzeci została rzucona w tłum.
Wczoraj postanowiłam upiec babkę (). Mam zepsuty piekarnik chyba, bo nie po raz pierwszy połowa ciasta zdąży się przypalić podczas, gdy druga jest jeszcze surowa. Koniec końców babka wygląd niezbyt efektownie ale jest bardzo smaczna.
Byliśmy też na kontroli u lekarza rehabilitanta z moim synem. Wszystko ok. i lekarz kazał podawać nadal witaminę D do końca trzeciego roku życia. Poza tym, zalecił kontrolę obu chłopaków po ukończeniu drugiego roku życia, aby sprawdzić postawę, ułożenie stóp. Nikt mi nie mówił, że dobrze jest sprawdzać takie rzeczy. To już mamy plan. Po szóstym roku życia należy zbadać dziecko u okulisty a po trzecim kontrola kardiologiczna. Lepiej wcześniej skontrolować, niż zbyt późno walczyć z chorobą. Może my zbyt wielu lekarzy odwiedziliśmy ale w związku z tym, że moje chłopaki są wcześniakami tak trzeba było, a że nasz lekarz rodzinny nie szczędzi skierowań, to korzystamy. Teraz jest spokój ale na początku, gdy się urodzili, musieliśmy odwiedzić kilku specjalistów, zwykle prywatnie.

A z ciekawostek, wczoraj udało mi się kupić sadzonkę czereśni J. Dzisiaj sąsiad spytał czy cała wystawka z tarasu krzewów, drzewek itp. to została wykopana. Mąż odpowiedział, że będziemy dopiero sadzić i na razie zbieramy J.

24 mar 2016

Półprzytomny zombie

Ale się wczoraj załatwiłam. Kiepsko sypiam więc wzięłam coś na sen, żeby spokojnie przespać noc, a że normalnie nie biorę takich specyfików to mnie po prostu „siekło”. Poranne mleko to chwiejnym krokiem podawałam A, do drugiego śniadania, niemalże trzeba było mnie wołami zwlekać. Nie pomógł energetyk, ani kawa z trzech czubatych łyżeczek, dodam, że nie pijam kawy. Jestem jak półprzytomny zombie. Żadnych więcej usypiaczy, bo jestem nieżywa. A miałam takie plany. Przecież już niedługo Wielkanoc a tu tyle do zrobienia. Dół domu praktycznie sprzątnięty, chociaż tak się kurzy, że jakbym wycierała kurze dwa razy dziennie, to i tak byłoby mało. Szkoda, że te święta tak krótko trwają, bo ozdoby trzeba wyciągnąć.

22 mar 2016

Kilka porad jak się ubierać

Właśnie czytam artykuł przeznaczony dla kobiet plus size ale myślę, że wskazówki mogą zostać zastosowane do każdego rozmiaru. Tak więc oczywiście ciemne kolory, choć to niekoniecznie dla mnie. Przy sporym biuście i talii góra stroju powinna być ciemniejsza niż dół. Gdy biodra i pupa są spore powinnyśmy ubrać się na odwrót. Czyli reasumując – to, co chcemy zakamuflować ubieramy na ciemny kolor a to, co ładne – jasny.
Sylwetkę wyszczupli strój z ciemniejszymi pasami po bokach. Można ten efekt osiągnąć bluzką z ciemnymi lamówkami w miejscu guzików, lampasami na spodniach. Jeśli chodzi o kolor, to jednolitość stroju pod względem koloru wyszczupli sylwetkę. Może to być kombinezon lub garnitur i dopasowane do tego buty.
Paski – nic nie jest zakazane. Dobrze dobrane mogą dodać uroku. Poza tym w stroju chodzi o to, żeby dobrze się w nim czuć.
Dekolt w kształcie V wyszczupla. Zalecany jest jak najgłębszy ale też nie przesadzajmy.
Dodatki, jak to się mówi, robią dużo. Nosimy więc kolczyki, naszyjniki, bransoletki, torebki, paski. Jeśli chcemy podkreślić talię pasek jest konieczny. Torebkę też nosimy odpowiednich rozmiarów i na właściwej wysokości. Rozmiar malutki przy większych gabarytach ciała nie będzie wyglądał dobrze. Mając duży biust nie nosimy torebki kończącej się pod pachą. Szerokie biodra poszerzy torebka zwisająca na pasie.
Buty – najlepsze szpilki. Te w kolorze nude wydłużą nogi. Zapinane na kostce pasują do długich nóg. Można to podrasować nosząc tego typu buty, które mają wydłużony czubek.
Dobrym elementem stroju są marynarki. Chcemy podkreślić ramiona, biust nosimy dopasowane w tych okolicach. Gdy ukrywamy dużą pupę marynarka winna być dłuższa, uszyta ze sztywnego materiału z prostą linią ramion.
Bielizna to podstawa nie tylko dobrego wyglądu ale i zdrowego kręgosłupa. Odpowiednio dopasowany biustonosz oraz bielizna korygująca powinna znaleźć się w każdej szafie.
Maskowanie okolic brzucha i bioder można uzyskać stosując rozkloszowane u dołu bluzki w połączeniu z wąskimi spodniami. Istnieje taka zasada, że jak góra szeroka to dół wąski i na odwrót.
Rezygnujemy z biodrówek. Spodnie czy spódnice powinny mieć wysoki stan. Jeansy w jednolitym kolorze. Zwykle przetarcia są tak umiejscowione, że tylko poszerzają. Podwinięte nogawki należy łączyć z botkami i wysokimi obcasami.
Sukienki ładnie skrojone z podkreśloną talią ze sztywniejszego materiału – nie wskazane lejące suknie. Unikamy tez cienkich ramiączek.
Spódnice z wysokim stanem, rozkloszowane ku dołowi. Spódnice ołówkowe łączone z luźniejszą górą.

I to na tyle. Oczywiście to kropla w morzu porad ale zawsze coś.

21 mar 2016

Chyba mnie usłyszeli :)

Dzisiaj pierwszy raz widziałam w serialu "The walking dead" muchy przy zombie. Ale narodziło się nowe pytanie. Dlaczego w obozie pilnują tylko bramy. Przecież zarówno żywe trupy, jak i ludzie mogą się dostać z innej strony niż głównym wejściem.

Nie bierzmy zbyt dużo leków

Wczoraj bardzo bolała mnie głowa, wzięłam więc silną tabletkę przeciwbólową żeby w nocy móc spać. Ale było mi błogo. Te wszystkie prochy mają w sobie tyle ogłupiaczy, że szok. Spałam jak niemowlę a rano nie mogła podnieść tyłka z łóżka. Długo mnie trzymało. Pseudoefedryna to jeden z podstawowych katalizatorów stosowanych w różnorodnych tabletkach, które mają działać szybko i skutecznie zwalczać ból, przeziębienie i co się tam jeszcze da, a czego nie chcemy mieć. Trzeba uważać, gdy bierze się tabletki zwalczające gorączkę, przeciwbólowe i przeciwkatarowe, bo to wszystko ma w sobie tyle różnych podobnych składników, że nie trudno się podtruć. Nie wiem jak inni, ale ja po tej baterii leków często czuję się jeszcze słabsza niż wcześniej. 

20 mar 2016

Zaczynam dbać o wizerunek :)

Ostatnimi czasy trochę się zaniedbałam. Skóra zszarzała, przesuszona, włosy to jeden, wielki wiecheć. Gdzie te czasy, że na dwór nie wyszłam bez makijażu. Nie raz już postanawiałam sobie, że biorę się za siebie ale zawsze coś stawało na drodze. Podstawowym problemem jest to, że nie widzę potrzeby wyglądania dobrze, bo przecież nikt mnie nie ogląda. A to jest duży błąd. Zawsze dbałam o siebie dla siebie samej, żeby za kilkanaście, kilkadziesiąt lat wyglądać dobrze. Obiecuję więc publicznie, że wracam do starych nawyków. Mianowicie na pierwszym miejscu oczyszczanie twarzy. Nie stosuję żeli do mycia twarzy, bo od wielu lat wody do twarzy używam sporadycznie, chyba, że pod prysznicem. Wynika to z pewnego problemu, który kiedyś miałam. Był to problem ala trądzikowy i dermatolog powiedziała, że może to być następstwem mycia twarzy wodą i faktycznie, gdy przerzuciłam się na mleczka, toniki itp. problem zniknął. Później ważna sprawa  - krem. Odpowiedni krem na dzień i na noc. Od paru lat przerzuciłam się na kremy tłuste. Było dla mnie to spore zaskoczenie, gdy okazało się, że takie kremy są odpowiednie dla mojej cery. Niestety, starość nie radość a pogrzeb nie wesele. No i ostatnio zaniedbany krem pod oczy. Zawsze mam problem z tego typu kremem, gdyż prawie każdy mnie uczula. Kolejnym, istotnym elementem dbania o ładny wizerunek jest regularny peeling i maseczki. Ja jeszcze dorzucę do tego mikrodermabrazję. Sprzęt stoi w szafce i się kurzy. Jeszcze powinnam rolować twarz igiełkami, żeby pobudzić moją skórę do regeneracji. No i tyle w teorii. Teraz czas na praktykę.

17 mar 2016

Wzburzona

Ja przepraszam jeśli kogoś obrażę ale oglądam „Rozmowy w toku”. Temat jest o kobietach palących w ciąży. Świadomość a raczej nieświadomość, że palenie szkodzi dziecku jest wręcz niewiarygodna. To, nie jedyny przykład niewiedzy. Chociażby antykoncepcja. Ile razy słyszę, że nie da się zajść w ciąże przy pierwszym stosunku, czy stosunku przerywanym. Gdyby to były inne czasy ale dzisiaj? Telewizja, Internet, wszędzie huczą na każdy możliwy temat. Jeśli się chce to można znaleźć informacje o wszystkim. Ale faktycznie – jeśli się chce, bo chyba niektórzy nie mają ochoty. Ignoranctwo i tyle. Po co cokolwiek wiedzieć a jak się wie to może być niewygodne więc lepiej nie brać tych informacji pod uwagę.

Jeden krok do szaleństwa

Zaczęłabym od słów „hahahahaha”. Całe życie z wariatami J. Ludzka pomysłowość nie zna granic. Kolędy w marcu, czemu nie. Mnie za chwilę zamkną w wariatkowie. Jeden z moich synów za cel dnia dzisiejszego postawił sobie przyprawienie mnie o ból głowy. Ryk rykiem pogania. Jeden Pan Bóg wie o co chodzi ale ja za chwilę oszaleję. W akcie desperacji włączyłam „Teletubisie”. Dzisiaj już nie straszyły a nawet dały mi momenty ciszy. Ja nie wiem jak kiedyś ludzie radzili sobie bez Internetu. Teraz zawsze znajdzie się coś, co zainteresuje dziecko. Wiem, bardzo to nie edukacyjne i niewychowawcze ale ktoś, kto tak mówi nie ma ryczącego dziecka a raczej dwóch na raz i nie jest sam do tego. Dzisiaj przybywa odsiecz. Z podróży wraca moja mama. Ona ma talent, serce i wrodzone zdolności do dzieci. Będą więc rozpuszczone, rozwydrzone i wybawione moje chłopaki ale wcale a wcale nie mam wyrzutów sumienia, że wspomagam się zdobyczami techniki i pomocą, jeśli taka się nadarza.

15 mar 2016

The walking dead

„The walking dead”, wczoraj był kolejny odcinek. Druga połowa ostatniego sezonu jest całkiem dobra. Dzieje się coś nowego, nie jest nudno. Przed chwilą była zapowiedź kolejnego odcinka i naszła mnie refleksja. Zombie to żywy trup ale jednak trup. Ciało trupa gnije to na Boga, dlaczego w ich okolicy nie ma ani jednej muchy? J Wiem, refleksja niesamowita J ale tak naprawdę powinny nad nimi unosić się tumany much a smród winien być wyczuwalny ze znacznej odległości. W TV tego się nie czuje ale w filmie czasem bohaterowie trafiają na całe tabuny nie umarłych i wiedzą o nich dopiero, jak ich zobaczą a przecież zapach powinien być pierwszy. A jeszcze jedno mnie zastanawia. Skoro zombie rzucają się na żywych i ich zjadają, to w jaki sposób napadnięci przez całą bandę później są w stanie się przeobrazić. Przecież nic  z nich nie powinno zostać. Czepiam się ale czasem zastanawia mnie dlaczego to, co powinno być oczywistym, jest pomijane.

13 mar 2016

Jak łatwo oceniać po pozorach

Wczoraj oglądałam program o chłopcu, który cierpiał na chorobę wywołująca niekontrolowany wzrost. W jego przypadku to były dłonie. Chłopiec pochodził chyba z Indii, z zacofanej wioski, gdzie ze względu na jego schorzenie nie chciano go przyjąć do szkoły, a jego stryj nazywał go pomiotem szatana. Dziecko było wyizolowane i nieakceptowane społecznie. Nawet po operacji i wizycie specjalisty, który przyjechał specjalnie do niego, który tłumaczył, że to jest schorzenie, na które zapada wiele dzieci ale szybciej podejmowane jest leczenie operacyjne i nie dochodzi do takich przerostów. Można by powiedzieć, że zacofanie, ciemnota bo to wieś w kraju, gdzie zabobony i wiara w nie są czymś codziennym ale, czy nas, kraju Europy, cywilizowanego nie dotyczą takie uprzedzenia? Jakże często oceniamy kogoś po pozorach, jakże często ktoś jest dyskredytowany ze względu na swój wygląd, strój, widoczne choroby? Wcale nie jesteśmy inni. Myślę, że każdy zetknął się z sytuacją, gdy ktoś o wyższym statusie, pozycji traktuje otocznie z góry, jako gorsze. Jakie to przykre, że ludzie są dzieleni na lepszych i gorszych.

11 mar 2016

Łza w oku

Internet to straszne uzależnienie. Niby nic wielkiego się nie robi a pół dnia „ino mig”. Popatrzyłam trochę na Aliexpress, na Allegro i już wieczór. Ile czasu byśmy zyskali i ile można by zrobić gdyby nie komputer. To pożeracz czasu. Kiedyś był nim tylko telewizor ale myślę, że jest zdecydowanie mniej absorbujący od kompa. Z moich obserwacji stron, licytacji itp. wynikło tyle, że odnalazłam, po wielu miesiącach poszukiwań, książkę z dzieciństwa J. „Krysia i zwierzę”. To wspomnienie bardzo odległych czasów, takie miłe i ciepłe. Nie pamiętam z jakiej okazji ją dostałam ale była trudnodostępna bo to książka rozkładanka a kiedyś niczego, nigdzie nie było. Niestety, dawno temu, wraz z całym workiem książek, przepadła w piwnicy, wyniesiona pewnie na makulaturę przez nieznanych sprawców. Odzyskałam kilka takich sentymentalnych książek z dzieciństwa. Chociażby „Bajki samograjki”, „Wiersze dla dzieci” – Juliana Tuwima oraz „Brzechwa dzieciom”. Łza się w oku kręci. Jak chciałabym móc wrócić do tych utraconych książek. Mam przed oczami niektóre okładki ale niestety, tytułów nie pamiętam. Te odzyskane, co prawda nie moje ksiązki, ale będące synonimem dzieciństwa, są takim „miodem na serce”. Zwykłe przedmioty a sprawiają, że czuję się szczęśliwsza. Często tak bywa, że wspomnienia łączą się z przedmiotami, miejscami, dźwiękami czy zapachami. Wystarczy tylko odrobina tego bodźca żeby poczuć się jak kiedyś, gdy byliśmy szczęśliwi, radośni, bądź wydarzyło się coś, o czym wolelibyśmy zapomnieć.
Krysia i zwierzę - bajka rozkładanka przestrzenna 

9 mar 2016

Trudne decyzje c.d.

Nawiązując do poprzedniego postu. Niedawno w serialu TVP 2 – „Na sygnale” poruszony był temat przetaczania krwi świadkom jechowym. Ostatecznie krew została przetoczona i dziecko przeżyło. My, którzy nie jesteśmy w takiej sytuacji, myślimy, że to niedorzeczne. Jak można by się nie zgodzić na zwykłe przetoczenie krwi, które może uratować życie? Nie rozumiem, jak można myśleć, że Bóg tak chce. Zgodzę się, iż decyzję można podjąć w odniesieniu do własnej osoby ale decyzję o życiu innych w takiej sytuacji chyba powinni podejmować jacyś ludzie postronni. To nie jest jedyna sytuacja, gdy brak zgody powoduje konsekwencje zdrowotne czy prowadzi do zgonu. Banalna i bardzo powszechna moda na nie szczepienie. Przecież rodzice nie decydują o sobie tylko o dziecku. Można pewnie mnożyć podobne sytuacje – brak zgody na badanie, leczenie itp. Uważam, że wszystko jest dopuszczalne, jeżeli ktoś decyduje o sobie samym ale decyzje o zdrowiu/życiu, które odnoszą się do bliskich, a które odbierają im szanse, winny być podejmowane przez niepowiązane emocjonalnie, specjalnie powołane instytucje, ludzi, zespół lekarzy.

To moje zdanie i ktoś może się z nim nie zgodzić, ze względu na swoje przekonania, poglądy, religię itd. ale, jak wspominałam poprzednio, mamy  do tego prawo.

Trudne decyzje

Niedawno pisałam o problemie niepłodności i jednej z metod jej leczenia – In vitro (tu). Jest to temat bardzo kontrowersyjny, szczególnie w dzisiejszych czasach, gdzie niektóre kręgi uważają takie metody za niewłaściwe. Nie rozumiem logiki, którą posługują się osoby stojące w opozycji do In vitro. Uważam, że jeżeli są sposoby, techniki, które pozwalają na wyleczenie, dają na to szanse, dlaczego ich nie wykorzystać. To podarowanie życia i nie mam tu na myśli przyszłych rodziców ale samo dziecko. Można by przez analogię spojrzeć na ludzi chorych na nowotwory. Oni mają mniejsze szanse na przeżycie niż dziecko z In vitro, ich czasookres życia jest potencjalnie krótszy niż dzieci z In vitro. Dlatego właśnie uważam, że nie powinno się zabraniać dostępnych metod leczenia i nie chodzi mi tu tylko o taką sytuację jak problemy z płodnością. Technika, medycyna poszły tak daleko, że ograniczanie dostępu do tych osiągnięć z jakichkolwiek powodów jest niehumanitarne. Wracając do niepłodności uważam, że na temat skuteczności, trafności i potrzeby stosowania również i tej metody powinny wypowiedzieć się osoby, które borykają się z tym problemem, gdyż to oni wiedzą co, do tej pory robili, z czymś się borykali i co są gotowi zrobić żeby wreszcie znaleźć szczęście. Powinni decydować Ci, których to dotyczy.
To był jeden z tematów, które budzą kontrowersje. Teraz zajmę się aborcją. Zanim posiadałam dzieci, uważałam, że to jest dużo prostsza decyzja. Teraz, gdy zastanowię się, co bym zrobiła w sytuacji, np. zagrożenia życia, gwałtu, nie potrafię powiedzieć. Patrzę przez pryzmat moich dzieci. Mam nadzieję, że nigdy się nie dowiem. Uważam jednak, że powinny być dopuszczalne sytuacje, w których kobiety powinny mieć prawo decydowania czy chcą urodzić, czy nie. Sytuacja gwałtu jest bardzo trudna, traumatyczna i to, co czuje kobieta wie tylko ona, nie politycy czy urzędnicy. Przecież nie raz można usłyszeć, jak kobiety zgwałcone a nie będące w ciąży po tym ataku, nie potrafią odnaleźć się w rzeczywistości, popełniają samobójstwo. To osoby, które doświadczyły takiej sytuacji, które poddały się aborcji lub zdecydowały urodzić dziecko, winny decydować o losie potencjalnych ofiar, czy chorych kobiet. To one powinny mieć prawo decyzji, co ma stać się tak naprawdę z ich przyszłością.

Kolejna sytuacja to eutanazja. Nie znam nikogo i mam nadzieję, że nie poznam osoby, która będzie w takim stanie zdrowotnym. Nie wiem, jak ja bym się zachowała, gdybym była cierpiąca i wiedziałabym, że i tak umrę. Rozumiem ludzi mających serdecznie dosyć życia, które jest niczym innym a tylko bólem i cierpieniem. Wierzę, że można chcieć skończyć z tym oczekiwaniem na to, co i tak się zakończy ale z drugiej strony, osoby takie nie myślą racjonalnie. Trudny do rozwiązania problem i podobnie jak powyżej uważam, że w tej kwestii powinny wypowiedzieć się osoby chore, ich rodziny i rodziny osób, których bliscy odeszli w bólu i cierpieniu. 
Reasumując w każdej trudnej, niejasnej, kontrowersyjnej sytuacji decyzje winny być podejmowane przez osoby mające odpowiednie doświadczenia i przeżycia. Ludzie, którzy nigdy osobiście nie zetknęli się z którymś z w/w. problemów nie powinni mieć prawa głosu, bo nie wiedzą co czują, myślą czy przeżywają Ci doświadczający problemów opisywanych powyżej.
Każdy ma własne sumienie, przekonania, poglądy i uważam, iż powinniśmy mieć prawo decydowania o naszym losie, naszym ciele czy przyszłości. Tak na prawdę, skoro żyjemy w państwie demokratycznym powinniśmy móc postąpić zgodnie z naszymi własnymi wartościami. Oczywiście prawo, zasady i reguły są konieczne ale moim zdaniem powinny one być ustalone przez osoby znajdujące się w takich właśnie sytuacjach.
To są moje własne przemyślenia, ktoś może się z nimi nie zgadzać ale ma do tego prawo. Mamy prawo do własnych decyzji, przemyśleń i światopoglądu.

Toksyczne ubrania z sieciówek

Wczoraj oglądałam na Planete program „Toksyczne ubrania”. Program ten powstał w związku z wydarzeniami z dnia „4 kwietnia 2013 r. w Bangladeszu, kiedy to zawalił się budynek, w którym znajdowała się fabryka tekstyliów. W katastrofie zginęło 1127 osób, a ponad 2500 zostało rannych. Tragedia wywołała oburzenie opinii publicznej i zwróciła uwagę na warunki, w jakich wytwarza się odzież. Reżyserka Sophie Bonnet ujawnia, że w azjatyckich zakładach używa się zakazanych substancji chemicznych. Co gorsza, do uprawy bawełny, z której powstają ubrania, stosuje się 25% światowej produkcji środków owadobójczych i 10% globalnej produkcji pestycydów. Ludzie pracujący na plantacjach wymagają hospitalizacji, a nierzadko umierają wskutek zatrucia. Raport Greenpeace ujawnia, że w większości przebadanych próbek ubrań dziecięcych powstałych w Chinach wykryto substancje toksyczne. Ponadto organizacja ostrzega, że w odzieży znanych marek znaleziono substancje rakotwórcze, które wywierają również negatywny wpływ na gospodarkę hormonalną człowieka”.
To, co zostało ukazane w programie było przerażające. Najpierw ludzie, którzy żyją w otoczeniu substancji toksycznych. Rolnictwo upadło, gdyż ziemia i woda zostały skażone. Wywołało to wzrost o 40% zachorowalności na nowotwory, szczególnie pęcherza moczowego i układu pokarmowego. Ponadto, zatrważające jest zjawisko niepłodności, szczególnie wśród mężczyzn. Okazuje się, że oczyszczalnie zakładów szyjących ubrania znanych marek, takich jak np. H&M, Zara itp., wcale nie oczyszczają ścieków. Najgorsza sytuacja dotyczy farbiarni. Woda „oczyszczona” jest czerwona a badania prowadzone przez lokalne instytucje nie sprawdzają nawet jej składu chemicznego "brei" wylewanej do rzek. Okoliczne oczyszczalnie ścieków powstałe błoto, zawierające toksyczne substancje, gdzie normy przekraczają dopuszczalne granice o tysiące wartości, sprzedają rolnikom, którzy stosują je jako nawóz pod uprawę zbóż, warzyw itp. To wszystko przenika w głąb roślin a następnie jest zjadane przez ludzi. 
Powiemy, że nas to tak nie dotyczy. Jednak prawda jest inna. Uszyte, ufarbowane ubrania trafiają i na nasz rynek. Przewożone są w kontenerach, gdzie muszą zostać odpowiednio zabezpieczone. Tak to prócz wcześniej wchłoniętej w tkaniny chemii dodatkowo są zagazowywane gazem podobnym do gazu bojowego, który chroni przed insektami, grzybami itp. Celnicy po otwarciu kontenera najpierw go wietrzą bo nie są w stanie oddychać powietrzem, które znajduje się w środku. Ale to nie koniec. Towar wędruje do sklepów, gdzie trzeba go rozpakować, ułożyć na półkach i tu pojawiają się problemy zdrowotne sprzedawców. Alergie a nawet niepłodność. Następnie trafiają do nas, konsumentów. 
Zapytano znane firmy szyjące ubrania sieciówkowe o skład chemiczny sprzedawanej odzieży. Zaledwie dwie z pytanych odpowiedziały, że wszystko jest dobrze i bezpiecznie. Przygotowujący program zakupili kilkadziesiąt ubrań z sieciówek i zbadali w renomowanym laboratorium. Okazało się, że normy jednego z najbardziej toksycznych składników znajdujących się w t-shircie przekroczone były porażająco. To, czego miało wcale nie być, znajdowało się w ilości 1580 mg na kg masy ciała. Specjalista endokrynolog wyraził opinię, że to jest niedopuszczalne. 
Najbardziej toksyczne dla naszych organizmów są jeansy. Faktycznie, nie raz biorąc nowe spodnie czułam ich chemiczny zapach, wręcz smród.


Reasumując, sieciówki sprzedają ubrania, które nam szkodzą, zatruwają nasz organizm. Mogą wywoływać choroby nowotworowe, niepłodność a w najlepszym wypadku alergie. Nasze organizmy są trute. Jedyną możliwością jaka nam pozostaje to pranie ubrań zaraz po zakupie, bo w ten sposób wypłukujemy chociaż część zawartej chemii. Niestety, to, co zostanie wypłukane trafia do wody i nie zostaje degradowane. Kiedyś się tego napijemy.
Toksyczne ubrania

8 mar 2016

Aliexpress

Jesienna pogoda, nic tylko do łóżka i spać a tu trzeba wziąć dupę w troki i sprzątnąć. Ale mi się nie chce ale co zrobić. Krasnoludki w nocy ani palcem nie ruszyły.

Ja w ostatnich dniach odkryłam Aliexpress. To coś jak Allegro, tylko, że chińskie. Jakie było moje zdziwienie, gdy przeglądając zasoby strony odkrywałam wiele artykułów sprzedawanych na allegro czy innych stronach zajmujących się sprzedażą, która kosztują dużo więcej niż na wspominanym Alliexpressie. Wiem, chińszczyzna, ale co innego kupujemy niż chińszczyznę? A a tej stronie można znaleźć to samo tylko, że dużo taniej, gdyż w większości przypadków artykuły wysyłane są za darmo. Nawet małe pierdółki, pojedyncze sztuki saszetek maseczek. Dla sprzedawców nie ma znaczenia ile to kosztowało. Ceny są w dolarach. Dla mnie największym problemem było, jak zapłacić. Nic prostszego. Zwykły przelew, tak jak na Allegro. Nie będę się wdawała w opisywanie obsługi, bo sama korzystałam z gotowych wyjaśnień które znalazłam tu. Życzę udanych zakupów.

4 mar 2016

Niepłodność, problemy z zajściem w ciążę

Dzisiaj naszło mnie na poważny temat. Już kiedyś nosiłam się z zamiarem jego poruszenia ale jakoś wyleciało mi z pamięci. Teraz więc, dopóki pamiętam, biorę się za pisanie. Chodzi o tytułową niepłodność. Mam wrażenie, że obecnie dużo więcej osób boryka się z tym problemem. Dotyczy on zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Myślę że jest to dużo większa skala niż w czasach naszych matek, babek, czy prababek. To tylko moje subiektywne wrażenie, nie poparte danymi statystycznymi bo przede wszystkim kiedyś tym się tak nie zajmowano jak obecnie ale mam wrażenie, że się nie mylę. Gdy się zastanowię to było niewiele par bezdzietnych a teraz co chwilę słychać, że ktoś ma problemy z zajściem w ciążę. Innym problemem jest donoszenie ciąży ale nie o tym będzie mowa. Obecnie badaniu w celu określenia przyczyn niepłodności poddawani są coraz częściej mężczyźni, choć mam wrażenie, że nadal to jest dla nich policzek. Może nie wszyscy tak to odbierają ale czasem, gdy słyszę  wypowiedzi mężczyzn w różnych programach, że z nimi na pewno wszystko ok., to ręce mi opadają. Męskie ego zostałoby urażone, gdyby się zbadali? Nie rozumiem tego ale cóż, niektórzy mają taką mentalność i przekonania. Wracając do tematu bardzo często się zdarza, że problem z zajściem w ciąże nie leży tylko po jednej stronie ale wynika z niewłaściwych wyników obojga partnerów ale żeby to stwierdzić trzeba się przebadać. Jakiś czas temu w programie „Rozmowy w toku” były pary mające problem z zajściem w ciążę i co było dla mnie niewiarygodne, to ci ludzie mając świadomość, że coś jest nie tak wcale nie szukali pomocy u lekarza, ba, kobiety nawet nie były na zwykłej wizycie u ginekologa. To pytam, jak one chciały czegokolwiek się dowiedzieć, jak poznać przyczynę niepłodności? Liczyły, że we śnie doznają objawienia? Trzeba przecież najpierw udać się do ginekologa, który zbada, wykona usg i może już będzie coś wiadomo. Wyjaśnienia, że strach, wstyd. Ludzie!!!! To są lekarze a jak sama nazwa wskazuje są po to żeby leczyć. Gdy taki lekarz okaże się niekompetentny, tzn. każe czekać i czekać, próbować i próbować to należy poszukać innego specjalisty ginekologa. Nie raz zetknęłam się z opinią, że kobiety w ciąży nie były a lekarz każe czekać już trzeci rok. To jest coś nie tak. To taka sama sytuacja jak z każdym innym schorzeniem. Gdy czujemy się źle a lekarz, mimo wielu wizyt, nam nie pomaga to idziemy do innego. W zawodzie lekarza tak, jak w każdym innym, ktoś ma do tego „smykałkę” albo nie. Czasem po prostu potrzebne jest inne spojrzenie na pacjenta i wystarczy jedna wizyta żeby postawić diagnozę. Wracając do postępowania, ginekolog prócz wcześniej wymienionych badań powinien kazać nam wykonać diagnostykę laboratoryjną, czyli podstawowe badania krwi oraz specjalistyczne, chodzi tu o hormonalne oraz inne mogące świadczyć o posiadanych przez nas schorzeniach, np. choroby tarczycy. Oczywiście w tym momencie powinno zostać zbadane również nasienie mężczyzny. Tu przypomniała mi się sytuacja jednej znajomej, która chorowała na niedoczynność tarczycy, wiedziała o tym ale się nie leczyła i była niepocieszona, że nie zachodzi w ciążę. Na Boga, dlaczego niektórzy tak są oporni na to, co powinni zrobić? Jeżeli te wyniki nie dają żadnych informacji, lub nawet już coś wiemy warto żeby lekarz zlecił wykonanie badania drożności jajowodów oraz histeroskopię. Mając już tak pełny obraz powinna zostać postawiona diagnoza. Czy wystarczy leczenie za pomocą leków, czy konieczna jest ingerencja z zewnątrz, tzn. inseminacja lub in vitro. Takie decyzje już podejmowane są raczej w klinikach leczenia niepłodności bądź w szpitalach specjalistycznych. Reszta nie zależy już od nas, pozostaje czekać. Podstawą jest więc działanie a nie czekanie na święty nigdy. To tak jak ze wszystkim, nic nam nie spada z nieba, nie przychodzi samo. Jeżeli czego chcemy musimy się o to postarać, czasem powalczyć. Nie daje to gwarancji sukcesu ale na pewno nas do niego zbliża i go uprawdopodabnia.

3 mar 2016

Dzień jak co dzień

Po raz nie wiem który dzisiaj w TV był film „2012”. Mój mąż mówi, że kiedyś w końcu obejrzy cały film bo jest tak często a widzi tylko fragmenty J. Ja lubię filmy katastroficzne. Pamiętam, gdy ten widziałam po raz pierwszy online. Był piątek, późna noc i perspektywa weekendu :P.
A z innej beczki, moje nasionka już coraz ładniej wyrastają J!!! Może coś z tego będzie.

1 mar 2016

Sentyment za dawno minionymi czasami

Ja ostatnio znowu wróciłam do mojego serialu wszechczasów – „Daleko od szosy”. Oglądam go z wielkim sentymentem i z pewnego rodzaju rozrzewnieniem i tęsknotą. Widząc, jak łatwo wówczas było znaleźć, zmienić pracę, aż mi żal, że one już odeszły. Zastanowiłam się jednak i myślę że ludzie tamtych czasów, gdyby mogli spojrzeć na naszą rzeczywistość, pewnie zazdrościliby nam tego, że w sklepach jest wszystko, że możemy sobie kupić mieszkanie. Kiedyś mieli pieniądze, może nie były to kokosy, a nie mieli możliwości zakupu pożądanych artykułów. Trafnym jest powiedzenie, że „dobrze jest tam, gdzie nas nie ma”.