Informacja na email o nowych postach

Nestle Nan

25 wrz 2016

Otyłość, nadwaga - przyczyny - zaburzenia pracy nadnerczy, badamy kortyzol

W związku z tym, iż cały czas walczę z moją otyłością i nadwagą, nieustannie poszukuję przyczyn tego stanu rzeczy. Na tapecie były diety, aktywność fizyczna, niedobór witaminy D, badania tarczycy itp. Jak na razie bez efektów. Postanowiłam wybrać się do specjalisty endokrynologa i tutaj padł nowy pomysł – zaburzenia pracy nadnerczy. Mam zbadać poziom kortyzolu we krwi. Jednym z objawów zaburzeń w poziomie kortyzolu jest otyłość brzuszna, a taka mnie właśnie męczy. Poniżej fragment dotyczący objawów mogących wskazywać na istniejące zaburzenia tego hormonu.

Jakie są wskazania do oznaczenia stężenia kortyzolu?

(http://www.mp.pl/pacjent/badania_zabiegi/99731,kortyzol)

  • Podejrzenie zespołu Cushinga będącego zespołem objawów wynikających z nadmiaru kortyzolu we krwi. Do tych objawów należą:
    • Zmiana budowy ciała – nadmiar kortyzolu skutkuje odkładaniem się tkanki tłuszczowej w okolicy twarzy („księżyc w pełni”), okolicy nadobojczykowej, szyi („bawoli kark”) oraz tułowia, przy jednoczesnym zaniku tkanki mięśniowej kończyn – stąd osłabienie i zła tolerancja wysiłku fizycznego. Skóra staje się cienka i podatna na urazy, w okolicy brzucha, ud, pośladków, piersi pojawiają się czerwone rozstępy, na twarzy pojawia się trądzik.
    • Nadciśnienie tętnicze – kortyzol nasila obkurczające naczynia krwionośne działanie adrenaliny, co przekłada się na wzrost ciśnienia tętniczego krwi. Często objawia się bólem i zawrotami głowy.
    • Zaburzenia nastroju, depresja oraz bezsenność
    • Zaburzenia miesiączkowania u kobiet oraz osłabienie libido u mężczyzn
    • Zwiększone pragnienie i oddawanie dużych ilości moczu – wynik zwiększonego stężenia glukozy we krwi
    • Niepoddające się leczeniu zakażenia – efekt obniżenia odporności organizmu
  • Objawy zmniejszonego stężenia kortyzolu i innych hormonów nadnerczowych:
    • Stałe osłabienie z tendencją do omdleń – wynik odwodnienia lub zmniejszonego stężenia glukozy we krwi
    • Łatwa męczliwość, niechęć do wysiłku fizycznego
    • Słaba tolerancja sytuacji stresowych
    • Chęć spożywania słonych pokarmów
    • Luźne stolce
    • Niskie ciśnienie tętnicze krwi

24 wrz 2016

Gdy dzieci dorosną

Pamiętam jak kiedyś rozmawiałam z koleżanką na temat przyszłości, tego jakie będą nasze dzieci i doszłyśmy do wniosku, że chcemy żeby były takie jak my. Teraz wiem, że nie chcę aby tak było. Oczywiście, mam pewną wizję tego, jak powinna wyglądać ich przyszłość. Marzę, żeby mieli dobre wykształcenie, pracę, godziwe zarobki. Jeszcze są malutcy i nie myślę o nich jako dorosłych ale też będę chciała żeby mieli rodziny, udane związki, dzieci. Najważniejsze żeby byli szczęśliwi. Pewnie moje wyobrażenie ich szczęścia będzie różniło się od tego, czego będą sami oczekiwali od życia. Już czuję moje rozterki wewnętrzne, rozdarcie. Oj, to będzie trudne. Wiem, że nie można narzucać swojego zdania, oczekiwań, ambicji i oczekiwań na innych, szczególnie na dzieci ale będzie to pewnie zaciekła walka. Przecież rodzice wiedzą najlepiej, co jest najlepsze dla dzieci. Rodzice pomogą, zadbają, zrobią wszystko, bo wiedzą najlepiej. I w ten sposób rosną duże dzieci nieporadne życiowo, niezorganizowane, które przypalą wodę na herbatę. Trzeba będzie się przemóc, zagryźć zęby i wziąć na wstrzymanie, przeboleć porażki i błędy, bo to na błędach ludzie uczą się najwięcej. Oczywiście stać z boku i być ciałem doradczym, bo przecież mamy doświadczenie życiowe, całe pokłady doświadczenia, z którego możemy czerpać i dzielić się z najbliższymi.

23 wrz 2016

Całkowicie nieperfekcyjna pani domu

Jutro goście a w domu Sajgon, widok jak po wybuchu bomby. W planach znalazły się: wycieranie kurzy, zbieranie zabawek, książeczek i innych przedmiotów dziecięcych, odkurzanie, pranie, składanie prania, podlanie kwiatów na schodach, peeling, maseczka (bo się zapuściłam). 

Z całej listy zrobiłam dosłownie zero. Jedno wielkie zero. Ja nie wiem, czy jestem taka leniwa, czy tylko ja tak mam? Kurcze, po prostu mi się nie chciało, nie miałam siły i zapału. Może to dlatego, że ledwie sprzątnę, a przewiną się moje dwie małe trąby powietrzne, to mogę sprzątać na nowo. A może zdziadziałam od tego siedzenia w domu. Sama nie wiem ale jakiś powód tego jest na pewno. Ktoś powie, masz nerwy, goście w taki burdel. Łudzę się, że jutro od rana ogarnę wszystko. Bo tak jakoś dziwnie się dzieje, gdy na szybko muszę sprzątnąć, to idzie mi to bardzo szybko, a kiedy mam czas to trwa to z trzy razy dłużej.

22 wrz 2016

Rytm dnia dziecka

Czytałam ostatnio jak jedna z matek chwaliła wprowadzenie harmonogramu dnia dziecka. Popieram i stosuję. Wyznaczenie ram, zasad funkcjonowania dziecka jest dla nas ułatwieniem a dla dziecka planem dnia. Wie, czego może się spodziewać, czego będziemy od niego oczekiwać. Nie jest zaskoczone, zdezorientowane, bo każdy dzień rządzi się podobnymi prawami. Pora karmienia, snu, drzemki pozwalają dziecku na organizację życia. Dzięki temu czuje się bezpieczne. U nas dzień zaczyna się w godzinach 6 – 7. Wtedy jest pora na mleko. Po mleku może być drzemka, choć z tym różnie bywa. Po ok. 3 godzinach ma miejsce drugie śniadanie i wtedy nadchodzi pora na sen. Trwa to ok. 2 godziny. Gdy dzieci wstaną zjadają obiad. Później jest zabawa, spacer. Po takiej ilości ruchu trzeba zjeść, jest więc deser. Przed snem jedzą kolację i idą ok. godz. 21 spać. Zaburzenie któregokolwiek elementu sprawia, że dzieci stają się płaczliwe i drażliwe. Najgorzej jest, kiedy się „rozjeżdżają” w spaniu. Wtedy każdy ma inne potrzeby i trzeba się dwoić :).

20 wrz 2016

Maseczka rozjaśniająca cerę

Jestem i zawsze byłam bladziochem. Opalałam się bardzo trudno, a jak już, to na czerwono. Już kilka lat temu postanowiłam, że kończę ze słońcem i nie będę się opalała, a wręcz przeciwnie, zacznę chronić się przed słońcem. Chcę być blada i już. Przypadkiem znalazłam przepis na maseczkę rozjaśniającą. Otóż potrzeba:
·        Pełnotłusty jogurt,
·        Olej lniany,
·        Drożdże.

Bierzemy 4 łyżki jogurtu, które mieszamy z łyżką oleju lnianego oraz dwoma łyżeczkami drożdży. Po połączeniu składników nakładamy powstałą papkę na twarz i pozostawiamy na 10 – 15 minut, po czym zmywamy ciepłą wodą.

Zdjęcie: http://zapytaj.onet.pl/Category/027,007/2,27512384,Co_jest_lepsze_blada_cera_czy_opalenizna.html

18 wrz 2016

Kilka słów o tym, dlaczego się dołujemy

Nie bierze się to znikąd, bo zwykle ma podstawy w naszej przeszłości. Nie jestem psychologiem ale logika wskazuje na to, że jeżeli całe życie byliśmy upadlani, dołowani, krytykowani i nikt nas za nic nie chwalił, to sami z siebie nie zaczniemy traktować się jako cenne jednostki. Niestety, podchodzimy do własnej osoby w sposób bardziej krytyczny. Zmienić to jest bardzo trudne ale nie niemożliwe. Pierwszym krokiem, który możemy wykonać, to spojrzenie na siebie z zewnątrz. Pomyślmy, ile w życiu zrobiliśmy, ile się nam udało. To nie muszą być jakieś wielkie rzeczy, bo zwykle w życiu każdego są to małe, drobne sukcesy. 
I tu pojawia się kolejny powód do nieszczęścia, mianowicie zbyt wygórowane oczekiwania wobec siebie. Często chcielibyśmy niemalże góry przenosić, dokonywać odkryć na miarę Einsteina, ale spokojnie. Jesteśmy normalnymi ludźmi i dla nas sukcesy nie muszą wstrząsać ziemią a i tak stanowią powód do radości. 
Nie musimy być kimś, kim nie jesteśmy żeby być wartościowymi ludźmi. Błędem jest porównywanie siebie do innych. Często wydaje nam się, że nasi sąsiedzi to mają dużo lepiej od nas, lepiej sobie radzą, nie mają tylu problemów co my. A skąd niby to wiemy. Nie raz byłam zaskoczona faktem, że uważani przeze mnie za takich wspaniałych, cudownych, zorganizowanych okazywali się całkowicie nieporadnymi, znajdującymi w dużo gorszej sytuacji życiowej niż ja. Pamiętajmy, ludzie często żyją na pokaz, udają a prawda jest inna i to oni nam zazdroszczą takiego wspaniałego życia.
Innym błędem, który często popełniamy to założenie, że i tak nam się nie uda. Niestety, jest wiele osób, które nie podejmują w związku z tym działań, albo rezygnują, gdy tylko pojawiają się jakieś trudności. Ludzie, a skąd niby wiecie, że się nie uda, jesteście jasnowidzami, macie dar widzenia przyszłość? Co się będzie działo za chwilę, godzinę, tydzień czy rok? Nikt tego nie wie, możemy przewidywać ale nie wiemy na 100%. Dlatego warto podejmować działania, ryzykować i próbować. Tylko to pomoże odnieść nam sukces.

Zdjęcie: http://psychologiasprzedazy.biz/motywacja/

17 wrz 2016

Chce mi się płakać

Dzisiaj nastrój kiepski. Może to przez pogodę a może tak po prostu. Wybraliśmy się na festyn nieopodal. W momencie, gdy tam dotarliśmy wszystko się skończyło. Na zakupy wydaliśmy kupę kasy, ale jeść coś trzeba i żeby tego było mało rozlazła się na zamku, na moich plecach sukienka, która 1,5 miesiąca temu była na mnie luźna. Chyba to mnie najbardziej dobiło. Pomysłów nie mam od dawna a teraz to już wcale nie wiem, co powoduje moje nieustanne tycie. Na zakończenie dzisiejszego festynu załapałam się na pomiar cukru i cholesterolu. Okazało się, że cukier mam niezbyt wysoki. Pani powiedziała, że jeżeli bym nie zjadła, bo byłam jakiś czas po posiłku, to bym padła, gdyż cukier byłby taki niski. Czyli jeść muszę, nie mogę się głodzić. Ja nie tylko nie powinnam chyba patrzeć na jedzenie ale przebywać w jego pobliżu, bo w ten sposób prawdopodobnie tyję. Jem przecież niewiele więc skąd te dodatkowe centymetry?!

ODPORNOŚĆ DZIECKA


Zawsze zależało nam na posiadaniu odporności na choroby a już szczególnie dbałość o to nasiliła się z momentem pojawienia się dzieci.
Pierwsza zasada to tzw. zimny chów. Nie oznacza to, że dzieci mają być przechowywane w zamrażalniku i na bose stopy ciągane po śniegu, ale o to, że wychodzimy z dziećmi nie tylko, gdy żar z nieba się leje, lecz również, jeżeli jest chłodno a wręcz zimno. Dziecko a raczej jego organizm musi przywyknąć również do niskich temperatur. Znamy przecież stare metody hartowania, kiedy to na zmianę oblewa się zimną i ciepłą wodą. Oczywiście, nie stosujemy tego wobec dzieci, chciałam przez to powiedzieć, że do hartowania potrzebny jest kontakt zarówno z wyższymi, jak i niższymi temperaturami.
Zdrowe odżywiane to kolejny element zdrowego odżywiania. Rezygnacja albo chociaż ograniczenie cukrów. Nie będę udawała, że ja jestem taka od A do Z porządna i ułożona, cukier omijam szerokim łukiem. Niestety nie, bo kiedyś nie było mowy o zdrowym odżywaniu, zbilansowanej diecie i niestety stare nawyki pozostały. W czasach mojego dzieciństwa w sklepach nie było nic, prócz octu, więc też nikt nie roztrząsał się nad tym jak jeść. Teraz w dobie pełnej i jawnej informacji starajmy się jeść zdrowo i to samo odnosić do dzieci. Rezygnujmy więc również z fast foodów, śmieciowego jedzenia, gotowych i wysoko przetworzonych dań.
Szczepienia jestem całkowicie za i uważam, że te działania pomagają uchronić dziecko przed wieloma chorobami.
Zdrowy rozsądek dorosłych, a chodzi mi o obcałowywanie, wycałowywanie i dalsze całowanie przez ciotki, pociotki i inne napotkane osoby, szczególnie nowonarodzonych dzieci. Na Boga, trzeba mieć trochę rozsądku. Nawet, jeżeli jest się zdrowym, to można dziecko czymś zarazić. Niestety, niektóre nadgorliwe osoby mające katara, kaszel czy opryszczkę, nie zważają na fakt, iż mogą stanowić zagrożenie dla dziecka.
Kontakt z innymi, dziećmi i dorosłymi. Dzieci powinny znajdować się w skupiskach ludzkich, żeby mogły zetknąć się z drobnoustrojami, które niekoniecznie muszą od razu wywoływać choroby.

Na pewno można znaleźć jeszcze wiele innych rad, porad, wskazówek ale te wydały mi się najbardziej oczywiste i najprostsze w stosowaniu.

16 wrz 2016

Lajki najważniejsze, życie online

Pamiętam początki mojej przygody z Internetem, chatami, gg itp. Było to lata temu, miałam dużo mniej lat i inne spojrzenie na świat. Wówczas zakładając konto na poczcie elektronicznej, czy rozmawiając z kimś online nie ukrywałam swojej tożsamości, tego gdzie mieszkam czy co robię. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku. Nie byłam w tym jedyną. Mam wrażenie, że wówczas, gdy Internet dopiero wkraczał szerszym zasięgiem w nasze progi, ludzie byli bardziej prawdomówni i szczerzy. Były to czasy bardzo odległe i ówczesne zachowania obecnie są dla mnie niedopuszczalne. Nie ujawniam już tak śmiało własnych danych, wizerunku, zdjęć. Ktoś powie, że przecież robię to ze zdjęciami dzieci. Owszem, postępuję tak dlatego, bo wiem, że gdy chłopaki dorosną będą to i tak robić. Dzisiejsze dzieci żyją w świecie wirtualnym i jeśli kogoś tam nie ma, to nie żyje. Tak się mówi. Ja, tak do końca nie uważam, jednak moim zdaniem Internet jest obecnie ważnym elementem naszego życia. Możemy w łatwy sposób uzyskać wiele informacji, podzielić się z najbliższymi, znajomymi zdjęciami, nowinami, poglądami itp. Tak też czynimy, choć czasem z przesadą. Niektórzy wybierają to, co ma trafić do sieci ale są ludzie, szczególnie młodzi, którzy wrzucają wszystko, co tylko wpadnie w ich ręce, czy przyjdzie im do głowy. Niestety, obecny świat kryje wiele niebezpieczeństw, szczególnie wobec ludzi ufnych i bezbronnych, którzy łatwo ulegają wpływom i których można bardzo zranić, oszukać. Internet stał się świetnym narzędziem poszukiwania ofiar przez różne firmy, osoby, które chcą uzyskać gratyfikacje finansowe. Nie brakuje również dewiantów, mogących bez ograniczeń wyszukiwać swoje ofiary. Nawiązując do tytułowych lajków, niestety, bardzo często stają się głównym celem działania, szczególnie młodych. Zawsze ważne było dla dzieci a przede wszystkim młodzieży, żeby być na topie, by zostać „królem” i to owe lajki stają się odzwierciedleniem pozycji społecznej, uznania w oczach innych. Im więcej ich posiadasz, tym bardziej popularnym jesteś. Dla tego poklasku ludzie gotowi są popełniać przeróżne głupoty, czasem graniczące z bezprawiem, bezpieczeństwem i racjonalnym myśleniem. Niestety a może stety, my ludzie potrzebujemy uznania, chcemy być lubianymi i staramy się sprostać oczekiwaniom społecznym. Dlatego właśnie czasem przekraczamy granice rozsądku, popełniamy głupoty. Z czasem, gdy dorastamy, nabywamy nowych doświadczeń życiowych, zmienia się nasze spojrzenie, potrzeby i priorytety. Przestajemy robić wszystko dla poklasku i uznania. Może źle to ujęłam, przestajemy robić wszystko żeby nasi koledzy, otoczenia nas lubiło, zaczynamy robić to, co pozwoli nam zdobyć lepszą pracę i to sprawia, że przestajemy być tak otwartymi i beztroskimi w świecie wirtualnym. Zastanawiamy się, rodzą się obawy przed tym, co może pomyśleć nasz potencjalny pracodawca. Właśnie dlatego w pewnym momencie pasujemy, ograniczamy a czasem rezygnujemy z bycia online. Mamy wyselekcjonowane grono znajomych na facebooku, udostępniamy tylko to, co jest poprawne politycznie. Lajki już nie są dla nas tak istotne, ważniejsze staje się normalne życie w realu. 
Zdjęcie: http://centrumsprzedawcy.pl/wazne-zmiany-na-facebooku/

15 wrz 2016

Dlaczego dziecku należy mówić prawdę?

Nie chodzi o wielkie kłamstwa i oszustwa ale o takie, naszym zdaniem, drobne kłamstewka. Takim typowym i klasycznym przykładem jest wizyta u lekarza a jeszcze lepiej w pobieralni krwi. Bo to mało razy dziecko od wyjścia  z domu jest przekonywane, że idzie do kina, do cioci, na zakupy itp. Same bajki, które okazują się wierutnym kłamstwem. I jak wówczas dziecko ma zachować spokój, skoro miało się dobrze bawić a tu jacyś ludzie coś od niego chcą i jeszcze nie daj Boże boli. Bo o bólu też się nie mówi. Zwykle dziecko jest przekonywane, że nic nie będzie bolało. I po co to? Nie łatwiej powiedzieć, że idziemy na pobranie krwi, żeby dziecko było zdrowe, troszkę zaboli ale tylko przez chwilę a w nagrodę za odwagę dostanie nagrodę. Może i jest to pewne przekupstwo ale ja wolę traktować to jako nagrodę. Dziecko może i trochę popłacze ale skoro tylko trochę i chwilę zaboli to nie ma sensu się rozkręcać, szczególnie, gdy na horyzoncie jawi się nagroda. Innym kłamstwem jest informacja skąd się biorą dzieci. To nie te czas, gdy w epoce ciemnogrodu nikt nic nie wiedział, nie było przepływu informacji itd. Dzisiaj wszystko jest w TV i Internecie więc prędzej czy później dziecko dowie się wszystkiego i lepiej, aby to wyszło od rodziców a nie ze źródeł często deformujących fakty, prawdę i rzeczywistość, wypaczając spojrzenie dziecka na temat sexu. Lepiej powiedzieć, że dzieci biorą się z miłości, gdy pani i pan się kochają, przytulają. To na początek a z czasem, gdy będzie bardziej świadome i rozumne, należy przekazywać informacje bardziej pełne, poparte np. ilustracjami z dostosowanych do tego celu książek. Naprawdę prawda nie jest trudna a z każdego kłamstwa, nawet małego, trzeba się później tłumaczyć. Lepiej mówić prawdę i nie niszczyć zaufania dziecka, niż opowiadać głupoty a później wić się i kombinować, jak tu wybrnąć z sytuacji.

14 wrz 2016

Uwaga - #temat dla uwagi

Właśnie oglądam program Uwaga. Ja nie rozumiem ludzi. Mają problem tam, gdzie go nie ma. Nie pozwalają w szkole dziecku jeździć na elektrycznym wózku. Aż nie wiem co powiedzieć. Co ludziom to przeszkadza?! Wózek ma stanowić zagrożenie? Myślę, że większym zagrożeniem dla innych są biegające dzieci, niż te jeżdżące na wózku inwalidzkim. Jaka niechęć i nienawiść zieje z tych ludzi w stosunku do matki i do dziecka. Jak można ograniczać ludzi, dzieci do czegokolwiek i w czymkolwiek. To czysta dyskryminacja i to ze względu na niepełnosprawność. Jak można uniemożliwiać dziecku próby, namiastkę normalności?! Wstydźcie się, wstydźcie!!!! To nie ludzie, to wilki.

13 wrz 2016

Zderzenie ze służbą zdrowia, czas oczekiwania na wizytę specjalistyczną

Dzisiaj był hit. Postanowiłam się wziąć za siebie, więc również i za mój brzuch pociążowy, który wygląda jak ciążowy. Trzeba zatem odwiedzić również endokrynologa. Dostałam skierowanie od lekarza rodzinnego i poszłam się zapisać. Mam świadomość, że nikt od ręki mnie nie przyjmie ale… Najbliższy termin wizyty za trzy lata J. Tak, trzy lata. Ręce opadły i wybrałam śmiech zamiast płaczu. Idę więc prywatnie pod koniec miesiąca. Mam wyjście ale co mają powiedzieć ludzie poważnie chorzy, których nie stać na wizyty prywatne a czas nagli?! Na moich starych śmieciach to maksymalny czas oczekiwania do endokrynologa był pół roku. Wiem, bo w ciąży szukałam takiego specjalisty. To już było długo. Po prostu brak mi słów. 

Czy starsze rodzeństwo ma obowiązek zajmować się młodszym?

Dzisiaj w Rozmowach w toku, był poruszany temat opieki nad młodszym rodzeństwem. Chodziło głównie o to, że starsze dzieci, chciały otrzymywać za tą usługę wynagrodzenie. Ale nie w to będę się zagłębiała. Zadziwiło mnie, iż obecny psycholog, nawet słowem nie wspomniał, że tak naprawdę nie jest obowiązkiem starszego rodzeństwa, opieka nad młodszym. To powinność i obowiązek rodziców. Przecież dzieci mają prawo do normalnego dzieciństwa. Nie powinny być traktowane jako darmowe niańki. Nie piszę tego na podstawie własnych doświadczeń, ale jeżeli byłabym w takiej sytuacji, to za nic w świecie nie chciałabym tak obciążać dziecka. Oczywiście, uważam, że pomoc w opiece od czasu, do czasu jest jak najbardziej na miejscu, jednak nie dzień w dzień, siedem dni w tygodniu. Dziecko ma prawo do rozrywek adekwatnych do jego wieku, ma prawo spotykać się z kolegami a nie być na usługach rodziców. To niesprawiedliwe.

12 wrz 2016

Jak poradzić sobie z histerią i złością dziecka

Nie raz mieliśmy i będziemy mieli sytuację, gdy dziecko wpada w szał, histerię, jest agresywne i nie może się opanować. Nie słucha rodziców, a w zasadzie nikogo, kto zwraca mu uwagę i próbuje uspokoić. Wówczas dla takiego dziecka nie liczy się nic. Jest przepełnione emocjami, gniewem czy rozpaczą. Trudna sytuacja bo przecież trzeba coś zrobić. Nie możemy pozwolić by dziecko wyrządziło krzywdę komukolwiek oraz sobie. Jest to o tyle trudna sytuacja, gdyż w takim stanie u każdego człowieka ujawniają się instynkty pierwotne a racjonalne myślenie zaciera się. Co więc zrobić w takiej sytuacji? Naturalnie odpadają metody przemocy fizycznej. Klapsy czy krzyki nic tu nie pomogą a wręcz mogą spotęgować poczucie krzywdy i nieszczęścia płaczącego. Możliwość reakcji i zahamowania takiego wybuchu jest z jednej strony prosta, a z drugiej trudna do wykonania. Najlepszą metodą jest przytulenie dziecka, które czasem wymaga siły. Musimy objąć, przytulić i trzymać do momentu całkowitego uspokojenia, opanowania i powrotu racjonalizmu. Czas objęcia może trwać chwilę ale może też być dużo dłuższy. Zwykle wygląda to tak, że całe napięcie uchodzi falami. Po ataku przychodzi uspokojenie, ale złość i gniew wracają, choć już z mniejszym nasileniem. I tak do momentu, aż dziecko uspokoi się całkowicie, zwykle oczyszczając emocje płaczem. To najlepsza metoda, pozbawiona przemocy a jednocześnie wzmacniająca więź rodzica z dzieckiem.
Źródło: http://szalapska.republika.pl/gniew.htm

11 wrz 2016

Upał w mieście i Mieczysław Hryniewicz

Wczorajszy dzień był upalny i męczący. Pojechaliśmy do miasta. Ja, czuję zdecydowany niedosyt ludzi. Mieszkamy na peryferiach i tu totalnie nic się nie dzieje. Nawet psy się nudzą. Tak więc wybraliśmy się na zakupy, m.in. do Biedronki. Tam miała miejsce śmieszna sytuacja. Staliśmy obok Pani, która w pewnym momencie zaczęłam krzyczeć. Okazało się, że będąca z nią córka, zauważyła w rogu, obok lodówek żabę. Tak, dokładnie, zieloną żabę. Po chwili paniki wróciło racjonalne myślenie i obie zaczęły bacznie przyglądać się żabie. Córka, jako odważniejsza, schyliła się i wzięła ją do ręki. Okazało się, że była to zabawka idealnie imitująca żywą żabę. Matka jednak do końca nie była przekonana, że to nie jest żywe stworzenie. Została zawołana pracownica sklepu, która w pierwszym momencie również uwierzyła w żywą żabę J. Po chwili sama wmawiała ze śmiechem innej pracownicy żabę J. Ponadto, po dzisiejszej wizycie stwierdzamy, że trzeba patrzeć na ręce dzieci. Nasz syn prawie wyjechał z Lionem w ręce. Kiedy i jak go przywłaszczył, nie mamy pojęcia. Po powrocie do domu, byliśmy tak padnięci, że ja i moi synowie udaliśmy się na drzemkę a mąż, jako porządna głowa domu, robił to, co do głowy należało. 
Zapomniałam dodać, że mieliśmy też dzisiaj miłe spotkanie. Otóż odbywało się święto jednej z ulic. To już chyba tradycja, pamiętam, że w zeszłym roku też była taka impreza. I na tym właśnie święcie spotkaliśmy Mieczysława Hryniewicza, zwanego Włodkiem Ziębą w serialu Na Wspólnej J. Bardzo sympatyczny i miły Pan.

10 wrz 2016

Czego matka i ojciec nie mogą zrobić sami?

1.     Cokolwiek weźmiesz do picia a mieści się w kubku lub szklance powinieneś dać również dziecku.
2.     Cokolwiek masz do jedzenia na dorosłym talerzu podziel się z dzieckiem.
3.     Jeżeli wychodzisz do kuchni, to dziecko zawsze będzie Ci towarzyszyć.
4.     Wybór programu telewizyjnego to kwestia posiadania pilota, który należy się dziecku.
5.     Komputer służy do oglądania bajek i piosenek dla dzieci. Rodzic może pomóc w ich wyborze.

6.     Łóżko rodziców to dobre miejsce do spania dla dziecka. Zawsze możecie wybrać, kto z dorosłych tam zostanie.

9 wrz 2016

Niektóre matki uważają, że picie alkoholu w ciąży jest ok.

Przed chwilą na grupie z facebooka padło pytanie „Mamusie czy zdarzyło wam się wypić alkohol na początku ciąży i co z maleństwem ?i odpowiedzi, jakie przeczytałam, po prostu mnie zwaliły z nóg. Poziom nieświadomości kobiet i pewność swojej racji są dla mnie wręcz niepojęte.

„Jasne że tak, gdyby dziecku w tej początkowej fazie coś groziło, to albo wszystkie kobiety w ogóle nie mogłyby pić, albo wszystkie dzieci byłyby chore. Najważniejsze żeby odstawić alkohol od razu jak dowiesz się że jesteś w ciąży. I oczywiście mówimy tu o piciu okazjonalnym, a nie byciu na rauszu 24/7”.

„W pierwszych tygodniach dziecko jest chronione.

„Tak, jak nie wiedziałam o ciąży. Przecież każda z nas ma swoje życie towarzyskie. Dziś jestem w 13 tc i wczoraj wypiłam 0,33l warki radler bo się mi jej cholernie „zachciało. W pierwszej ciąży też miałam z dwa razy taka chęć dziecko zdrowe 

Gdzieś czytałam ze chyba do 10 tygodnia nic nie powinno się dziać bo dziecko jest chronione ale potem picie może prowadzić do nieprawidłowego rozwoju”.

Rozumiem, jeżeli kobieta wypije alkohol, nie mając świadomości, że jest w ciąży ale z pełną premedytacją?! Przecież tyle się mówi o szkodliwości pica alkoholu w ciąży, że trzeba być ślepym. Przecież w poradniach K, przy gabinetach ginekologicznych dają po oczach plakaty informujące o konsekwencjach używania alkoholu. Ja, chyba nie jestem w stanie zrozumieć niektórych kobiet. Ten światopogląd jest dla mnie niepojęty. Życie towarzyskie, ok. ale skoro decydujesz się na dziecko, to musisz postępować właściwie. Oczu nikomu nie wypali jeżeli poczyta trochę o prawidłowych zachowaniach w czasie ciąży.

8 wrz 2016

Głupota moja nie zna granic

W Polsce pojawił się program „Damy i wieśniaczki”. Zasadniczo nie przepadam za tego typu programami ale obejrzałam ostatnio odcinek i nasunęła mi się refleksja. Reasumując to: w dupach się nam przewraca. Może to zbyt dosadne ale „wieśniaczka” sprawiła, że poczułam się bardzo źle i głupio. Dziewczyna ma niewiele, ma marzenia o tym, co u nas jest tak oczywiste, że nawet nie zastanowimy się na tym, jak można żyć bez takich udogodnień jak łazienka, bieżąca i ciepła woda itp. Ciągle narzekamy, ciągle nam mało i chcemy więcej a jak mamy już to więcej to i tak nie jest to wystarczające i znowu jesteśmy nieszczęśliwi. Wiem, nie wszyscy tak mają ale spora grupa społeczeństwa taka jest. I ja należę do niej. Bo człowiek jest głupi. Zamiast cieszyć się z tego, co ma, zamiast po prostu żyć z pieśnią radości na ustach, często się zamartwiam o tym, co będzie, gdy będzie albo nie będzie. Szczyt głupoty, bo jeszcze się nic nie stało, problem jeszcze nie istnieje a ja już, tak na zapas, martwię się tym, że może wystąpić. No głupota jak nic. Na pewno na takie podejście do życia wpływ ma nasza przeszłość, tradycje i doświadczenia narodowe, nie zapomnijmy o klimacie. Tak, klimat a raczej wiele bezsłonecznych dni, wpływa na nas depresyjnie. Wracając więc, te wszystkie elementy utrudniają nam jednak metamorfozę z czarno widzącej zrzędy w pełną radości i optymizmu jednostkę, która otwierając oczy każdego dnia rano, ma ochotę wstać i tańczyć. Nam rano to chce się mieć weekend, żeby nie musieć wstawać. Cóż, może wystarczy kilka pokoleń i staniemy się jak południowcy otwarci i uśmiechnięci.
Źródło: http://www.vodbox.pl/program/305051-damy-i-wiesniaczki/

7 wrz 2016

Głaskanie brzucha ciążowego

Wpadł mi w oczy tekst odnośnie głaskania brzuchów ciężarnych przez osoby z otoczenia i fakt, zgadzam się z tym, iż nie jest to wcale a wcale przyjemne. Może jestem inna ale nie przepadam za obmacywaniem mnie przez innych, nawet jeżeli dotyczy to brzucha ciążowego. To takie intymne, że nie chciałabym żeby go dotykali inni. Równie dobrze mogli by mnie łapać za tyłek lub piersi. Podejrzewam, że wiele kobiet ma podobne odczucia. To, że jest się w ciąży nie oznacza, iż kobieta doznaje ogólnego zdebilenia i tylko czeka, żeby każdy kto ma ochotę macał ją po brzuchu. Ja, gdy byłam w ciąży, jakoś unikałam takich czułości, może dlatego, że niewiele miałam styczności z ludźmi, gdyż byłam uziemiona w łóżku. Z resztą nigdy nie byłam nadmiernie wylewna i nie lubię, gdy ktoś przekracza moją przestrzeń, dlatego też pewnie otoczenia ma tego świadomość i woli nie ryzykować, przecież kobiety w ciąży lepiej nie denerwować. A tak na poważnie, obmacywanie i głaskanie brzucha, nawet przez samą ciężarną, wcale nie jest dobre. Gdy byłam w szpitalu wielokrotnie położne zwracały uwagę kobietom, żeby tego nie robiły, ponieważ mogą wywołać skurcze. Tak więc nie głaskajmy, nie macajmy i nie pozwalajmy innym.

6 wrz 2016

Moje dzieci tak szybko rosną

Wczoraj moi synowie postanowili przejść samych siebie. Prócz funkcjonowania, jak po wiadrze kawy, gdzie były biegi, skakanie, wchodzenie na stół, doszły odsuwanie ławy, później dosuwanie jej z powrotem, otwieranie drzwi z klamki, otwieranie szuflady, wyjmowanie z niej przedmiotów, wkładanie ponownie i układanie według własnego upodobania, ponadto upychanie w niej dwóch szklanych świeczników. Jeden z synów postanowiło, pozbierać wszystko, co jest interesujące i przynieść mi do ręki. Tak też znalazła się m.in. naszykowana do wyrzucenia pielucha. Drugi syn wczoraj wykazał niesamowite zainteresowanie książeczkami, konkretnie rysunkami oraz zdjęciami. Dzień pełen niespodzianek i emocji.

Mąż i żona mają równe prawa i obowiązki

Nie tylko u nas istnieje stereotyp, że dziećmi i domem zajmuje się kobieta a mężczyzna nie kala swoich rąk takim zajęciami. Wiadomo, korzenie takich przekonań sięgają dawnych czasów, kiedy to mężczyzna – łowca zajmował się zdobywaniem pożywienia a kobieta – matka opiekowała się potomstwem. Takie były czasy ale czasy się zmieniły. Rozwój cywilizacyjny objął wszystkie sfery życia jednak nie każdego on dotyczy. Bardzo często mam zadawane pytanie, jak radzę sobie mając bliźniaki. Przecież jest i ich ojciec. Dla wielu zadziwiające jest, gdy mówię, że tak naprawdę mój mąż zajmuje się dziećmi bardziej niż ja. Potrafi ich nakarmić, przewinąć, wykąpać, ubrać, chodzi z nimi na spacery itp. Nie robi tego z przymusu tylko z potrzeby, chce i nie widzi w tym problemu. To chyba normalne w końcu jest ich tatą. Nie wyobrażam sobie, że mieszkam z chłopem, który swoje obowiązki kończy na pracy zawodowej, siada w fotelu i czeka z gazetą na obiad. U nas w domu to właśnie on gotuje i to całkiem nieźle. Ważne jest, aby dzielić się obowiązkami i robić to, co się lubi i co się potrafi. Każdy powinien wnieść coś od siebie i być dla innych a nie tylko oczekiwać, że inni będą dla niego.

5 wrz 2016

Wyjście z dzieckiem

Kiedyś, gdy wybieraliśmy się do miasta po prostu braliśmy torbę, portfel i tyle. Teraz, posiadając dzieci, zwykłe wyjście to niemalże wyprawa. Pieluchy, chusteczki, coś pod brodę na wypadek karmienia, deserem, obiadek, łyżeczka, butelka z wodą, chrupki, ciastka. Dobrze jest też zabrać z sobą coś na przebrnie dziecka, a gdy jest ono malutkie to dobrze żeby mieć coś jeszcze dla siebie na zmianę. Zapomniałam jeszcze dodać, że ówczesne dzieci prócz podstawowych przedmiotów, pierwszej potrzeby, potrzebują cudów techniki typu telefon komórkowy oraz tablet. Nie chodzi o sam sprzęt, ale o zawartość – bajki i piosenki, które stanowią idealne rozwiązanie na płaczące dziecko. Przyznaję, teraz już niemalże odruchowo pakujemy wszystkie te i czasem jeszcze inne rzeczy, ale zdarzyło nam się pojechać dosyć daleko nie zabierając łyżeczki do karmienia, pieluch czy chusteczek. Kiedyś będąc z wizytą u rodziny musiałam założyć suknię gospodyni bo moją dziecko postanowiło ulać mlekiem. Teraz więc, prócz zwykłej torebki, taszczemy toboł z rzeczami dziecka.
Znalezione obrazy dla zapytania bagaże rysunek

Pierwszy dzień szkoły, wspomnienie własne

Już wrzesień, dzieciaki do szkoły, przedszkolaki do przedszkola. U mnie jeszcze spokój, wszystko przede mną ale pamiętam swój pierwszy dzień w szkole, tzn. rozpoczęcie roku szkolnego. Mama zaprowadziła mnie do szkoły. Miałam na sobie białą bluzkę i granatową, plisowaną spódnicę. Tak, pamiętam to dokładnie. Byliśmy wyczytywani i w ten sposób przydzielano dzieci do poszczególnych klas. Ustawiano nas parami. Pamiętam, że stałam z chłopcem. W tamtym czasie było to trochę nie po mojej myśli bo dziewczynka z chłopcem w jednej parze, to niepolityczne. Później przydzieleni wychowawcy odprowadzili uczniów do klas i na tym moje wspomnienie się urywa. Jeśli chodzi o emocje to chyba przeważała ciekawość. Nie bałam się jak to będzie. Bardziej przeżywała to mama. Przypomina mi się tu odcinek z „Rodzinak.pl”, kiedy oglądali zdjęcia z rozpoczęcia szkoły dzieci, kiedy to przy najstarszym Tomku płakali, przy średnim Kubie po prostu byli a najmłodszy Kacperek nie miał nawet zrobionego zdjęcia. Z czasem rodzice przestają się tak trząść nad dziećmi. Pierwsze sytuacje są najbardziej przeżywane. Ciekawe jak to będzie z moimi chłopcami. Podejrzewam, że się upłaczę, uryczę i zrobię ze sto zdjęć upamiętniających tą chwilę. Wszystko będzie ze zdwojoną siłą bo dwóch na raz. Na razie mam jeszcze czas, poczekam więc z lamentami. Najpierw będzie pierwszy dzień przedszkola, też będę wyła i robiła zdjęcia.

4 wrz 2016

Alkohol a ciąża

Ostatnio, niedaleko Łodzi miały miejsce dwa przypadki kobiet rodzących dzieci w stanie totalnego upojenia alkoholowego. Dzieci również miały spore stężenie alkoholu we krwi. Można przypuszczać, iż były to kobiety marginesu, które notorycznie spożywają alkohol itp. ale czy tak jest zawsze? Nie koniecznie. Otóż, bardzo często można zetknąć się z przekonaniem, iż niewielka ilość, np. lampka wina, czy puszka piwa, nie są niczym szkodliwym. Jest to totalną bzdurą, gdyż nawet niewielka ilość alkoholu może spowodować poważne uszczerbki na zdrowiu rozwijającego się płodu. Najbardziej niebezpieczne jest to w pierwszym trymestrze. Dziecko pijącej matki osiąga taki sam, jak i ona, poziom stężenia alkoholu we krwi, przy czym skutki obecności odczuwane są dwa razy dłużej niż u matki. Alkohol przenika przez łożysko, nie ma żadnej bariery, która by zahamowała ten proces.

Jakie mogą być skutki picia alkoholu w ciąży?
  • poronienie lub przedwczesny poród,
  • niska waga urodzeniowa dziecka,
  • uszkodzenia mózgu,
  • zespół ADHD,

Reakcja społeczna na...

Wczoraj byłam świadkiem, choć to może zbyt mocno powiedziane, sytuacji, gdy wkurzony na maksa ojciec krzyknął na swoje dziecko. Po tym fakcie z przestrachem rozejrzał się dookoła i szybko odszedł. Niby nic niezwykłego nie zrobił ale… W obecnych czasach społeczeństwo jest wyczulone na tego typu reakcje. Krzyk, podniesiony ton i nie daj Boże klaps, stanowią poważne wykroczenie. Nie raz słuchałam opowieści rodziców, dziadków, którzy doprowadzeni do granic wytrzymałości, krzyknęli na dziecko, dali klapsa, szarpnęli i dostawali reprymendę od otoczenia. Oczywiście, nie powinno się stosować żadnych środków przymusu, przemocy wobec kogokolwiek, tym bardziej wobec dzieci ale nie dajmy się też zwariować. Czasem dziecko się tak zaprze, jest nieznośne, że nie dziwię się rodzicom, szczególnie w miejscu publicznym, że puszczają im nerwy, choć z własnego doświadczenia wiem, iż wraz z upływem czasu kiedy posiada się dzieci, próg wytrzymałości psychicznej, odporności na krzyki i płacze wzrasta. Ale wróćmy do tematu. Tak więc, ogólne oburzenie widnieje na twarzach ludzi obserwujących zmaganie się z dzieckiem. Wówczas potrafią zareagować, zwrócić uwagę i być zniesmaczeni. Ok., wszystko w porządku tylko pytam się dlaczego ci sami ludzie milczą, gdy dzieje się naprawdę coś złego. Ile razy w TV słyszymy, że sąsiedzi nic nie widzieli, że to była spokojna rodzina itd. Odwracają wzrok, udają, iż to ich nie dotyczy, nie chcą się mieszać. To dlaczego mieszają się w sytuacje, które wyglądające groźnie? Najłatwiej jest reagować i odzywać się wówczas, gdy nie wymaga to od człowieka jakiegoś wysiłku, odpowiedzialności, problemów, bo ludzie po prostu nie chcą mieć problemu. Nasze społeczeństwo udaje odpowiedzialność, poczucie obowiązku społecznego a tak naprawdę tylko nieliczne jednostki takimi właśnie są.

2 wrz 2016

Przyjaź psa z małym człowiekiem

Dzieci wychowywane ze zwierzętami są bardziej otwarte na innych. Zwierzęta traktują jak równe sobie istoty i raczej żadne z nich nie będzie w przyszłości dręczyło zwierzaczka.