Informacja na email o nowych postach

Nestle Nan

22 lis 2016

Witaminy w ciąży, brać czy nie brać?

Kilkukrotnie zetknęłam się ostatnio z pytaniem, czy w czasie ciąży powinno się przyjmować suplementy witamin. Uważam, że tak, powinno się przyjmować witaminy przeznaczone dla kobiet w ciąży. Owszem, prawidłowa dieta jest istotna ale nie zapewni dwom przecież organizmom pełnego zaopatrzenia w niezbędne składniki. Tak naprawdę, nie jesteśmy w stanie codziennie zjeść wszystkiego, co dostarczy nam potrzebnych witamin, minerałów, a w przypadku rozwijającej się ciąży potrzeby są ogromne i to codziennie. 

Bardzo istotne jest przyjmowanie witaminy D3. Wiem, istnieje teraz moda na różnorodne specyfiki zawierające tą witaminę, ale prawda jest taka, że mamy jej niedobory. Sama, nie będąc już w ciąży, wykonałam badanie jej poziomu i okazało się, że jest zdecydowanie za niski. Podczas ciąży witamina D3 ma bardzo duże znaczenie. Koleżanka, mająca problem z zajściem w ciążę, miała badany poziom witaminy D3, gdyż wpływa ona nie tylko na płodność, ale i na sam przebieg ciąży. Przecież noworodki i dzieci do drugiego roku życia mają zalecane podawanie witaminy D3. 

W opisie gotowych witamin dla ciężarnych jest cała lista składników, jednym z istotniejszych jest DHA. Jest to bardzo pożądany element, gdyż odkłada się w mózgu płodu i wpływa na jego rozwój. 
Oczywiście każde z witamin dla kobiet w ciąży zawierają foliany, o których pisałam już kiedyś. Kwas foliowy jest bardzo istotny dla rozwijającego się płodu, ponieważ zmniejsza ryzyko wad cewy nerwowej. To tylko kilka z występujących składników, a jest ich wiele, dobranych w odpowiednich proporcjach. 


Zachęcam więc do lektury składów, porównywania i doboru najlepszego środka. 

Pamiętajmy, to inwestycja w nasze dziecko.

20 lis 2016

Prezenty dla dzieci, trzymajmy się za kieszeń :)

Dzisiaj szał samochodowy trwa. Aż się serce raduje, że posiadane pieniądze, a wydane na uciechę dzieciom, nie poszły na marne. Wożą się więc moi synowie na zmianę, wzajemnie, do przodu i tyły. Radość taka sama i chęć powożenia nie mniejsza niż pierwszego dnia. Aż się chce kupować więcej i więcej, tylko maszynki do pieniędzy brak. Ale to już też czas, kiedy będąc w sklepie trzeba uważać na to obok czego się przechodzi, lub co się pokazuje współmałżonkowi, bo małe oczka obserwują i może włączyć się syrena w momencie, gdy upatrzony przedmiot pozostanie na swoim miejscu a niewzruszeni rodzice, nie będą skłonni wydać ostatniej złotówki na upragnione coś. Ot i czasy nastały. Trzymaj się rodzicu za kieszeń. A co to będzie za rok, gdy Mikołaj będzie musiał przyjść z wielkim worem, sapiąc i pocąc się od ciężaru prezentów. Trzeba chyba zacząć już zbierać, żeby móc zaszaleć i darować swoim pociechom wszystko, o czym tylko zamarzą. Z tymi marzeniami to sfolgujmy, bo może się okazać, że mało by naszej rocznej pensji. Trzeba będzie wziąć wszystko na tzw. rozum i rozważyć co nasze potomstwo ucieszy, a jednocześnie nie doprowadzi nas do finansowej ruiny. Małe dzieci, mały kłopot, duże dzieci, pusty portfel.
 Ciasteczkowy Potwór :).
Mały Mikołajek :).

18 lis 2016

Jak sobie radzić z zaparciami po cesarce


Na jednej z grup zetknęłam się z pytaniem odnośnie sposobów radzenia sobie z zaparciami po cesarce. Niektóre dziewczyny doradzają po prostu czopki glicerynowe, ale stosując takie specyfiki rozleniwiamy jelita i im więcej czopków stosujemy tym więcej i częściej ich potrzebujemy. Jednak w początkowej fazie może to być jedyny, skuteczny sposób. Padła również propozycja espumisanu. Są różne rodzaje tego środku, ale to tak, jak i czopki – środek farmaceutyczny, a przecież chodzi o pobudzenie jelit do naturalnej pracy, chociaż, mimo iż to wstydliwe, opróżnienie jelit z gazów po cesarce jest jak najbardziej pożądane i puszczanie bąków to czasami dopust Boży. Czeka się na pierd a i tak człowiekowi głupio.  Niestety, prócz układania wszystkiego na swoje miejsce po porodzie, istnieje jeszcze blokada psychiczna i strach przed tym, żeby wszystko nie popękało, to również blokuje nasze jelita. Niektóre kobiety stosują naturalne metody pod postacią jabłek, suszonych śliwek, siemienia lnianego itd., choć zaraz po porodzie raczej dysponujemy ograniczonym zakresem możliwości. Moja propozycja, kupić coś na zapas, przygotować mężowi i czekać na jego brak zaników pamięci.

16 lis 2016

Prezenty się spodobały

Moi synowie dzisiaj oszaleli z radości. Przyszły zamówione: motorek – jeździk oraz autko. Najpierw wjechał motorek i mój syn – fan kółek i wszelkich autek, nie wypuszczał z ręki kierownicy. Ciągał go za sobą i nie odstępował na krok. Jak wjechało auto to syn prawie zapiał z zachwytu. Tyle szczęścia to jeszcze nie widziałam. Niezwłocznie wsiadł do autka i już nie chciał wysiąść. Drugi syn również był zachwycony. Koniec końców okazało się, że w jednoosobowym autku, daje się siedzieć we dwoje J.

14 lis 2016

Działam

Trochę się znowu ociągałam, a to dlatego, że uruchomiłam konto na you tubie, założyłam profil na facebooku i twiteerze. Jak z tymi dwoma ostatnimi nie było źle, tak dodanie filmu, upublicznienie, to już nie szło tak prosto J. Oj tam, oj tam, wiem, że to nie tak skomplikowane, ale trochę się umęczyłam, bo najpierw nie mogłam opublikować filmu, później się gimnastykowałam z dodaniem okonek z moimi profilami w portalach społecznościowych. Oczywiście blog również został zweryfikowany. Może to mało pasjonujące ale ponownie udowodniła się zasada, że jak ktoś chce, to może. Poczytałam w necie, pokombinowałam i udało się. Nie ma co siedzieć i twierdzić, że się nie potrafi, nie ma możliwości itp.

10 lis 2016

Jesienne porządki


Jak sobie radzić z odparzeniami u niemowląt

Jak sobie radzić z odparzeniami u niemowląt

Zdjęcie: http://www.dardlanajmniejszych.pl/index.php?page=porady&show=23

Uraz głowy dziecka

Mój syn, ten większy rozrabiaka, dzisiaj przeszedł samego siebie. Tak nie chciał wracać do domu z zabawy na dworze, że wpadł wprost na drzwi. Guz na pół czoła. Aż słabo mi się zrobiło jak to zobaczyłam. Chcąc nie chcąc do samochodu i kierunek lekarz. Na szczęście nic złego się nie stało, ale lepiej dmuchać na zimne. Pamiętam, że kiedyś słyszałam, czy gdzieś czytałam, że w przypadku małych dzieci, tak na dobrą sprawę, każdy uraz głowy – czytaj uderzenie – winno być skonsultowane z lekarzem. W związku z tym dochodzę do wniosku, że trzeba by dzieci wychowywać w kaskach, nawet w łóżeczkach powinny je nosić. Nie jest możliwością żeby dziecko się nie przewróciło. W tym właśnie momencie, gdy to piszę mój syn przejechał przez pokój na grzechotce i padł jaki długi J

9 lis 2016

Pierwszy śnieg

Dzisiaj za oknem pierwsze oznaki nadchodzącej zimy. Prószy śnieg. Ja, tam się wcale nie cieszę, bo nie przepadam za koniecznością opatulania się, ślizgania i marznięcia. Ale co zrobić, taki klimat. Chociaż przyznaję, że uwielbiam płaszcze, a o tej porze roku, są one jak najbardziej przydatne.

Z ciekawostek. Wczoraj jeden z synów doprowadził nas do łez ze śmiechu. Dostał do jedzenia pasztecik, a że był duży, mąż przełamał pasztecik na pół. No i zaczął się problem, bo dziecko uderzyło w płacz i oddało przełamany na pół pasztecik, żeby tata go złożył z powrotem. Jakoś dał się udobruchać ale ubawił nas niesamowicie. Wszystko, zdaniem syna, ma być na miejscu i w takiej formie w jakiej jest. To on ciągle przynosi zabawki do naprawy, złożenia itd. 

8 lis 2016

Czy w ciąży można farbować włosy?

Teoretycznie nie ma przeciwwskazań do farbowania włosów, gdyż farba nie przenika przez skórę, a jedynie wnika we włosy. Jeżeli chcemy być ostrożniejsze, to możemy poczekać do drugiego trymestru. Zaleca się, aby stosować szampony koloryzujące, gdyż zawierają mniej amoniaku. Pomieszczenia powinny być dobrze wietrzone i najlepiej, gdy farbowanie przeprowadza nam osoba druga.

To tyle, co można przeczytać na ten temat. Ja, nie farbuje włosów, ale gdybym to robiła w okresie ciąży bym zrezygnowała. Mam świadomość, że może jestem trochę zbyt zapobiegliwa i wolę dmuchać na zimne. Chemia to chemia a każda ciąża przebiega inaczej i nigdy nie wiadomo co może zaszkodzić rozwijającemu się dziecku.

Obawiałabym się farbowania z tego względu, iż znam przypadek kobiety, która farbowała włosy od lat, tą samą farbą i pewnego razu, po takim zabiegu, wylądowała na pogotowiu. Farba ją uczuliła tak bardzo, że miała problemy z oddychaniem. Cała skóra głowy była czerwona, twarz jej napuchła. Okazało się, iż zmieniono jakiś składnik farby, stosowanej przez nią od lat. Dlatego uważam, że kosmetyki, środki chemiczne stanowią realne zagrożenie. Możemy być uczuleni a taka reakcja alergiczna może pociągnąć za sobą konsekwencje.

Zdjęcie: http://alvaysfasionable.blogspot.com/2014_01_01_archive.html

7 lis 2016

Kobieta urodziła samotnie dziecko na szpitalnej podłodze

Dzisiaj w TV jednym z tematów Wiadomości była sytuacja, w której znalazła się kobieta, samotnie rodząca martwe dziecko na szpitalnej podłodze. To, co się zdarzyło, jest karygodne. Zostawiona sama sobie, ze świadomością, iż wyczekiwane dziecko jest martwe, rodząca, bez jakiejkolwiek opieki, słysząca pretensje lekarza dyżurnego. To wręcz niewiarygodne, jakbym słuchała informacji z krajów trzeciego świata. Dyrektor szpitala postąpił bardzo właściwie, zwalniając całą obsadę dyżuru. Oczywiście, niczego to nie zmieni a traumatyczne wspomnienia, jakie pozostają kobiecie, będą jej towarzyszyły do końca życia. Jak to jest, że pracownicy służby zdrowia, którzy winni nieść pomoc, opiekę i wsparcie, w tak okrutny sposób i bez współczucia, z totalną znieczulicą potraktowali kobietę. Śmiem podejrzewać, że taka ignorancja i wręcz okrucieństwo spotkało niejedną osobę, tylko wiele z nich nie chce o tym mówić, a powinny. Jeżeli doświadczamy złego, niewłaściwego traktowania ze strony osób, które są w tym celu zatrudnione, powinniśmy głośno to zgłaszać do właściwych władz. Przede wszystkim pozwoli to uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości, a ponadto inni zastanowią się pięć razy zanim kogoś źle potraktują, jeżeli naganne zachowanie zostanie ukarane. Winno się z pełną surowością karać ludzi, którzy są pozbawieni serca, nie przestrzegają podstawowych zasad współżycia społecznego.

6 lis 2016

Cztery tysiące za urodzenie chorego, czy zdeformowanego dziecka

Nie wiem nawet co powiedzieć. To taka trochę metoda kija i marchewki. Urodzisz takie dziecko, to damy Ci pieniądze. Kurcze, może ja jestem jakaś niedzisiejsza, ale uważam, że powinno się taką decyzję podejmować, nie bazując na ewentualnych gratyfikacjach finansowy, a na podstawie własnego, wewnętrznego przekonania i możliwości fizycznych, psychicznych itd. Na pewno rodzinom, którym urodzi się chore dziecko, dodatkowe środki finansowe się przydadzą ale jeżeli zdecydują się na taki krok, to na pewno nie z powodu tych czterech tysięcy. Potrzeby takich ludzi są zdecydowanie większe i jeżeli Państwo decyduje się na wsparcie, winno to czynić nie tylko na początku długiej i żmudnej drogi w walce o zdrowie, czy życie dziecka. Rodziny te powinno się wspierać przez cały czas.

Wypłata czterech tysięcy dla matek, rodzących dziecko, które zaraz umrze, to moim zdaniem chwyt poniżej pasa. Czy ktoś pomyślał co przeżywa taka kobieta, co czuje? Poronienie to trudne i ciężkie przeżycie a urodzenie dziecka, które widzisz, że jest ale po chwili umiera, nie, nawet nie chcę sobie wyobrażać, co czuje się w takiej sytuacji. Mamienie wizją ”zarobku” w zamian za donoszenie ciąży, za urodzenie i stratę, jest poniżej krytyki. To policzek. Myślę że żadna kobieta nie zdecyduje się na cierpienie w zamian za żadne pieniądze.

2 lis 2016

Dziecko i książka

Moje dzieci już od pewnego czasu interesują się książeczkami. Oczywiście, dostają do swoich rąk te twarde, ale interesuje ich każda książeczka. Mają też swoje ulubione. Jeden z moich synów zakochany w autach i wszystkim, co ma kółka, uwielbia książkę „Pojazdy”. Drugi syn, chyba literat, ogląda książeczkę „Stefek Burczymucha”. Lubią, aby opowiadać im o tym, co jest na obrazkach. Tak więc jest krówka, która robi „mu”, piesek – „hau, hau”, Kotek – „miau” itd. Jeden z synów jest tak szczęśliwy, gdy mu się opowiada, co jest na rysunkach, że z radości tuli się i obejmuje mnie za szyję.



Widać, jak dzieci z dnia na dzień są coraz bardziej rozwinięte, jak codziennie uczą się nowego i chcą nabywać nowe umiejętności. Myślę, że takie wspólne czytanie wzmacnia więzi rodzinne, dziecko uczy się, zaczyna więcej rozumieć, poznawać świat.

1 lis 2016

Jak nauczyć dziecko porządku

Czytałam dzisiaj na jednym z blogów o tym, jak nauczyć dziecko porządku. Potwierdza się zasada, która rządzi nauką wszystkiego – zasada dawania przykładu. Oczekiwanie od dziecka, że będzie po sobie sprzątało, układało, odkładało na miejsce przedmioty, jest nie na miejscu, jeżeli sami nie stosujemy się do tej zasady. Jeżeli w domu piętrzą się naczynia, garnki niemal wypadają z umywali a stosy prania leżą na krześle, trudno egzekwować od pociechy, że ubrania złoży w kostkę i jak pod linijką ułoży je na półce, że talerz po obiedzie włoży do umywali, czy zmywarki. Przykład to podstawa nauki wszelakich zachowań. Oczywiście trzeba prócz samych przykładów uczyć a najlepiej uczyć przez zabawę. Moje dzieciaki jeszcze są małe ale planuję stosować regułę kto szybciej posprząta zabawki, albo kto zbierze w pojemnik więcej zabawek, lub kto ułoży od największej do najmniejszej książeczki. Można oczywiście też robić ze sprzątania przywilej, chociażby z odkurzania, chociażby ustalić dyżury i zapowiedzieć, że nie można się zamieniać, że to fajna zabawa i super sprawa. Dzieci nie są głupie i pewnie prędzej, czy później zorientują się, iż to jest nasza manipulacja ale można mieć nadzieję, że odkurzanie wejdzie im w nawyk. Zwykle zabawki mają swoje miejsce i to bardzo dobre rozwiązanie, gdyż dziecko uczy się, że książeczki leżą na półce a małe zabawki wrzuca się do pudeł itp. Na koniec coś, co jest równie ważne jak przykład, mianowicie konsekwencja. Jeżeli będziemy przestrzegali zachowania ładu i porządku tak w kratkę, to nie spodziewajmy się po dziecku żołnierskiej dyscypliny. Oczywiście, jeżeli mamy bardzo dużo rzeczy to trudno o zachowanie porządku ale o ilości przedmiotów nie będę tu dyskutowała. My mamy ich sporo i musimy się z nimi po prostu uporać.
Zdjęcie: http://archiwum.allegro.pl/oferta/szafka-regal-dzieciecy-na-zabawki-dla-dzieci-blue-i5528772704.html