Informacja na email o nowych postach

Nestle Nan

25 gru 2017

Niecodziennie w święta

Bilans świąteczny trochę niecodzienny. Potłuczone 3 szklanki, 3 kubki, jedna misa, kilka ozdób świątecznych typu śnieżna kula itp. oraz cała masa bombek. Ubieranie choinki razy 3. Wszystko to jest zasługą moich dzieci, kota i męża. Nie zapomnijmy o stłuczonym lustrze. Mam nadzieję, że nie będzie siedmiu lat nieszczęść. Dobrze, że niedługo kolęda i ksiądz poświęci nasze progi, bo zaczynam podejrzewać, że zamieszkało tutaj jakieś licho.



Z przyjemniejszych rzeczy to wigilia, jak najbardziej udana, nie licząc zapomnianej kurtki jednego z synów 120 km od domu. Moja wina, moja wina, skleroza i nic więcej.

Był również spacer świąteczny w trochę dziwnej, jak na okazję bożonarodzeniowego, atmosferze. Ani grama śniegu. Idąc się zgrzałam, a powinnam brnąć w zaspach.



Jeśli chodzi o prezenty bardzo fajne, m.in. klocki do układania obrazków. Bardzo mądra i rozwijająca zabawka, mnie rozwija w chodzeniu na czworakach i nieustannym poszukiwaniu brakującego klocka.

Zgubiliśmy też kota, razy 3. To chyba magiczna liczba na ten czas. Pierwszy raz kot wlazł na półkę z książkami i nie miał zamiaru wyjść na nasze nawoływanie, drugi raz schował się za zaspę z zabawek (podejrzewam, że ukrył się przed chłopakami) i trzeci raz, już bardzo poważnie nas wystraszył, ale w końcu się znalazł. Zlazł kiedyś, jakoś, nie wiadomo jak, do piwnicy i tam wlazł w najdalszy kąt, za stertę wszelakich przydasiów, zbieranych latami.


Tak więc święta pełne emocji i przeżyć :D.

18 gru 2017

Święta tuż, tuż

Święta zbliżają się wielkimi krokami, dom ubrany, choinka również, ozdoby wywieszone i wystawione. Ja, dzisiaj byłam na giełdzie, gdzie można znaleźć wszystko i z okazji świąt kupiłam dwa zające J. Tak, wiem, nie te święta, ale była okazja, a zające piękne. Dostałam duży worek i wracałam jak Święty Mikołaj, przerzuciwszy go na plecy. Będzie jak znalazł. Aż się boję, że tak pomyślałam, bo co ostatnio się ucieszę, że coś mam, to ulega to zniszczeniu. Trzy dni temu zadowolona byłam z kuli śnieżnej z szopką w środku. Kula uległa rozbiciu, a wszystko za sprawą mego syna, który tak otwierał szuflady i właziła na nie, że komoda się przewróciła i upadła centralnie na mnie. Siedziałam do niej odwrócona plecami, bo robiłam stroiki. Chyba tylko cudem nie złamałam przy tym ręki, bo cały ciężar komody upadł właśnie na nią. Znaczy się, mam mocne kości. Dzień wcześniej kontuzji doznał lampion, który dopiero co zdążyłam ozdobić i ustawić tak, żeby nie uległ zniszczeniu. Moje dzieci są po prostu zdolne.

Z innych ciekawostek weekendowych, otóż zapisałam się na kurs, zwlekłam się w sobotę wcześnie rano, dojechałam spóźniona na zajęcia i okazało się, że są odwołane z powodu świnki prowadzącej. Coś ostatnio choroby wieku dziecięcego dotykają dorosłych. Mój kuzyn grubo po 30 zapadł na ospę wietrzną. Tego typu problemy zdrowotne w dorosłym życiu są poważne, gdyż przechodzi się je dużo poważniej, a i komplikacji oraz powikłania mogą być poważniejsze.


Zapomniałam powiedzieć, że w sobotę miałam urodziny J, stara dupa jestem :P. Moje dzieci wypiły pierwszego w swoim życiu szampana – truskawkowe Piccolo z kieliszków J. Tacy dorośli i ważni byli.

14 gru 2017

Co i gdzie kupić dziecku pod choinkę?

Idą święta, rozpoczął się szał zakupów, a jeszcze największe nasilenie przed nami. Prócz produktów spożywczych, tak oczywistych z okazji tych świąt, kupujemy nowy sprzęt, meble itp., żeby móc się pokazać odwiedzającym nam gościom. Oczywiście kupujemy również prezenty, szczególnie dla dzieci.

W obecnych czasach można znaleźć mnóstwo podpowiedzi w tym zakresie poczynając od gazetek reklamowych, poprzez reklamy radiowe, telewizyjne, ale również blogi itp. Jak jednak wybrać ten właściwy prezent, a przy tym nie zbankrutować?

Otóż wielu rodziców zaczyna kupowanie prezentów dużo wcześniej, zbierając jeden do drugiego, sukcesywnie, regularnie. Jest to bardzo dobry sposób. Metoda małych kroczków, kupujemy nie bankrutując od razu, szczególnie, gdy dzieci jest więcej. To jest świetne i mądre rozwiązanie, ale w wielu przypadkach, zdarza się, że te prezenty są kupowane na ostatnią chwilę. Wtedy jest sztuką kupić coś interesującego, a jednocześnie w dobrej cenie. Pomocnym tu będzie na pewno internet. Nie ma co ukrywać, te same zabawki, co w sklepie, bardzo często możemy kupić online w dużo niższej cenie. Jeżeli kupujemy coś własnym dzieciom możemy tez skorzystać z tzw. drugiej ręki. Przecież czasami ktoś może mieć prawie nieużywane zabawki, nietrafione prezenty, których chce się najzwyczajniej pozbyć. Ja, sama mam sporo rzeczy od kogoś i są to zabawki w bardzo dobrym stanie. Świetnym rozwiązaniem jest OLX, gdyż to są oferty z naszej okolicy, możemy podjechać, obejrzeć i ocenić stan zabawek. Jeśli chodzi o książki to uważam, to za świetny sposób ich nabycia. Uwielbiam książki, te z mojego dzieciństwa darzę ogromnym sentymentem i w ich przypadku nie mam wyjścia, jak poszukiwania w antykwariatach, również tych online. Dobrym pomysłem mogą być również targi i kiermasze bożonarodzeniowe. Tam można trafić prawdziwe perełki, oryginalne i niepowtarzalne, często w bardzo przystępnej cenie.

A co mamy kupić dziecku? Jak już wspominałam, na pewno świetnym pomysłem będą książki, można powiedzieć przyjemne z pożytecznym. Dla dziewczynek oczywiście lalki, dla chłopców autka, ale pamiętajmy o różnych grach i zabawach edukacyjnych, układankach, puzzlach, grach zespołowych, planszowych, logicznych. Pozwolą one na wspólną zabawę, czy to dzieci, czy we współudziale rodziców.


Trzeba kupować mądrze. Lepiej kupić jedną, a sensowną zabawkę, niż całą górę pierdół.


Choruję na tą grę :D.

12 gru 2017

Moja codzienność

Jeden z synów przechodzi samego siebie. Taki z niego niejadek, że szkoda gadać. Chudy jak świerk, buźka malutka, żebra wystają, brzuszek wręcz zapadnięty. Dzisiaj wszystko było na „nie”. Kakao, jajecznica, kanapka, wszystko było niedobre. Podjęliśmy decyzję – kupujemy Apetizer. Wybraliśmy się do apteki, specyfik zakupiliśmy. Wieczorem, przed kolacją postanowiliśmy zapodać dziecku syrop. Na widok tego syn jedzący uderzył w ryk, że on też chce. Dostał, a w odpowiedzi, chwilę później zażyczył sobie kakao. Syn niejadek, oczywiście był oporny na podanie, ale jakoś się udało. Na dziecko zadziałał Apetizer bez wątpienia, znalazł schowaną czekoladę J.

Wczoraj była u nas z niezapowiedzianą wizytą koleżanka. Miałam ok. 2 minuty na porządki w salonie, chcieliśmy to zrobić popołudniu, więc bałagan był porażający. Koleżankę zatkało i wmurowało w drzwiach. Nic nie powiedziała, ale to chyba dlatego, że słów jej brakło J.

Z wyżej wspomnianą koleżanką byłyśmy na kiermaszu bożonarodzeniowym. Jak dorosłe i dojrzałe kobiety, dosiadłyśmy się do animatorki dziecięcej i szyłyśmy filcowe bombki J. Ja to zawsze miałam ciągoty do rękodzieła ale szło mi to opornie.


A oto moje wypociny.

Na kiermaszu kupiłam kilka drobiazgów, między innymi bombkę oblepioną guzikami i koralikami. Wisi centralnie pod żyrandolem :). Mój mąż jest bezbłędny i za każdym razem przechodząc celuje w nią głową.

Lubię takie imprezy gminne. Były występy, kolędy, stoisko z ciastami wypiekanymi przez koło gospodyń wiejskich, wyroby ze słomy, malowane na szkle, witraże, szydełkowe cuda, stroiki, choinki i wiele, wiele innych. Nawet lepiłam pieroga, pod bacznym okiem uczestnika Masterchefa. Podał przepis na ciasto. Otóż mąka na pierogi albo 650, do tego trochę soli, cukru i śmietana. Przy farszu mięsnym czy kapuścianym kwaśna. Nie dodaje się nic innego więcej. Ciasto było bardzo fajne, delikatne, miękkie. 

9 gru 2017

Co u moich dzieci?

Otóż przechodzą ostatnio samych siebie. Posprzątałam, odkurzyłam po czym jeden z  synów zapragnął napić się soku z kartonika. Napił się i kartonik odstawił na podłodze. Po chwili zaczął się szarpać z bratem, poleciał do tyłu i centralnie siadł z całym impetem na przewrócone pudełko z sokiem. W odpowiedzi na to pudełko wystrzeliło i z odrzutem wylało całą swoja zawartość.  Z robienia bałaganu to nie było najgorsze. Wczoraj syn zdjął pieluchę i usiadł na umytej podłodze. Żeby nie było tak prosto w pieluszce była dwójeczka. I dawaj matka od nowa szoruj podłogę. Ten sam syn jest takim inżynierem, że telefon, to jego podstawowa zabawka. Wiem, zaraz dostanę ochrzan, bo nie powinno się dziecku dawać telefonu i gier, ale on po prostu uwielbia dopasowywać i układać, a tam są dostępne bardzo fajne gry. Żeby nie było, ten sam syn pewnego ranka wstał cichaczem z łóżka, my patrzymy, a on wchodzi do pokoju cały dumny, wystroił się J. Wyjął z szuflady wszystkie moje majtki i założył na szyję, niczym szalik, jedne na drugie. Taki elegant.

A teraz trochę wyleję żale. Mam czasami dosyć i ręce mi opadają. Sprzątam, a tu nieustanny bałagan. Wycieram, a tu znowu nalane. Zamiatam, a tu znowu coś rozsypane. Ręce nie po same łokcie, a po szyję można sobie urobić J.


A tak w ogóle to kocham swoje dzieci i bez nich nie wyobrażam sobie życia.

5 gru 2017

Nieznajomość prawa szkodzi, nie bójmy się walczyć o swoje

Chciałam się podzielić własną obserwacją i zarazem troską o społeczeństwo polskie. Otóż, nie raz spotkałam się z brakiem świadomości ze strony ludzi, odnośnie ich praw. Tutaj mam na myśli głównie prawa pracownicze. Ostatnio zetknęłam się z przypadkiem, gdy kobieta nie dała wszystkich świadectw pracy i zamiast 26 dni urlopu, miała udzielane zaledwie 20. Na szczęście ta pani sama się zorientowała w sytuacji i doniosła brakujące świadectwa. Dlaczego nie zrobiła tego od razu? Otóż pracodawca kazał jej dostarczyć ostatnie świadectwo pracy. Jest to nieładne zagranie ze strony pracodawcy, ale jest on w pewien sposób chroniony, bo każdy powinien wiedzieć, że należy dostarczać wszystkie wcześniejsze świadectwa pracy i świadectwa szkolne. Zetknęłam się również z sytuacją, gdy pracodawca zwolnił pracownika, który z mocy prawa miał już umowę na czas nieokreślony, ale w dokumentach figurował jako zatrudniony na czas określony. Ten pracownik bał się odezwać, a tym bardziej nie miał odwagi odwołać się do sądu pracy. Na szczęście były osoby, które go pokierowały. Rozprawa się odbyła, pracodawca zapłacił odszkodowanie, ale co się stało po rozprawie? Otóż pracownik ten przeprosił pracodawcę. A niby za co?!
W mojej karierze zawodowej zetknęłam się z różnym sytuacjami, zarówno ze strony pracowników, jak i pracodawców. Generalnie, ludzi można podzielić na roszczeniowych i bojących się własnego cienia. Bo sama świadomość, czy wiedza na dany temat, nie zawsze sprawia, że ten pracownik dochodzi swoich praw.
Znam takiego pana, który ma wieloletnie doświadczenie zawodowe, ale godzi się na pracę, na czarno, tak naprawdę bez żadnego dokumentu potwierdzającego, że tą prace wykonuje. Rozumiem, sytuacja wymaga, ale jeżeli znajdziecie się w takim położeniu, to nie bójcie się zbierać dowodów swojego zatrudnienia. Róbcie zdjęcia, kserokopie, wszystko co może stanowić dowód. Wiem, że to nie fair, ale ja w takiej sytuacji nawet pokusiłabym się o nagranie. Wszystko jest dobrze, dopóki jest dobrze. A niech wydarzy się wypadek przy pracy, to taki „pracodawca” umywa ręce. Nie bójmy się wówczas skierować sprawy do PIP czy sądu pracy. Nawet zatrudniający na czarno mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności i zobowiązani do zapłacenia zaległych składek za pracownika, co do którego udawali, że go nie ma.

Jeżeli czegoś nie wiecie pytajcie. Taką odpowiednią instytucją, która udziela nieodpłatnych porad jest Państwowa Inspekcja Pracy. Można tam się udać osobiście, lub zadać pytanie telefonicznie. Pomogą, podpowiedzą. Nie musimy się przedstawiać, czy podawać nazwę firmy, wszystko może być anonimowo.

2 gru 2017

Już się nie mogę doczekać

Dzisiaj już grudzień J. Nie lubię zimy z bardzo prostego i prozaicznego powodu – bo jest zimno, a ja jestem istota ciepłolubna – ale jest coś w tej porze roku, co sprawia, że czuję się wesoło i szczęśliwie. Jak pewnie nie trudno się domyślić to święta i wszystko, co z nimi związane. Już w galeriach handlowych wystrój nastraja świątecznie. Jakby nie było to zbyt dziwne, bym ubrała choinkę i ozdobiła światełkami dom. Kocham tą atmosferę. Czuję się wówczas jakoś uroczyściej, podniośle, po prostu lepiej. W tej atmosferze wszelkie smutki i zmartwienia jakoś znikają, albo stają się mało ważnymi. Te ozdoby, kolędy, Mikołaje, różne atrakcje dla dzieci, po prostu aż chce się żyć. Może nie jest to zbyt dobre, że zaraz po wszystkich świętych w telewizji pojawiają się świąteczne reklamy, sklepy zmieniają wystrój na bożonarodzeniowy, ale to jest miłe. Mnie się robi cieplej na sercu J. Myślę, że fakt posiadania dzieci, dodatkowo sprawia radochę z okresu świątecznego, a jak będą starsi, to dopiero będzie zabawa. Dzisiaj czytałam, że niektóre osoby ostentacyjnie nie obchodzą świąt Bożego Narodzenia. Wiadomo, każdy ma prawo żyć jak chce, ale nie wiedzą, co tracą. Choinka musi być i to bez dwóch zdań. Ja, mam sztuczną, ale ładną. Żywa była całe lata temu, gdy miałam zaledwie kilka lat. Zrezygnowaliśmy z niej po pewnym incydencie, gdy choinka zajęła się od świeczek i buchnęła pięknym, świątecznym płomieniem. Od tego czasu postawiliśmy na choinkę sztuczną, bez prawdziwych świeczek. Dodatkowo ustawiamy ozdoby świąteczne typu stroiki, dzwoneczki, aniołki itp. Uwielbiam to J. Od czasu, gdy mieszkamy w domu, ozdabiamy dom na zewnątrz lampkami. Mój mąż szaleje pełną parą J. Nasz dom wygląda trochę jak mała iluminacja J. Ale ja tak lubię. Z takich tradycji świątecznych chciałabym wprowadzić do mojego domu, to postać Mikołaja, który przynosi prezenty. Gdy byłam dzieckiem zawsze ktoś się przebierał i przychodził do mnie po pierwszej gwiazdkę, po spożytej wigilii. Na razie dzieciaki są jeszcze małe i obawiałam się, że postać w czerwonym stroju mogłaby wprawić ich w ryk. Jeśli chodzi o Wigilię to jest spędzana w gronie rodzinnym. Trzeba się nastroić, odpowiednio ubrać, żeby było uroczyście i odświętnie. Ilość potraw nie musi być strikte tradycyjna, ale musi być karp, kapusta z grzybami, pierogi z kapustą, zupa grzybowa itp. Już czuję ich smak. Znowu będzie pięknie, przyjemnie i cudownie. Jak to dobrze, że święta są co roku J. 

30 lis 2017

Pomocne dzieci - chyba osiwieję :)

Wczoraj był list do Mikołaja, a dzisiaj bałagan jak zwykle. Ja sprzątam, wychodzę z pokoju, po chwili wracam i mam deja vu. Chyba cofnęłam się w czasie, bo bałagan taki sam, jak przed moimi porządkami. Te dzieci to chyba super inteligentne, bo kiedyś czytałam, że ludzie bardzo inteligentni lubią chaos, a u mnie on istnieje nieustannie.

Nie powiem, dzieci chcą pomagać. Jak ostatnio piekłam babkę cytrynową (tak, jestem dumna J ), to chyba opatrzność nade mną czuwała, poszłam po jakichś 10 minutach sprawdzić piekarnik, a tu przypalona góra ciasta. Patrzę, a pokrętło temperatury na ponad 300 stopni. Dzieci chciały żeby się szybciej upiekło :D. Jakby poszła sprawdzić po godzinie, to miałabym węgiel.

Może za próbę sprzątania uznać należy wylanie całego kubka, dzięki Bogu czystej wody, na ponoć nową sofę. Ponoć, bo wizualnie na to nie wygląda. Ewentualnie wylanie na dywan płynu do czyszczenia dywanów powinnam rozpatrzeć jako porządki?

Dzieci też bardzo sumiennie karmią zwierzęta, tj. miskę z suchą karmą, zarówno psią, jak i kocią, przynoszą do salonu i rozsypują po podłodze. Bawię się wówczas w Kopciuszka, zbierając po ziarenku. Chyba robią to po to, żebym poczuła się jak księżniczka J.

A nie zapomnijmy o wyręczaniu rodziców. Otóż rano, na śniadanie, dzieci moje piją kakao, więc, aby chyba oszczędzić rodzicom kłopotu, kakao znalazło się zaraz pod ręką, tj. wysypano je z opakowania bezpośrednio na stół, krzesło i podłogę.


Reasumując, moje dzieci są bardzo roztropne i pomocne, jednocześnie pomysłowe i błyskotliwe. Ja, choć bym się bardzo starała, to nie wymyśliłabym takich form wsparcia i pomocy J.

29 lis 2017

List matki do Świętego Mikołaja :)

Widziałam dzisiaj list do Świętego Mikołaja pisany przez matkę i pomyślałam, że ja też powinnam takowy przygotować. A nóż, Mikołaj przeczyta i coś mi się od niego dostanie.

Na wstępie chciałam powiedzieć, że byłam grzeczna. Pomagałam, wspierałam, miałam anielską cierpliwość (no, prawie zawsze). Prałam, sprzątałam, ostatnio nawet zaczęłam piec ciasta (jak mnie ktoś zna to wie, że to duży wyczyn z mojej strony). Ponadto, myślę że dobrze się sprawowałam również jako żona.


Czego bym oczekiwałam od Mikołaja? Oczywiście żeby moje dzieci i rodzina byli zdrowi, chłopcy, żeby dobrze się rozwijali i byli szczęśliwi. A tak dla mnie? Chyba sprzątaczki. Ja nie wiem, czy wszystkie dzieci są takie jak moje. Bałagan to w ich wydaniu bardzo delikatnie powiedziane. Chaos, już bardziej tu pasuje. To, co oni wyprawiają ze wszystkim i w każdym pomieszczeniu, to słów brakuje, żeby to opisać. Ja, to nazywam Sajgon. Wywleczone, wyrzucone, wysypane i rozlane, co się tylko da i gdzie się da. Mój dywan, zaledwie dwuletni wygląda gorzej niż ściera do podłogi, a niespełna półroczny narożnik (tutaj chce mi się płakać), to stary, zniszczony mebel. Cieszę się, że moje chłopaki nie siedzą w kącie i że są żywiołowi, ale na Boga, czy to musi iść w parze z bałaganiarstwem?! Tak więc wracając, chciałabym sprzątaczkę na pełnym etacie, dzień i w nocy (bo w ciągu dnia nie da się tego wszystkiego ogarnąć). 

Czy chciałabym jeszcze coś tak enigmatycznego? Może nie, na razie to, co mam mi wystarczy. Jak to się mówi – byleby nie było gorzej, a lepiej jest zawsze mile widziane J.

28 lis 2017

Lajkujcie :)

Poniżej link do konkursu.

Lajkujcie nasze schroniskowe pieski

Dziękujemy :)


Pieluszki Dada - recenzja

Pieluszek Dada zaczęłam używać od narodzin dzieci. Jako że moi panowie byli wcześniakami, to nawet 1 były trochę przyduże ale nic to nie szkodziło, pieluszkę dało się lekko wywinąć. W niczym to nie przeszkadzało.
Zaczęliśmy używać 1, przeszliśmy przez 2, 3 i 4, a na 5 skończyliśmy. Moja opinia odnosi się do każdego z rozmiarów.
Otóż jeśli chodzi o dopasowanie, pieluszki zawsze dobrze przylegały do pupy dziecka. Dzięki wbudowanym gumkom po bokach, dobrze dopasowywały się do ciała. nawet jak rozmiar był duży to nie odstawały.

Chłonność, oceniam bardzo wysoko. Nawet, gdy dziecko miało długo pieluchę, nie dochodziło do przeciekania. Ubranie pozostawało suche.
Co najważniejsze, pieluchy nie powodują odparzeń. Jeszcze w szpitalu, po porodzie, pielęgniarka poleciła mi tą markę i miała rację. Trafiliśmy kiedyś na firmowe pieluszki Pampers, po których dzieciaki miały czerwone tyłki jak złoto, dopiero, gdy wróciliśmy do Dady odparzenia zeszły.

Dodatkowy atut pieluszek to cena. Pieluszki można kupić w Biedronce oraz Hebe. Często obserwuję w Biedronce promocyjne opakowania w jeszcze atrakcyjniejszej cenie. 

Rozmiary:
1 little one 2 – 5 kg (26 sztuk),
2 little one 3 – 6 kg (64 sztuki),
3 premium midi 4 – 9 kg (60 sztuk),
4 premium maxi 7 – 18 kg (50 sztuk),
5 premium junior 15 – 25 kg (42 sztuki),
3 midi extra soft 4 – 9 kg (60 sztuk),
4 maxi extra soft 7 – 18 kg (52 sztuki),
4+ maxi+ extra soft 9 – 20 kg (48 sztuk),
5 junior extra soft 15 – 25 kg (44 sztuk),
6 extra large extra soft 15+ (42 sztuki),
5 junior pantsy 12 – 18 kg (20 sztuk),
6 extra large pantsy 16+ kg (18 sztuk).


A teraz punktacja (skala 0 do 5):
Opakowanie:  – 5 punktów.
Efekt: bardzo dobry – 5 punktów.
Bezpieczeństwo: – 5 punktów.
Cena: ok. 11,99 - 25 zł. w zależności od rozmiaru – 5 punkty.

Suma: 20/20

27 lis 2017

Po ukończeniu dziewiątego miesiąca życia dziecka

Po ukończeniu dziewiątego miesiąca dziecko powinno umieć:
  • ·        przesunąć się w kierunku zabawki,
  • ·        podążać wzrokiem za spadającym przedmiotem.

Po ukończeniu dziewiątego miesiąca dziecko prawdopodobnie będzie umiało:
  • ·        podciągnąć się z pozycji siedzącej do stania,
  • ·        raczkować lub pełzać,
  • ·        przejść do siedzenia z pozycji leżącej na brzuszku,
  • ·        jeśli ktoś próbuje odebrać zabawkę dziecko protestuje,
  • ·        przytrzymując się kogoś lub czegoś stać,
  • ·        podnieść mały przedmiot za pomocą któregoś z palców i kciuka,
  • ·        mówić „mama” i „tata” ale bez zrozumienia,
  • ·        bawić się w „akuku”.

Po ukończeniu dziewiątego miesiąca dziecko być może będzie umiało:
  • ·        bawić się w „kosi – kosi” i robić „pa – pa”,
  • ·        przytrzymując się mebli przejść dookoła pokoju,
  • ·        mimo że nie zawsze usłucha rozumie słowo „nie”.

Po ukończeniu dziewiątego miesiąca dziecko może nawet potrafić:
  • ·        potoczyć piłkę w czyimś kierunku,
  • ·        napić się z kubka,
  • ·        podnieść mały przedmiot za pomocą kciuka i palca wskazującego,
  • ·        utrzymać się samodzielnie na nogach przez chwilę,
  • ·        stać pewnie bez podparcia,
  • ·        powiedzieć ze zrozumieniem „tata” i „mama”,
  • ·        powiedzieć inne niż w/w. słowa,
  • ·        reagować w prawidłowy sposób na proste polecenie poparte gestem.

23 lis 2017

OPIEKA NAD MATKĄ DZIECKA PO PORODZIE

Po porodzie czasami kobieta wymaga opieki i pomocy, dlatego też świeżo upieczony ojciec może otrzymać zwolnienie lekarskie z tytułu opieki nad członkiem rodziny, czyli nad matką dziecka. Zwolnienie może być wystawione podczas wypisu matki ze szpitala, przez ginekologa lub lekarza rodzinnego.

Wymiar takiego zwolnienia to 14 dni kalendarzowych w roku kalendarzowym.
Wynagrodzenie wypłacane jest w wysokości 80% jako zasiłek opiekuńczy.
Za opiekę przysługuje Ci 80% wynagrodzenia – należność ta zostanie Ci wypłacona przez ZUS, jako zasiłek opiekuńczy.

Uwaga!!!!
Z opisywanego uprawnienia mogą skorzystać nie tylko ojcowie, ale i inni członkowie rodziny – małżonek, rodzice, rodzice dziecka, ojczym, macocha, teściowie, dziadkowie, wnuki, rodzeństwo oraz dzieci w wieku ponad 14 lat. Musi być spełniony warunek wspólnego gospodarstwa w czasie sprawowania opieki.
Zdjęcie: http://tematy.edziecko.pl/szukaj/edziecko/urlop+dla+ojca+po+porodzie

22 lis 2017

Urlop ojcowski

Urlop ojcowski należy się każdemu ojcu, który jest zatrudniony na podstawie umowy o pracę. Nie ma tu znaczenia, czy matka dziecka pracuje.

Wymiar urlopu to 14 dni kalendarzowych, niezależnie od liczby urodzonych dzieci. Okres ten może być podzielony na dwie części – siedmiodniowe, lub wykorzystany jednorazowo. Uprawnienie to należy się do ukończenia przez dziecko 24 miesiąca życia. Jeżeli ojciec nie skorzysta z tej możliwości, urlop po prostu przepada, nie należy się żaden ekwiwalent.

Aby skorzystać z urlopu ojcowskiego należy złożyć wniosek swojemu pracodawcy na 7 dni przed planowanym terminem urlopu. Pracodawca nie może odmówić udzielenia tego urlopu. Jeżeli pracownik spóźni się z wnioskiem i złoży go, np. 5 dni przed planowanym terminem, pracodawca może nie uwzględnić takiego wniosku.

Podczas urlopu ojcowskiego pracownik zachowuje prawo do 100% wysokości wynagrodzenia.

W przypadku przysposobienia dziecka termin 24 miesięcy jest liczony od

terminu uprawomocnienia się orzeczenia o przysposobieniu dziecka, nie dłużej jednak niż do czasu ukończenia przez dziecko 7 roku życia. Natomiast, jeżeli wobec dziecka została podjęta decyzja o odroczeniu obowiązku szkolnego, wówczas do ukończenia przez nie 10 roku życia.
Podstawa prawna: 
  1. Ustawa z dnia z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (Dz. U. 2016, poz. 1666)
  2. Rozporządzenie Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej z dnia 8 grudnia 2015 r. w sprawie wniosków dotyczących uprawnień pracowników związanych z rodzicielstwem oraz dokumentów dołączanych do takich wniosków (Dz. U. 2015, poz. 2243)

19 lis 2017

Związki na odległość

W dzisiejszych czasach bardzo często ludzie żyją z sobą, oddaleni o dziesiątki i setki kilometrów od siebie. Takie czasy. Często wyjeżdżamy za pracą. To najczęstszy powód rozłąki. Ale czy warto? W moim otoczeniu znam pary, które latami żyją w ten sposób i nadal są razem, ale czy to jest taki prawdziwy związek? Mam wrażenie, że te pary, gdy się spotykają, czują się tak, jakby zaczynały się spotykać na nowo. Wytrzymują z sobą kilka dni, ale czy poradziłyby sobie tak dzień w dzień, noc w noc, tydzień po tygodniu? Często trudno powrócić tym wyjezdnym do zwykłej codzienności, obowiązków domowych. Powstają konflikty, rodzi się niechęć. Oczywiście, nie musi tak być zawsze, ale istnieje pewne ryzyko i zagrożenie, że związek nie przetrwa rozłąki, a jeżeli to wytrzyma, to może nie podźwignąć wspólnego życia na nowo. 
Wiadomo, małżeństwa, pary ze starszym stażem mają większe szanse na sukces, ale gwarancji też nie ma. Ludzie dojrzalsi emocjonalnie i wiekowo również są bardziej związani z rodziną. Na pewno największym zagrożeniem jest taka rozłąka dla młodych, bez zobowiązań, którzy dopiero zaczynają swoje dorosłe życie. Rozumiem, istnieją potrzeby finansowe i czasem nie ma innego wyjścia ale czy warto, czy opłaca się podejmować takie ryzyko? 
Podziwiam rodziców, którzy samotnie wychowują dzieci i takimi stają się ci, którzy pozostają w kraju. Są samotni, muszą radzić sobie z codziennością, problemami, zwykłymi obowiązkami domowymi. 
Pieniądze to nie wszystko. Niestety, ludzie często tak się przyzwyczajają do takiej formy zarobkowania, że nawet, gdy nie ma już takiej potrzeby, pozostają za granicami kraju i żyją oddzielnie.
Nigdy nie byłam w takiej sytuacji rozłąki. Zgodziłabym się na krótki okres czasu ale nie na lata. Wiadomo, są jakieś zobowiązania finansowe ale życie to nie tylko kasa, kasa i kasa, są ważniejsze rzeczy, istotniejsze sprawy. To, co minie, ten stracony czas, tego już się nie wróci, nie odzyskamy straconych szans. Wolę nie mieć czegoś, a mieć rodzinę. Trudno byłoby mi samej zostać z dziećmi, mąż to jednak duża podpora, wsparcie i pomoc, a często wręcz wyręczenie w obowiązkach. Razem zawsze łatwiej poradzić sobie z codziennością.
Czy wierzę w związki na odległość? Tak, są pary, które mimo wszystko potrafią do siebie wrócić i żyją tak, jakby nic się nie zmieniło, ale takich moim zdaniem, nie ma wiele. Co innego widzieć się chociaż raz w tygodniu, a co innego spotykać się raz na kilka miesięcy. Fakt, są teraz duże możliwości. Internet pozwala rozmawiać z sobą twarzą w twarz ale to nie to samo.

Warto więc czasem przemyśleć i wybrać to, co będzie najlepsze dla nas, naszej rodziny i naszej przyszłości.

18 lis 2017

Czy zakazywać dzieciom TV i słodyczy?

Tak sobie myślę, że człowiek to naprawdę uważa czasem, że zjadł wszystkie rozumy. Uważałam, że dzieci będę wychowywała książkowo, jak w wojsku, wszystko pod linijkę. Na pewno nie będą jadały słodyczy, nie będą oglądać telewizji i  w ogóle wszystko będzie idealne.  No i przyszła rzeczywistość.
Żeby ruszyć cokolwiek w domu, czy udać się w samotności do wc, musiałam wymyślać sposoby pozostawienia dzieci w stanie spokoju i zainteresowania czymkolwiek. Tak oto odkryłam piosenki dla dzieci na you tubie. Wiem, nie jest to wychowawcze ale uważam, że jak można, trzeba sobie ułatwiać życie, a takim udogodnieniem były właśnie te piosenki. Gdy dzieci podrosły na arenę wkroczyły bajki. Oczywiście unikamy bajek z przemocą. Najchętniej wybieramy te z mojego dzieciństwa, pluszowe i puchate J (linki do moich propozycji).
Co do słodyczy, byłam wielkim wrogiem podawania ich dzieciom, no i jak zwykle, moje dzieci je dostają. Oczywiście, stosuję ograniczenia, ale smak słodkiego poznali. Niestety, jak pisałam (klik), cukier jest wszechobecny, więc dobrze ograniczać jego czystą postać, ale uniknąć się nie da. Lepiej dać dziecku kostkę czekolady, niż miałoby się w tajemnicy dobierać do słodkości i zjadać wszystko na raz w dużych ilościach.
Uważam, że wszelakie, restrykcyjne ograniczenia, nie koniecznie okażą się w efekcie właściwymi. Dziecko, jak i dorosły, jeżeli ma coś zakazywane, to przy każdej, nadarzającej się okazji, sięgnie, spróbuje tego, czego mu nie było wolno. Ponadto, obawiałabym się pewnego wykluczenia w grupie rówieśniczej. Jeżeli topowa byłaby jakaś bajka, a dzieci nie mogłyby oglądać TV, nie byłyby w temacie, nie miałyby wspólnych tematów z  rówieśnikami.

Tak to oto wyszły moje mądrości i dyscyplina. We wszystkim trzeba zachować umiar i to jest najzdrowsze.

12 lis 2017

Domowe sposoby na gorączkę

Herbatka lipowo-miodowa. Dwie łyżeczki suszonych kwiatów lipy należy zalać szklanką wrzątku. Naczynie przykrywamy  i odstawiamy na 10 minut. Do przestygniętego naparu dodajemy dwie łyżeczki miodu. Najlepiej po wypiciu położyć się do łóżka.

Mikstura malinowo-ziołowa. Szklaną wrzątku zalewamy dwie łyżeczki korzenia babki lancetowatej i łyżeczkę kwiatów czarnego bzu. Naczynie przykrywamy i odstawiamy na piętnaście minut.  Przykryj, odstaw na kwadrans, następnie odcedzamy. Do naparu dodajemy ćwierć szklanki soku malinowego. Należy pić trzy razy dziennie po 1/3 szklanki, po posiłku.


Chłodne okłady. Na czoło, kark, nadgarstki lub łydki należy przykładać zmoczone w chłodnej wodzie płótno lub gazę. Gdy okłady się ogrzeją zmieniamy. Powtarzamy tą czynność do momentu spadku temperatury. W ramach schładzania można wziąć kąpiel. Należy pamiętać, że woda powinna być zimniejsza zaledwie o 1 stopień C niż ciało.

7 lis 2017

Cukier w diecie dziecka

Pamiętam, gdy byłam jeszcze dzieckiem, jak mój dziadziuś mówił, że za jego młodości królowało hasło "Cukier krzepi". Kiedyś w to wierzono, ale prawda okazała się zgoła odmienna.

Słodycze dla dzieci to ulubiony smakołyk, a nawet jeśli same nie są ich fanami, to dorośli skutecznie nimi dokarmiają swoje pociechy, chociażby kaszki słodzone, czy dosładzane soki. Kto by dziecku żałował. Dzieci dostają słodycze jako nagrodę, prezent z wszelakich okazji, za dobre oceny, zachowanie.
Nadmiar cukru w diecie dziecka powoduje wiele problemów zdrowotnych, z których najbardziej widocznym, jest otyłość.
Sam cukier nie dostarcza organizmowi żadnych cennych składników odżywczych, a znajduje się niemalże we wszystkich produktach żywnościowych. Aby zminimalizować odczucie niezdrowego jedzenia producenci reklamują swoje produkty w takie sposób, że wydają się one zdrowsze. Przykładem mogą być chociażby „dietetyczne jogurty”, „naturalne soki”, gdzie ze świecą szukać tej natury. Znana jest reklama czekolady z prawdziwego alpejskiego mleka, czy „mleczne kanapki”, w których aż kapie od cukru, ale są super zdrowe bo zawierają prawdziwe mleko.
Nadmiar słodyczy wywołuje nie tylko otyłość i inne choroby ale również nadpobudliwość dziecka oraz obniża poziom inteligencji. Zjedzenie słodyczy podnosi w pierwszej chwili poziom cukru ale już po jakimś czasie pojawia się uczucie zmęczenia, niepokoju i trudności w skoncentrowaniu.
Jeżeli w diecie dziecka, do tej pory, było zbyt wiele cukru, to uświadomienie sobie tego faktu jest pierwszym krokiem do zmiany. Proces ten nie jest ani łatwy, ani szybki, gdyż od cukru można się uzależnić, dlatego pierwsze próby odstawienia cukry, mogą spotkać się z oporem i protestem ze strony dziecka. Dobrze jest na wstępnie dokonać analizy spożywanych przez dziecko posiłków, aby móc wyeliminować w pierwszej kolejności najbardziej zagrażające produkty. Oczywiście nie należy się skupić jedynie na dziecku ale na wszystkich domownikach, gdyż przykład musi iść z góry. Zmiana sposobu odżywiania w takiej sytuacji wszystkim wyjdzie na zdrowie, a dziecko nie odczuje jej jako kary wymierzonej tylko jemu.

Warto porozmawiać z dzieckiem, aby potrafiło odróżniać zdrowe produkty od tych, które nam szkodzą. Trzeba wyjaśnić, dlaczego podjęliśmy decyzję o zmianie sposobu żywienia. Dobrym rozwiązaniem będzie przedstawienie w prosty sposób konsekwencji zdrowotnych, jakie mogą się pojawić, gdy nie zmienimy sposobu żywienia. Warto ustalić z dzieckiem kolejne etapy, które wspólnie będziemy pokonywać, i ustalmy za każdy sukces jakąś nagrodę, która sprawi wszystkim przyjemność. Istotne, aby zmiany były adekwatne do wieku dziecka, im młodsze dziecko, tym łatwiej wyeliminować zła nawyki. Dobrym pomysłem jest wykorzystanie elementów zabawy połączonej ze wspólnymi doświadczeniami i eksperymentami, a także włączanie dziecka do przygotowywania nowych, bezcukrowych posiłków.

4 lis 2017

Domowe sposoby na kaszel

Syrop z cebuli. Należy posiekać drobno dwie duże cebule, a następnie ułożyć warstwami w szklanym lub emaliowanym naczyniu, przesypując cukrem. Pozostawiamy i stawiamy w ciepłym miejscu. Po ok. 3 godzinach zlewamy powstały sok. Można dodać łyżkę naturalnego miodu oraz sok wyciśnięty z pół cytryny. Aby uzyskać efekt pijemy po łyżce trzy razy dziennie, po posiłkach.

Krople z podbiału. Cztery łyżki suszonego podbiału zalewamy szklanką wrzątku, przykrywamy i odstawiamy na kwadrans, a następnie odcedzamy. Powstały napar uzupełniamy o pół szklanki miodu i pół szklanki czystej wódki. Odmierzamy 30 kropli na kieliszek wody, pijemy trzy, cztery razy dziennie. Można przygotować miksturę bez użycia alkoholu, wówczas można ją podawać dzieciom.

Zdjęcie: https://pl.wikipedia.org/wiki/Podbia%C5%82_pospolity


Miód anyżowy. Trzy łyżki miodu lipowego lub wielokwiatowego mieszamy z czubatą łyżeczką mielonego anyżu. Należy jeść mieszaninę po łyżeczce dwa razy dziennie, najlepiej po posiłku.