Informacja na email o nowych postach

Nestle Nan

25 gru 2017

Niecodziennie w święta

Bilans świąteczny trochę niecodzienny. Potłuczone 3 szklanki, 3 kubki, jedna misa, kilka ozdób świątecznych typu śnieżna kula itp. oraz cała masa bombek. Ubieranie choinki razy 3. Wszystko to jest zasługą moich dzieci, kota i męża. Nie zapomnijmy o stłuczonym lustrze. Mam nadzieję, że nie będzie siedmiu lat nieszczęść. Dobrze, że niedługo kolęda i ksiądz poświęci nasze progi, bo zaczynam podejrzewać, że zamieszkało tutaj jakieś licho.



Z przyjemniejszych rzeczy to wigilia, jak najbardziej udana, nie licząc zapomnianej kurtki jednego z synów 120 km od domu. Moja wina, moja wina, skleroza i nic więcej.

Był również spacer świąteczny w trochę dziwnej, jak na okazję bożonarodzeniowego, atmosferze. Ani grama śniegu. Idąc się zgrzałam, a powinnam brnąć w zaspach.



Jeśli chodzi o prezenty bardzo fajne, m.in. klocki do układania obrazków. Bardzo mądra i rozwijająca zabawka, mnie rozwija w chodzeniu na czworakach i nieustannym poszukiwaniu brakującego klocka.

Zgubiliśmy też kota, razy 3. To chyba magiczna liczba na ten czas. Pierwszy raz kot wlazł na półkę z książkami i nie miał zamiaru wyjść na nasze nawoływanie, drugi raz schował się za zaspę z zabawek (podejrzewam, że ukrył się przed chłopakami) i trzeci raz, już bardzo poważnie nas wystraszył, ale w końcu się znalazł. Zlazł kiedyś, jakoś, nie wiadomo jak, do piwnicy i tam wlazł w najdalszy kąt, za stertę wszelakich przydasiów, zbieranych latami.


Tak więc święta pełne emocji i przeżyć :D.

18 gru 2017

Święta tuż, tuż

Święta zbliżają się wielkimi krokami, dom ubrany, choinka również, ozdoby wywieszone i wystawione. Ja, dzisiaj byłam na giełdzie, gdzie można znaleźć wszystko i z okazji świąt kupiłam dwa zające J. Tak, wiem, nie te święta, ale była okazja, a zające piękne. Dostałam duży worek i wracałam jak Święty Mikołaj, przerzuciwszy go na plecy. Będzie jak znalazł. Aż się boję, że tak pomyślałam, bo co ostatnio się ucieszę, że coś mam, to ulega to zniszczeniu. Trzy dni temu zadowolona byłam z kuli śnieżnej z szopką w środku. Kula uległa rozbiciu, a wszystko za sprawą mego syna, który tak otwierał szuflady i właziła na nie, że komoda się przewróciła i upadła centralnie na mnie. Siedziałam do niej odwrócona plecami, bo robiłam stroiki. Chyba tylko cudem nie złamałam przy tym ręki, bo cały ciężar komody upadł właśnie na nią. Znaczy się, mam mocne kości. Dzień wcześniej kontuzji doznał lampion, który dopiero co zdążyłam ozdobić i ustawić tak, żeby nie uległ zniszczeniu. Moje dzieci są po prostu zdolne.

Z innych ciekawostek weekendowych, otóż zapisałam się na kurs, zwlekłam się w sobotę wcześnie rano, dojechałam spóźniona na zajęcia i okazało się, że są odwołane z powodu świnki prowadzącej. Coś ostatnio choroby wieku dziecięcego dotykają dorosłych. Mój kuzyn grubo po 30 zapadł na ospę wietrzną. Tego typu problemy zdrowotne w dorosłym życiu są poważne, gdyż przechodzi się je dużo poważniej, a i komplikacji oraz powikłania mogą być poważniejsze.


Zapomniałam powiedzieć, że w sobotę miałam urodziny J, stara dupa jestem :P. Moje dzieci wypiły pierwszego w swoim życiu szampana – truskawkowe Piccolo z kieliszków J. Tacy dorośli i ważni byli.

14 gru 2017

Co i gdzie kupić dziecku pod choinkę?

Idą święta, rozpoczął się szał zakupów, a jeszcze największe nasilenie przed nami. Prócz produktów spożywczych, tak oczywistych z okazji tych świąt, kupujemy nowy sprzęt, meble itp., żeby móc się pokazać odwiedzającym nam gościom. Oczywiście kupujemy również prezenty, szczególnie dla dzieci.

W obecnych czasach można znaleźć mnóstwo podpowiedzi w tym zakresie poczynając od gazetek reklamowych, poprzez reklamy radiowe, telewizyjne, ale również blogi itp. Jak jednak wybrać ten właściwy prezent, a przy tym nie zbankrutować?

Otóż wielu rodziców zaczyna kupowanie prezentów dużo wcześniej, zbierając jeden do drugiego, sukcesywnie, regularnie. Jest to bardzo dobry sposób. Metoda małych kroczków, kupujemy nie bankrutując od razu, szczególnie, gdy dzieci jest więcej. To jest świetne i mądre rozwiązanie, ale w wielu przypadkach, zdarza się, że te prezenty są kupowane na ostatnią chwilę. Wtedy jest sztuką kupić coś interesującego, a jednocześnie w dobrej cenie. Pomocnym tu będzie na pewno internet. Nie ma co ukrywać, te same zabawki, co w sklepie, bardzo często możemy kupić online w dużo niższej cenie. Jeżeli kupujemy coś własnym dzieciom możemy tez skorzystać z tzw. drugiej ręki. Przecież czasami ktoś może mieć prawie nieużywane zabawki, nietrafione prezenty, których chce się najzwyczajniej pozbyć. Ja, sama mam sporo rzeczy od kogoś i są to zabawki w bardzo dobrym stanie. Świetnym rozwiązaniem jest OLX, gdyż to są oferty z naszej okolicy, możemy podjechać, obejrzeć i ocenić stan zabawek. Jeśli chodzi o książki to uważam, to za świetny sposób ich nabycia. Uwielbiam książki, te z mojego dzieciństwa darzę ogromnym sentymentem i w ich przypadku nie mam wyjścia, jak poszukiwania w antykwariatach, również tych online. Dobrym pomysłem mogą być również targi i kiermasze bożonarodzeniowe. Tam można trafić prawdziwe perełki, oryginalne i niepowtarzalne, często w bardzo przystępnej cenie.

A co mamy kupić dziecku? Jak już wspominałam, na pewno świetnym pomysłem będą książki, można powiedzieć przyjemne z pożytecznym. Dla dziewczynek oczywiście lalki, dla chłopców autka, ale pamiętajmy o różnych grach i zabawach edukacyjnych, układankach, puzzlach, grach zespołowych, planszowych, logicznych. Pozwolą one na wspólną zabawę, czy to dzieci, czy we współudziale rodziców.


Trzeba kupować mądrze. Lepiej kupić jedną, a sensowną zabawkę, niż całą górę pierdół.


Choruję na tą grę :D.

12 gru 2017

Moja codzienność

Jeden z synów przechodzi samego siebie. Taki z niego niejadek, że szkoda gadać. Chudy jak świerk, buźka malutka, żebra wystają, brzuszek wręcz zapadnięty. Dzisiaj wszystko było na „nie”. Kakao, jajecznica, kanapka, wszystko było niedobre. Podjęliśmy decyzję – kupujemy Apetizer. Wybraliśmy się do apteki, specyfik zakupiliśmy. Wieczorem, przed kolacją postanowiliśmy zapodać dziecku syrop. Na widok tego syn jedzący uderzył w ryk, że on też chce. Dostał, a w odpowiedzi, chwilę później zażyczył sobie kakao. Syn niejadek, oczywiście był oporny na podanie, ale jakoś się udało. Na dziecko zadziałał Apetizer bez wątpienia, znalazł schowaną czekoladę J.

Wczoraj była u nas z niezapowiedzianą wizytą koleżanka. Miałam ok. 2 minuty na porządki w salonie, chcieliśmy to zrobić popołudniu, więc bałagan był porażający. Koleżankę zatkało i wmurowało w drzwiach. Nic nie powiedziała, ale to chyba dlatego, że słów jej brakło J.

Z wyżej wspomnianą koleżanką byłyśmy na kiermaszu bożonarodzeniowym. Jak dorosłe i dojrzałe kobiety, dosiadłyśmy się do animatorki dziecięcej i szyłyśmy filcowe bombki J. Ja to zawsze miałam ciągoty do rękodzieła ale szło mi to opornie.


A oto moje wypociny.

Na kiermaszu kupiłam kilka drobiazgów, między innymi bombkę oblepioną guzikami i koralikami. Wisi centralnie pod żyrandolem :). Mój mąż jest bezbłędny i za każdym razem przechodząc celuje w nią głową.

Lubię takie imprezy gminne. Były występy, kolędy, stoisko z ciastami wypiekanymi przez koło gospodyń wiejskich, wyroby ze słomy, malowane na szkle, witraże, szydełkowe cuda, stroiki, choinki i wiele, wiele innych. Nawet lepiłam pieroga, pod bacznym okiem uczestnika Masterchefa. Podał przepis na ciasto. Otóż mąka na pierogi albo 650, do tego trochę soli, cukru i śmietana. Przy farszu mięsnym czy kapuścianym kwaśna. Nie dodaje się nic innego więcej. Ciasto było bardzo fajne, delikatne, miękkie. 

9 gru 2017

Co u moich dzieci?

Otóż przechodzą ostatnio samych siebie. Posprzątałam, odkurzyłam po czym jeden z  synów zapragnął napić się soku z kartonika. Napił się i kartonik odstawił na podłodze. Po chwili zaczął się szarpać z bratem, poleciał do tyłu i centralnie siadł z całym impetem na przewrócone pudełko z sokiem. W odpowiedzi na to pudełko wystrzeliło i z odrzutem wylało całą swoja zawartość.  Z robienia bałaganu to nie było najgorsze. Wczoraj syn zdjął pieluchę i usiadł na umytej podłodze. Żeby nie było tak prosto w pieluszce była dwójeczka. I dawaj matka od nowa szoruj podłogę. Ten sam syn jest takim inżynierem, że telefon, to jego podstawowa zabawka. Wiem, zaraz dostanę ochrzan, bo nie powinno się dziecku dawać telefonu i gier, ale on po prostu uwielbia dopasowywać i układać, a tam są dostępne bardzo fajne gry. Żeby nie było, ten sam syn pewnego ranka wstał cichaczem z łóżka, my patrzymy, a on wchodzi do pokoju cały dumny, wystroił się J. Wyjął z szuflady wszystkie moje majtki i założył na szyję, niczym szalik, jedne na drugie. Taki elegant.

A teraz trochę wyleję żale. Mam czasami dosyć i ręce mi opadają. Sprzątam, a tu nieustanny bałagan. Wycieram, a tu znowu nalane. Zamiatam, a tu znowu coś rozsypane. Ręce nie po same łokcie, a po szyję można sobie urobić J.


A tak w ogóle to kocham swoje dzieci i bez nich nie wyobrażam sobie życia.

5 gru 2017

Nieznajomość prawa szkodzi, nie bójmy się walczyć o swoje

Chciałam się podzielić własną obserwacją i zarazem troską o społeczeństwo polskie. Otóż, nie raz spotkałam się z brakiem świadomości ze strony ludzi, odnośnie ich praw. Tutaj mam na myśli głównie prawa pracownicze. Ostatnio zetknęłam się z przypadkiem, gdy kobieta nie dała wszystkich świadectw pracy i zamiast 26 dni urlopu, miała udzielane zaledwie 20. Na szczęście ta pani sama się zorientowała w sytuacji i doniosła brakujące świadectwa. Dlaczego nie zrobiła tego od razu? Otóż pracodawca kazał jej dostarczyć ostatnie świadectwo pracy. Jest to nieładne zagranie ze strony pracodawcy, ale jest on w pewien sposób chroniony, bo każdy powinien wiedzieć, że należy dostarczać wszystkie wcześniejsze świadectwa pracy i świadectwa szkolne. Zetknęłam się również z sytuacją, gdy pracodawca zwolnił pracownika, który z mocy prawa miał już umowę na czas nieokreślony, ale w dokumentach figurował jako zatrudniony na czas określony. Ten pracownik bał się odezwać, a tym bardziej nie miał odwagi odwołać się do sądu pracy. Na szczęście były osoby, które go pokierowały. Rozprawa się odbyła, pracodawca zapłacił odszkodowanie, ale co się stało po rozprawie? Otóż pracownik ten przeprosił pracodawcę. A niby za co?!
W mojej karierze zawodowej zetknęłam się z różnym sytuacjami, zarówno ze strony pracowników, jak i pracodawców. Generalnie, ludzi można podzielić na roszczeniowych i bojących się własnego cienia. Bo sama świadomość, czy wiedza na dany temat, nie zawsze sprawia, że ten pracownik dochodzi swoich praw.
Znam takiego pana, który ma wieloletnie doświadczenie zawodowe, ale godzi się na pracę, na czarno, tak naprawdę bez żadnego dokumentu potwierdzającego, że tą prace wykonuje. Rozumiem, sytuacja wymaga, ale jeżeli znajdziecie się w takim położeniu, to nie bójcie się zbierać dowodów swojego zatrudnienia. Róbcie zdjęcia, kserokopie, wszystko co może stanowić dowód. Wiem, że to nie fair, ale ja w takiej sytuacji nawet pokusiłabym się o nagranie. Wszystko jest dobrze, dopóki jest dobrze. A niech wydarzy się wypadek przy pracy, to taki „pracodawca” umywa ręce. Nie bójmy się wówczas skierować sprawy do PIP czy sądu pracy. Nawet zatrudniający na czarno mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności i zobowiązani do zapłacenia zaległych składek za pracownika, co do którego udawali, że go nie ma.

Jeżeli czegoś nie wiecie pytajcie. Taką odpowiednią instytucją, która udziela nieodpłatnych porad jest Państwowa Inspekcja Pracy. Można tam się udać osobiście, lub zadać pytanie telefonicznie. Pomogą, podpowiedzą. Nie musimy się przedstawiać, czy podawać nazwę firmy, wszystko może być anonimowo.

2 gru 2017

Już się nie mogę doczekać

Dzisiaj już grudzień J. Nie lubię zimy z bardzo prostego i prozaicznego powodu – bo jest zimno, a ja jestem istota ciepłolubna – ale jest coś w tej porze roku, co sprawia, że czuję się wesoło i szczęśliwie. Jak pewnie nie trudno się domyślić to święta i wszystko, co z nimi związane. Już w galeriach handlowych wystrój nastraja świątecznie. Jakby nie było to zbyt dziwne, bym ubrała choinkę i ozdobiła światełkami dom. Kocham tą atmosferę. Czuję się wówczas jakoś uroczyściej, podniośle, po prostu lepiej. W tej atmosferze wszelkie smutki i zmartwienia jakoś znikają, albo stają się mało ważnymi. Te ozdoby, kolędy, Mikołaje, różne atrakcje dla dzieci, po prostu aż chce się żyć. Może nie jest to zbyt dobre, że zaraz po wszystkich świętych w telewizji pojawiają się świąteczne reklamy, sklepy zmieniają wystrój na bożonarodzeniowy, ale to jest miłe. Mnie się robi cieplej na sercu J. Myślę, że fakt posiadania dzieci, dodatkowo sprawia radochę z okresu świątecznego, a jak będą starsi, to dopiero będzie zabawa. Dzisiaj czytałam, że niektóre osoby ostentacyjnie nie obchodzą świąt Bożego Narodzenia. Wiadomo, każdy ma prawo żyć jak chce, ale nie wiedzą, co tracą. Choinka musi być i to bez dwóch zdań. Ja, mam sztuczną, ale ładną. Żywa była całe lata temu, gdy miałam zaledwie kilka lat. Zrezygnowaliśmy z niej po pewnym incydencie, gdy choinka zajęła się od świeczek i buchnęła pięknym, świątecznym płomieniem. Od tego czasu postawiliśmy na choinkę sztuczną, bez prawdziwych świeczek. Dodatkowo ustawiamy ozdoby świąteczne typu stroiki, dzwoneczki, aniołki itp. Uwielbiam to J. Od czasu, gdy mieszkamy w domu, ozdabiamy dom na zewnątrz lampkami. Mój mąż szaleje pełną parą J. Nasz dom wygląda trochę jak mała iluminacja J. Ale ja tak lubię. Z takich tradycji świątecznych chciałabym wprowadzić do mojego domu, to postać Mikołaja, który przynosi prezenty. Gdy byłam dzieckiem zawsze ktoś się przebierał i przychodził do mnie po pierwszej gwiazdkę, po spożytej wigilii. Na razie dzieciaki są jeszcze małe i obawiałam się, że postać w czerwonym stroju mogłaby wprawić ich w ryk. Jeśli chodzi o Wigilię to jest spędzana w gronie rodzinnym. Trzeba się nastroić, odpowiednio ubrać, żeby było uroczyście i odświętnie. Ilość potraw nie musi być strikte tradycyjna, ale musi być karp, kapusta z grzybami, pierogi z kapustą, zupa grzybowa itp. Już czuję ich smak. Znowu będzie pięknie, przyjemnie i cudownie. Jak to dobrze, że święta są co roku J.