18 cze 2019

Robot Trains. Nowa Kolekcja Bajek oraz 600 Naklejek od Wydawnictwa Egmont


To bohaterowie ostatnio bijącej rekordy popularności filmu animowanego dla dzieci. To pociągi, które mogą przetransformować się w roboty. Jak to zwykle bywa są dobrzy i źli. Głównym bohaterem jest granatowo-biały pociąg Kay. Możemy poznać również takie postaci jak: Kaczor, Rufus, Sally, Becky, Dżana i inni, o których dowiemy się z książeczek. To historie pełne niesamowitych i niezapomnianych przygód.



Książka o nowych przygodach jest pięknie i bogato ilustrowana, czyta się ją bardzo szybko. Same treści są bardzo dobrze odbierane i rozumiane przez dziecko.




600 naklejek jest genialną pozycją tonie tylko uwielbiane przez dzieci naklejki, ale i zagadki, łamigłówki, labirynty, wykreślanki i  zadania. Moje dzieci książka pochłonęła  bez reszty.




Obie książeczki tworzą idealny zestaw wspaniałych bohaterów, tak lubianych przez dzieci. Są pięknie wydane, interesujące i skupiające uwagę. Dziecko często sięgnie do lektury, chętnie powykleja. To rozwijające pozycje, pobudzające wyobraźnię i kreatywność. Moi chłopcy wcielali się w bohaterów i odgrywali scenki. Polecam!


14 cze 2019

PRZYJACIELE NA SAFARI EAGLEMOSS - fantastyczna seria dla każdego dziecka


Dzisiaj o serii książeczek Disneya do kolekcjonowania dla najmłodszych fanów od EAGLEMOSS. To historie o zwierzętach, gdzie dodatkiem są plastikowe zabawki. Chodzi o serię PRZYJACIELENA SAFARI.


Każda książeczka w serii DISNEY PRZYJACIELE NA SAFARI jest pełna historii i opowieści, pięknych zdjęć i niesamowitych faktów o świecie zwierząt. Dziecko rozwija się najszybciej przez zabawę, a seria, o  której piszę, to wysokiej jakości książeczki z figurkami zwierząt powstała właśnie z tym zamiarem. Wszystko razem pomoże dziecku poznać zadziwiające zwierzęta, środowisko, które zamieszkują.






Każda z książeczek serii jest uzupełniona plastikowymi figurkami, naprawdę dobrze i solidnie wykonanymi. Książka wykonana jest z wysokiej jakości śliskiego papieru, okładka jest sztywna i lakierowana.





Przez świat książek oprowadzają nas postaci z różnych animacji, z którymi wyruszamy odkrywać tajemnice świata zwierząt. Wśród opowieści o zwierzętach,  gadach itd. znajdziemy także krótkie historyjki z wypraw Mickey'ego i jego przyjaciół. Każdy numer prezentuje dwie: jedna jest o przygodzie na safari z wybranym zwierzątkiem (głównym bohaterem każdego numeru jest inny zwierzak), a druga na dobranoc. To  wspaniałe historie do  nauki czytania. Książeczki zawierają także zagadki. Dziecko ma okazję nauczyć się czegoś  nowego.






Dołączane zabawki pozwalają skompletować całe safari. Są to: lwy, słonie, hipopotamy, krokodyle, szympansy, żyrafy i wiele innych. Znajdziemy także figurki Myszki Mickey, Myszki Minnie, Kaczora Donalda, Daisy, siostrzeńców, Pluto, Gooofyego.




Jaka jest nasza opinia? Jesteśmy na tak! I to bardzo. Wspaniale, kolorowo wydane książki, zachęcające dziecko do  poznawania  przyrody, tajników świata. Dziecko, które nie potrafi czytać wiele nauczy się dzięki pięknym i realym zdjęciom. Interesujące historie bajkowych postaci, zachęcą do czytania, rozwiną wyobraźnię.






11 cze 2019

Moja psia przyjaciółka, która mnie tak wiele nauczyła

Zapraszam na pierwszy wpis mojego męża, który zastanawia się czy też zacząć prowadzić bloga.

Pierwszy wpis nie może być o niczym innym jak o psie od którego wszystko się zaczęło. Każdy kiedyś gdzieś widział psa północy. Większość ludzi nawet nie rozróżnia, że to jest ta rasa, a to jest inna. Dla nich pies północy to husky, a jak jeszcze ma niebieskie oczy, to już w ogóle są zakochani. Byłbym hipokrytą, gdybym stwierdził że w moim przypadku było inaczej, że od razu wszystko wiedziałem. 



Gdy zapadła decyzja, że chcę mieć psa północy zacząłem się zagłębiać i czytać. Wtedy informacji w internecie było mało, wiedzę głównie czerpałem z książek, gazet i Atlasu psów. Mojego psa znalazłem z ogłoszenia w gazecie. Pojechałem i kupiłem. Tak kupiłem. Nie miał rodowodu ale i czasy były inne. Nie było tylu bezdomnych psów a i pseudo hodowle nie funkcjonowały tak, jak teraz. Obecnie bym nie kupił i niech świadczy o tym fakt, że reszta mojego psiego jak i kociego stada to zwierzęta adoptowane. Ot, ktoś nie wiedział, weterynarz twierdził, że suka musi mieć raz szczeniaki i tak pojawił się na świecie pies. Mój pies. A w zasadzie sunia rasy Alaskan Malamute. Pamiętam ten dzień, 10 listopad 2005 roku. Był to pies wyjątkowy, pierwszy szczeniak, ogrom błędów wychowawczych z mojej strony ale na szczęście Tajga była psem tak inteligentnym i nie pozwoliła popsuć sobie charakteru. Stała się prawdziwym moim psim przyjacielem kiedy jeszcze mieszkałem sam. Była psim powiernikiem moich radości i smutków, moich sukcesów i porażek. Zaczęły się wspólne spacery, potem treningi na rowerze i choć Tajga nie była psem sportowym, to czerpała ogromną satysfakcję z treningów, spotkań z innymi psami czy też zawodów. Dało się zauważyć zadowolenie na jej pysku. Razem występowaliśmy w bardzo wielu zawodach i nigdy nie zajęliśmy wyższego miejsca niż drugie czy też pierwsze od końca, a najczęściej ostatnie. Ale było w tym coś magicznego. To był i nadal jest czas spędzony w bardzo miłej atmosferze, wśród ludzi dla których sierść w kubku, to jak cytryna do herbaty. 


Poznałem wiele wspaniałych osób ze świata psich zaprzęgów. Nawiązały się znajomości, czy też przyjaźnie na wiele lat, nadal w tym uczestniczę startując w zawodach choć już w innych kategoriach. Tajga okazała się też wspaniałą przyszywaną mama dla adoptowanego w 2010 roku Karmela. Choć Karamel to już materiał na osobną historię. Tajga była jak królowa, zawsze z gracją, dostojnie. Była psem, który wśród moich psów miała rolę szefowej. Kiedy w 2015 pojawiły na świecie się moje dzieci, Tajga stała się ich opiekunką. Zawsze blisko nich ale nie nachalnie. Leżała z boku i obserwowała ich pierwsze nie poradnie kroki, pierwsze upadki. Z godnością znosiła ich zaczepki, co trzeba powiedzieć moje dzieci w kontakcie z psami były bardzo delikatne. Może to zaowocowało jakąś niewidzialna więzią która między nimi była.





Tajga była tez psem schorowanym. Gdy miała nadwagę wielu weterynarzy mówiło, że to po sterylizacji. Ale znalazła się jedna Pani weterynarz, która uznała, że otyłość po sterylizacji owszem może być ale jej bardziej wygląda to na niedoczynność tarczycy. I to był strzał w dziesiątkę. Już do końca swoich dni przyjmowała Euthyrox 200.


W marcu w 2017 wystartowała po raz ostatni na zawodach. Było widać, że jest już starsza i zniedołężniała. Był to XVI Lubieszowski Cross. Wystartowała w kategorii Happy Dog na trasie o długości niecałych 2 km. Większość trasy pokonaliśmy spacerkiem, niewiele biegnąc. I to było zakończenie jej kariery sportowej.


Niestety nie wiedziałem wtedy, że przyjdzie nam stoczyć jeszcze walkę o jej zdrowie. Tydzień po zawodach zaczęła mieć problemy z chodzeniem. Wizyty u weterynarzy, badania, leki i tak na prawdę żadnej poprawy. Doszło do tego że po prostu się położyła i nie wstawała. Trzy miesiące wynoszenia, przekręcenia, przenoszenia i kąpania żeby Tajga nie czuła się źle, gdyż załatwiała się pod siebie. W czerwcu po wielu obserwacjach i próbach spróbowała chodzić. Choć tylna noga była sztywna i trzeba było na początku ją podtrzymywać zaczęła się przemieszczać. Widać było, że psychicznie poczuła się lepiej. Do końca pozostała też liderem swojego stada. Jedna z historii: siedziała przy wykopanym przez Karmela dole, zachwiała się i wpadła do niego jednocześnie opierając się o Karmela. Zaczęła na niego krzyczeć po psiemu, dawać reprymendę, a on stał i cierpliwie czekał na koniec. Nie odważył się odezwać choć z pewnością zdetronizował by ją jako lidera stada. Przemieszczała się tak do października. We wrześniu obchodziła jeszcze urodziny kończąc 12 lat. Pewnej październikowej niedzieli po prostu rano nie wyszła ze swojego legowiska. Zasnęła już na zawsze i zaczęła biegać po tęczowych szlakach. Dziękuje Ci moja psia przyjaciółko...






10 cze 2019

See Bloggers Łódź 2019 - moje wspomnienie na gorąco


Wczoraj wróciliśmy z Łodzi. Oj, działo się, działo. See Bloggers to było coś! Super ludzie, atmosfera i cała oprawa sprawiły, że przeżyliśmy niezapomniane chwile. Piszę my, gdyż byłam tam z moim mężem. Czas spędzaliśmy wspólnie z Urodzianka.pl i jej druga połową. Było super!!



Dwa dni minęły jak jedna chwila. Ani na moment nie usiedliśmy bezczynnie. Pierwszy dzień, tj. 8 czerwca rozpoczęliśmy otwarciem imprezy przez prezydent miasta Hannę Zdanowską, później chwila na zapoznanie się z topografią i rozmieszczeniem poszczególnych stoisk, lokalizacji i moje pierwsze warsztaty - Bądź sobą! Warsztaty z marką bonprix i Macademian Girl. To było moje marzenie – poznanie Macademian Girl. Jako jedna z piętnastu osób dostałam się na warsztaty. Niemalże drżąc z emocji usiadłam na wprost Tamary, która przeprowadziła naprawdę interesujący wykład. To ewidentnie osoba pełna pasji i zapału do tego, co robi. Bardzo jestem zadowolona z tego spotkania!





Kolejne warsztaty to Make-up Lab - All about colors - Anna Mucha International MakeUp Master (INGRID Cosmetics). Rewelacja! Prócz przydatnych informacji było nam dane własnoręcznie wykonać  błyszczyk do ust, wedle naszego pomysłu i fantazji. Bardzo mi się to podobało. Oczywiście wykonałam błyszczyk w moim ulubionym kolorze.






Trzeci warsztat, w którym uczestniczyłam odbył z marką  Oriflame - Idealny Selfie make-up - Sylwia Sajchta. Było to bardzo pouczające spotkanie. Ochotniczka była malowana przez specjalistkę – makijażystkę. Krok po kroku mogłyśmy obserwować w jaki sposób mamy wykonać idealny makijaż.




Ostatni warsztat w jakim uczestniczyłam tego  dnia była Psychologia hejtu, prowadzony przez Mateusza Grzesiaka. Genialne! To człowiek z pasją  ogromną wiedzą oraz praktyką. Bardzo pouczające spotkanie, dające sporo do myślenia. Naprawdę wiele z niego  wyniosłam.




Dnia następnego uczestniczyłam w kolejnych trzech warsztatach. Pierwszy - Jak silny jest rynek kosmetyczny w Polsce? - Magdalena Malaczyńska (Indigo). Bardzo konkretny i rzeczowy przekaz szefowej marki Indigo. Po tym spotkaniu postanowiłam, że muszę rozwinąć się w obszarze beauty, bo na prawdę warto.


Kolejny wykład to Dowiedz się wszystkiego o ziołowej pielęgnacji - Kosmetyki DLA z pasjonatkami natury. Wiedza na temat roślin, ich  działania, sposobów stosowania mnie powaliła. Bardzo bliskie memu sercu  stały się kosmetyki naturalne, napary roślinne. Spotkanie  było genialne! Poza tym robiliśmy własny płyn do zmywania makijaży oraz krem. Podobało mi się to bardzo!







Ostatni warsztat, w którym uczestniczyłam to był Kobiety w podróży. Na  prawdę bardzo  interesujące i przydatne wskazówki, doświadczenia, którymi podzieliły się prelegentki.



Poza warsztatami uczestniczyliśmy również  w wykładach. Mojemu mężowi najbardziej podobał się wywiad z Miśkiem Koterskim i stwierdzenia, że ma czarny pas w gotowaniu, gdyż zabija po pierwszym daniu J. Siostry Bohosiewicz oraz Lara Gessler, Maryla Rodowicz i wielu innych cudownych ludzi mówiło o swoich doświadczeniach z social media, o sobie i otaczającym ich świecie.






Wszystko było super interesujące  i bardzo pouczające, bo przecież jak już to trzeba uczyć się od najlepszych.

Oczywiście w sobotę, w godzinach wieczornych  odbyła się Gala Hasztagów oraz after party, na którym występowali Natalia Kukulska oraz Nick Sincler, z którym udało nam się sfotografować – super wyluzowany i wesoły człowiek. Bawiliśmy się  wyśmienicie, prawie do samego  końca imprezy.










Wspominałam na początku o stoiskach, a było w czym wybierać. Odwiedziliśmy każde. Zarówno Ingrid Cosmetics, Kosmetyki DLA, Natura Siberica, Oriflame, Apis, PSOR, Pampers, Mamut, Kotanyi, Słoneczna Tłocznia, Swiss, Dilmah, Milzu, Staropoloanka i wiele innych.

































Nie omieszkałam skorzystać z usługi, jaką oferował Digital Knowlege Village.


Reasumując, to było fantastyczne wydarzenie, które prócz świetnej zabawy, wspólnych chwil sporo nas nauczyło, dało tematy do przemyśleń i przyszłej pracy.

Mam nadzieję, że za rok również będę w nim uczestniczyła.

#seebloggerslodz2019