Informacja na email o nowych postach

Nestle Nan

30 kwi 2017

Pucio uczy się mówić. Zabawy dźwiękonaśladowcze dla najmłodszych. Recenzja i zachwyt.

Moje bliźniaki są małe, mają zaledwie 2 lata i jeszcze nie mają zbyt wielu pozycji książkowych za sobą ale książka, która potrafi zająć wiecznie rozbrykane dzieci, które nie potrafią się skupić na czymś, na dłużej niż 2 sekundy. Książką, która potrafi ich zatrzymać, to Pucio uczy się mówić. Zabawy dźwiękonaśladowcze dla najmłodszych. 


Jak przysłowiowa sroka w gnat, tak moje dzieci obserwują rysunki, które są im wskazywane w połączeniu z wydawanymi dźwiękami. Nie mówią jeszcze w języku polskim, ale niektóre sylaby starają się powtarzać. Samodzielnie często sięgają i we własnym języku opowiadają o perypetiach Pucia i jego rodziny. Uważam, że jest to genialna pozycja książkowa, która powinna znaleźć się na półce każdego malucha. To taka trochę zaczarowana książka, zadziwiająca nas fenomenem wywołania skupienia i zainteresowania dziecka sobą. Polecam bardzo, bardzo gorąco!!!



27 kwi 2017

Mam 19 lat i jestem w ciąży, jestem nastolatką i jestem w ciąży, jestem w ciąży

Jak sam tytuł wskazuje mowa tu o nastolatkach, które zaszły w ciążę, najprawdopodobniej nieplanowaną. Dziewczyny, to do Was. Nie byłam w takiej sytuacji, nie wiem, co czujecie, jak się boicie, nie znam Waszych sytuacji życiowych ale wiem jedno, ciąża, dziecko, to nie koniec świata. Może być ciężko, nawet bardzo ciężko ale dacie radę.

Sytuacja pierwsza:
Oddajesz dziecko zaraz po porodzie, ewentualnie zostawiasz w oknie życia. Nie ponosisz w związku z tym żadnych konsekwencji, a jakaś rodzina jest przeszczęśliwa.

Sytuacja druga:
Rodzisz dziecko i wychowujesz. Z czasem Twoje życie się normuje, a po latach jesteś zadowolona, że tak się stało.

Życzę wszystkim tej drugiej sytuacji, przy czym nie krytykuje, jeżeli ktoś zdecyduje się postąpić tak, jak w pierwszym przypadku.

Napiszę teraz trochę o sobie. W ciążę zaszłam późno, nawet bardzo późno i żałuję, że nie zdecydowałam się wcześniej. Z perspektywy czasu, gdy miałabym do wyboru bardzo młodo zostać matką, a teraz, zdecydowałabym się na bardzo młodo. Nigdy nie jest prościej, łatwiej, każdy wiek ma swoje plusy i minusy ale im później tym po pierwsze: organizm nie jest tak silny, a po drugie: nie ma już tyle sił i energii, a co najważniejsze, przynajmniej ja tak mam, zastanawiam się, jak długo będę w stanie pomagać swoim dzieciom. Rodzą się też pytania, czy zobaczę własne wnuki, szczególnie, gdy moi chłopcy pójdą w moje ślady? Oj, gdybym mogła, to bez wahania zostałabym młodą matką. Wiem, czasem dziewczyny pozostawione są same sobie, nie jest kolorowo, ale jeżeli się chce to poradzi się ze wszystkim. Kobiety są silne, odważne. W najbardziej trudnej sytuacji są dziewczyny, które nie mają wsparcia w rodzinie, jeżeli tak jest to poszukajcie go gdzieindziej, są stowarzyszenia, fundacje, nie wstydźcie się, to chodzi o Was i Wasze dziecko. Z czasem wszystko stanie się prostsze, a po latach te trudne chwile będą tylko wspomnieniem. Wierzę w Was, dacie radę!


Jeżeli chcecie pogadać to piszcie na bloga, na facebooku, porozmawiam, może coś podpowiem albo chociaż pocieszę. Trzymajcie się.

26 kwi 2017

Niejadek, czyli co zrobić, gdy dziecko nie chce jeść

Moje dzieci to niejadki, ktoś by powiedział, że są wybredni ale rodzicowi, który boryka się z tym problemem, nie będzie wcale do śmiechu. W głowę zachodzę, co jest powodem, przyczyną takiej niechęci do pokarmów wśród mich dzieci. A niechęć jest głównie skierowana do posiłków obiadowych, szczególnie przewidzianych dla dzieci. Serki homogenizowane i typu Monte wchodzą jak złoto. Można by powiedzieć więc, że dzieci jedzą, tylko na samych mlecznych produktach, długo nie pociągną. Staram się w ciągu dnia podtykać, podstawiać i ustawiać różności z różnym efektem.

Kiedyś zastanowiłam się czy moje dzieci faktycznie zjadają tak mało w ciągu dnia. Trzeba prześledzić co dziecko zjadało, dobrze notować każdy nawet kęs i może się okazać, że tak naprawdę nie ma tego tak mało, pozostaje tylko kwestia tego, co jest zjadane. W moim przypadku nie byłoby źle, tylko mało różnorodnie.

Kolejna sprawa to przykład. Winniśmy świecić dzieciom przykładem na każdym kroku, również podczas jedzenia. Jeżeli dziecko widzi, że zajadamy się słodyczami, a jemu każemy zjadać warzywka, to trudno się spodziewać, że dziecko rzuci się na marchewkę jak królik. Dlatego też u nas udaje się czasem przemycić mięso, które pochodzi z naszego talerza.

Dziecko karmione łyżką musi rzuć i połykać w tempie podawania, należy więc nie przesadzać i dać dziecku możliwość podelektowania się smakiem. Często dzieci chcą być bardziej samodzielne i to, czego nie chce zjeść, gdy mu podamy, własnoręcznie zje ze smakiem. Jeden z synów chętnie samodzielnie próbuje nowości.

Czasem powodem niechęci do jedzenie nie jest sam smak pożywienia ale jego rozmiary – zbyt duże kawałki, ości, chrząstki, skórki itp., które wywołują niemalże odruch wymiotny. Po prostu sprawdźmy namacalnie, co jest powodem zwrotu pokarmu. Jeden z synów za każdym razem, gdy ma podany zbyt duży kęs zawsze całość wypluje, nawet, gdy lubi to, co je.

Nie zapominajmy, że woda ale i soczki wypełniają żołądek i powodują uczucie sytości. Po wypiciu butelki soczku dziecko nie będzie głodne i z apetytem nie rzuci się na obiad. Moje dzieci uwielbiają pić wodę, jak załapią fazę to piją i piją.


Nie zapominajmy o haśle „jeść oczami”. Posiłki podane atrakcyjnie chętniej będą zjedzone, niż nałożona na talerz breja. Moje dzieci lubią kontrolować to, co zjadają, obserwują, oglądają, niemalże czytają składy, gdy coś jest w słoiczku.

19 kwi 2017

Czwarty miesiąc życia

Po ukończeniu czwartego miesiąca życia dziecko zwykle potrafi:
·        leżąc na brzuchu unosić głowę o 90º,
·        głośno się śmiać,
·        podążać za przedmiotem oddalonym o około 20 cm od twarzy, obracając główkę o 180 º, z jednej strony na drugą.
Prawdopodobnie dziecko potrafi:
·        mocno trzymać główkę w pozycji pionowej,
·  w pozycji leżącej, na brzuchu, opierając się o przedramiona unieść klatkę piersiową,
·        chwycić grzechotkę lub palce,.
·        z uwaga obserwować coś małego,
·        wyciągać rękę po przedmiot,
·        piszczeć z zadowolenia.
Możliwe, że potrafi:
§        podciągane do pozycji siedzącej trzymać głowę w jednej linii z tułowiem,
§        przewracać się z brzucha na plecy i odwrotnie,
§        obrócić się w kierunku głosu,
§        wydawać dźwięki typu „gu-gu”, bądź inne zbitki samogłosek i spółgłosek,
§        śmiać się.
Możliwe, że nawet potrafi:
§        podtrzymywane pod pachami opierać się mocno na nogach,
§        siedzieć bez oparcia,
§        demonstrować protest przy próbie odebrania zabawki,

§        obrócić się w kierunku, z którego dobiega głos.

16 kwi 2017

Montessori w domu – noszenie tacy

Dzięki temu ćwiczeniu dziecko ma możliwość rozwijać równowagę, wzmacniać mięśnie ramion, dłoni oraz poczucia pewności siebie.

Czego potrzebujemy:
·        tacy
·        najlepiej plastikowych, ewentualnie szklanych szklanek i dzbanka
·        sznurka
·        taśmy klejącej

Na wstępie tego ćwiczenia należy dziecko zmotywować do noszenia tacy. Przede wszystkim najpierw pokazujmy w jaki sposób powinno ją trzymać, czyli na bokach i po środku. Jeżeli dziecko będzie gotowe, a przede wszystkim chętne, na tacy stawiamy naczynie. Dziecko przenosi taką tacę z jednego miejsca na drugie.
Za pomocą taśmy klejącej przyklejamy do podłogi sznurek, ma wyznaczać trasę, którą dziecko ma pokonać. W momencie, gdy jest ono już oswojone z trasą i ze swobodą ją pokonuje możemy zaproponować dziecku, aby uczyniło to z zasłoniętymi oczami.


Na tacy może być umieszczone jedno, bądź więcej naczyń pustych, lub napełnionych.

Opracowano na podstawie „Metoda Montessori w domu” D. G. Cotte.
Zdjęcie: „Metoda Montessori w domu” D. G. Cotte.

Święta wielkanocne, jak bożonarodzeniowe

U nas z okazji pierwszego dnia świąt grad, zimno, wietrzne. Oj, tego roku pogoda coś się pomyliła. Jak tydzień temu było tak ciepło, że na krótki rękawek można było chodzić, tak dziś kożuch i ciepłe buty by się zdały. Szkoda, wielka szkoda, bo dzieci muszą się kisić w domu.


Ostatnio zapomniałam napisać o bardzo ciekawym markecie budowlanym, choć nie tylko budowlanym. Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim. Oprócz wszelkich majsterkowych sprzętów jest strefa zoologiczna. Tak, tak, zoologiczna. Są gryzonie, jaszczurki i ptaki, dużo ptaków. Ale to nie koniec, jest strefa wolnego wybiegu, to pomieszczenie, gdzie ptaki latają luzem, a w wyznaczonych miejscach są świnki morskie. Po prostu super, super sprawa. Przed moim Bejem usiadła zeberka, żeby przejść trzeba je było niemalże odsuwać. Świetny pomysł, bardzo przyjemny sklep.

15 kwi 2017

Własne miejsce dla dziecka wg Montessori

Dziecko lubi mieć swoją przestrzeń, pozwala to ograniczyć miejsce aktywności oraz skupić się na wykonywanych czynnościach. Zgodnie z zasadą Montessori można domowym sposobem stworzyć dziecku jego własny kawałek przestrzeni.

Materiały:
·        kawałek wykładziny dywanowej o wymiarach 1 x 4 m (kocyka)
·        4 klamerki do bielizny
·        nożyczki
·        wiadro

Taki dywanik to świetny sposób na stworzenie dziecku jego własnej przestrzeni. Można go łatwo zwinąć i schować. Po zabawie edukacyjnej dziecka dywanik zwijamy, spinamy spinaczami i wkładamy do wiaderka, gdzie czeka na kolejną okazję.

Dywanik w pedagogice Montessori wykorzystuje się jako powierzchnię, na której rozkłada się zestaw edukacyjny. Dziecko siada obok tego dywanika, uczy się go zwijać i rozwijać.

Sposób ten można wykorzystać w szkole, czy przedszkolu. Każde dziecko ma swoją przestrzeń, nie zakłócając zabawy innym dzieciom. Pozwala to nauczyć szacunku wobec innych. Dziecko może bawić się samo oraz zapraszać do zabawy inne dzieci.


Opracowano na podstawie „Metoda Montessori w domu” D. G. Cotte.

Zdjęcie: http://ronja.pl/montessori-wolnosc-czy-samowola-czy-brak-kar-i-nagrod-oznacza-brak-granic/

13 kwi 2017

Wietrzne dni

Pogoda nawet nie pod psem. Wieje jak halny, nawet prania nie można powiesić, bo przewraca suszarkę popodpieraną kłodami drewna. Dzieci mają fajny plac zabaw ale przy takich porywach i zimnie nie mogą z niego korzystać. Mój syn – Beju – ostatnio uwielbia kalosze, ciągle by w nich chodził, chyba czuje przez skórę jak będzie na dworze. Wczoraj, wiem, że mało poprawnie, ale byliśmy w maku. Moi synowie bardzo chcieli być dorośli, dostali więc po kubku kawy J. Oczywiście bez zawartości, ale radość była niesamowita.





12 kwi 2017

Czym smarować ciemieniuchę, aby jak najszybciej zeszła? - domowy sposób na ciemieniuchę

Babciny sposób, skuteczny i całkowicie bezpieczny. 15 – 20 minut przed kąpielą należy posmarować ciemieniuchę masłem lub margaryną do chleba. Po tym czasie zczesać, umyć głowę dziecka i po kłopocie.

Oczywiści można wykorzystać oliwkę, czy dostępne, specjalnie do tego celu przewidziane produkty.
Zdjęcie: http://www.osesek.pl/zdrowie-i-pielegnacja-dziecka/pielegnacja-dziecka/1034-ciemieniucha.html

11 kwi 2017

Różowa wieża Montessori


Jedna z najbardziej tradycyjnych materiałów rozwojowy, bardzo często postrzegany jako jeden z symboli metody Montessori. Używającemu ją dziecku daje możliwość doświadczenia wielkości w trzech wymiarach na konkretnym materiale. Zestaw składa się z 10 drewnianych sześcianów w koorze różowym, które zmniejszają się harmonijnie. Dziecko budując wieżę, tworząc szeregi, odnajduje dysharmonię, zauważa różnice w wymiarach oraz przyswaja sobie takie pojęcia jak: duży, mały, mniejszy, najmniejszy, większy, największy.

Zastosowanie:

  • Usprawnia koordynację wzrokowo – ruchową,
  • Umożliwia kontrolę, jak i koordynację ruchów,
  • Pozwala tworzyć szereg,
  • Daje możliwość doświadczalnego poznania przestrzeni, co staje się możliwe, dzięki rozpoznawaniu wielkości w trzech wymiarach,
  • dokładność i staranność
  • Sprzyja usprawnieniu palców piszących (trzymanie małych klocków),
  • Pozwala zauważyć, iż istnieje związek pomiędzy wielkością a ciężarem,
  • Sprzyja zapoznaniu się z podstawami do matematyki (liczenie do 10 – objętość).

5 kwi 2017

Czy my jesteśmy dziwni?



Dzisiaj bardziej pochmurny i wietrzny dzień ale ostatnie tygodnie, mimo iż to marzec/kwiecień, są bardzo ciepłe, czasem nawet upalne. My, nasze dzieci ubieramy w sandałki, na krótki rękaw, ewentualnie jakąś bluzę i bez czapek. Wydawało mi się, że to normalne, gdy jest taka ładna pogoda. Okazuje się jednak, że większość rodziców chyba ma inny pogląd na tą sprawę. Wczoraj, byłam w sklepie, moje dzieci ubrane tak, jak wyżej opisałam, a tu widzę ojciec prowadzi wózek z dzieckiem, które ma na sobie ciepłą kurtkę z kapturem, który jest założony na głowę, na której znajduje się jeszcze ciepła czapka, a dodatkowo maluch okryty był szczelnie kocykiem. No, po prostu zamurowało mnie. Rodzice, czy wy się tak ciepło ubieracie? Oczywiście, że nie, bo tata w żadnych czapkach, ani grubych kurtach nie był przyodziany. Słyszałam zasadę, że dziecko należy ubierać jedną warstwę więcej niż samego siebie. Ja, to nawet ubieram ich tak samo grubo, jak i siebie. Zasadzie tej hołdowałam od ich urodzenia. Przegrzewanie nie służy przecież zdrowiu, a przyczynia się do zaburzeń termoregulacji organizmu, prowadząc do obniżenia odporności i chorób.

1 kwi 2017

Pomoce montessori

Wsiąkam w Montessori. Należę do grupy na facebooku i bardzo regularnie opróżniam konto. Co chwilę ktoś poleca książki, tablice itp., a że chcę, aby moje dzieci wyrosły na geniuszy, którzy sami będą potrafili się rozwijać, kupuję te wszelakie różności.
Tablice, te i inne, zakupione na czytam.pl. Książki na aros.pl (bardzo polecam, na prawdę tańsze książki, niż gdzie indziej).