Informacja na email o nowych postach

Nestle Nan

28 wrz 2017

Papugarnia Papupapi w Łodzi - wizyta

Wczoraj znowu zawitaliśmy w Łodzi i przy okazji chcieliśmy pokazać dzieciom papugi. We wrześniu otworzono tam pierwszą w Łodzi papugarnię Papupapi. Własnych zdjęć nie udostępniam, gdyż wyszły fatalnie, skorzystam ze zdjęć z facebooka papugarni.

A teraz o samej papugarni. Bilety, uważam, że drogie. My dorośli zapłaciliśmy po 19 zł. od osoby, dzieci, że mają 2 lata z kawałkiem nie płaciły nic. Można dokupić karmę w cenie 2 zł. Tyle jeśli chodzi o stronę finansową. Teraz trochę o samej wizycie.

Otóż, weszliśmy po schodach na piętro, gdzie znajdują się ptaki, a te od razu przyfrunęły do nas. Nic niezwykłego  ale jeden z synów nie spodziewał się takiego obrotu sprawy i gruchnął głośnym rykiem. Ryk utrzymywał się przez jakiś czas, ptakom to wcale nie przeszkadzało, nadlatywały, siadały na nas, na głowie. Jedna papuga upodobała sobie mnie wyjątkowo. Najpierw majstrowała przy moim zamku od sukienki, a następnie dobrała się do moich uszu. Syn płaczący nadal nie był chętny  do spoufalania się z ptakami ale czarę goryczy przeważyła jedna papuga, która wylądowała niemal na jego twarzy. Mimo że tata zasłaniał oczy synu dostrzegł ptaka, uderzył w ryk i chwycił go za ogon. Akcja była szybka. Odebrano ptaka z jego rąk, po czym opuścił z ojcem pomieszczenie. Drugi syn na początku nieśmiały ale rozbestwił się i zaczął biegać po pomieszczeniu, doprowadzając niemalże do zawału Pana pilnującego ptaków. Trzeba było uważać jak się chodzi, gdyż ptaki nie bały się nikogo i niczego, można było je zdeptać.

Reasumując, wizyta fajna i powiedziałabym, że udana, bo ptaki były wyjątkowo sympatyczne i przyjacielskie. Nie bały się wcale. Jedyny minus to cena.
Chce dodać, że nie było żadnych ograniczeń czasowych pobytu w papugarni.


Zachęcam do wizyty w tym miejscu, szczególnie z dziećmi bo może to być dla nich frajda,  warto jednak wcześniej sprawdzić reakcję dziecka na ptaki J.

25 wrz 2017

Pierwszy tydzień życia

W pierwszym tygodniu życia dziecko przechodzi wiele gwałtownych zmian. Waży zwykle od 2500 gram do 3500 gram. Często w opisywanym okresie dochodzi do spadku masy ciała o 10% i nie jest to nic niezwykłego.

Wiele dzieci doświadcza wówczas tzw.  żółtaczki fizjologicznej. Zwykle wszystko wraca do normy w ciągu kilku dni, bez konieczności podejmowania działań medycznych, ale zdarza się, że należy zastosować naświetlanie ultrafioletem. Dzieci mające żółtaczkę są ospałe i niechętnie piją mleko, co może prowadzić do odwodnienia. Często zalecanym sposobem wówczas są częstsze karmienia.

W ciągu pierwszych dni na skórze noworodka mogą się pojawić tzw. prosaki, czyli białe wypryski, zwykle na nosie i policzkach. Zmiany zwykle znikają samoistnie.

Brodawki sutkowe mogą być powiększone ale to nic poważnego, następstwo działania hormonów matki.

Kikut pępowinowy odpada w ciągu kilku dni po narodzinach.

Zmysł wzroku nie jest jeszcze tak wyostrzony jak zmysł dotyku i słuchu.

Karmienie noworodka winno odbywać się nie rzadziej niż co 3 godziny.

Dziecko przesypia ok. 20 godzin dziennie.

18 wrz 2017

Odebrano rodzicom prawa do dziecka, porwali je, co sądzę o zalecanych zabiegach

Ostatnio w mediach głośna jest sprawa porwania dziecka przez rodziców, wcześniaka, do którego prawa zostały im odebrane przez sąd. Rodzice są poszukiwani przez policję, a społeczeństwo podzieliło się na tych, którzy popierają rodziców i tych, którzy ich krytykują. Również i ja postanowiłam wyrazić swoją opinię. Gdzieś przeczytałam taką wypowiedź i zgadzam się z nią, otóż szkoda tych rodziców, którzy dali się zmanipulować przez ruchy antyszczepionkowe i pronaturalne. To na pewno straszne nie mieć praw do dziecka, na które się tak czekało. Nawet sobie nie wyobrażam, że znajduję się w takiej sytuacji. Uważam jednak, że zabiegi, jakim chciano poddać wcześniaka nie są niczym strasznym, nienaturalnym czy niezwykłym. Moje dzieci jako wcześniaki były poddawane wszelakim zabiegom i do głowy mi nie przyszło negować decyzje lekarzy, pielęgniarek czy położnych, za którymi stoją setki lat doświadczenia, wiedzy, sprzęt medyczny, specyfiki itd. Chciałam dla dzieci najlepiej, a uważam, że postęp medycyny, cywilizacyjny, jest po to, żeby z niego korzystać. Dlaczego mam odmawiać moim dzieciom możliwości uniknięcia powikłań czy chorób? Na pewno zastosowano zabieg Credego, były szczepienia, inkubator, czy lampa podczas żółtaczki fizjologicznej. Oczu im nie wypaliło, skóry nie przeżarło, szczepienia, wszelakie możliwe, przeszli bez problemu. To nie tak, że biorę wszystko jak leci, ale opieram się na wiedzy specjalistycznej, ale nie tej internetowej, z forów, nie bazuję na opiniach rodziców, nie karmię się ich lękami czy uprzedzeniami, bazuję na logice i zdrowym rozsądku. Sama byłam szczepiona, moja rodzina i najbliżsi też poddawani byli tym zabiegom oraz całym szeregu innych, gdy były potrzebne. Korzystamy ze służby zdrowia, z leków i innych dostępnych specyfików, gdy są one potrzebne. Wszyscy żyjemy i mamy się dobrze. Oczywiście, są środki medyczne, zabiegi, które mogą nieść za sobą jakieś ryzyko powikłań ale od tego są lekarze, to oni badają i decydują, na podstawie wywiadu z pacjentem, który niczego nie ukrywa i nie udaje. Uważam, że to jest podstawa, odpowiednie, właściwe i rzeczowe badanie poprzedzające działanie medyczne. Jeżeli dziecko, które ma zapalenie ucha, jest szczepione, to nie można później zarzucać szczepionce, że ona jest winna utraty słuchu, gdy dziecko ma silne alergie i dostaje wstrząsu anafilaktycznego, nie widzę nic w tym zaskakującego. Podstawa to odpowiednia diagnostyka i mówię tu, o poważnych działaniach, nie zakropleniu oczu, czy naświetlaniu lampą. Nie dajmy się zwariować, myślmy logicznie i postępowo, nie cofajmy się do wieków średnich, bo zaczniemy wierzyć w czarownice, a leczenie będzie odbywało się u szamanów, którzy zdecydują, co jest dla nas najlepsze, po rozmowie z duchami.
Powyższy wpis to moja własna opinia, ktoś może się z nią nie zgadzać i ma do tego prawo, proszę jednak bez uszczypliwości komentować wpis, bazując na racjonalnym i zdrowym rozsądku.
Zdjęcie: https://www.tvp.info/34010535/rodzice-porwali-wczesniaka-ze-szpitala-w-bialogardzie-trwaja-ich-poszukiwania

16 wrz 2017

Krup

Jest to ostre zapalenie krtani i tchawicy. Występuje w różnych porach dnia, szczególnie nasila się w nocy. Najbardziej podatne są małe dzieci.

Charakterystycznymi objawami są chrypka, szczekający kaszel, świsty bądź chrząkanie podczas wdychania powietrza. Mogą pojawić się trudności z oddychaniem.

Problem zdrowotny zwykle wywołany jest wirusem, bardzo rzadko bakterią, bądź ciałem obcym, które utkwiło w drogach oddechowych. Może się zdarzyć, że nie jest związany z infekcją, występują wówczas nocne ataki zwane „krupem spazmatycznym”.

W zależności od przyczyny różny jest okres wylęgania choroby.

Nawroty mogą trwać kilka dni.

Koniecznie należy natychmiast wezwać lekarza!!! jeżeli jest brak poprawy po zastosowaniu inhalacji parowych, dodatkowo dziecko sinieje, czy nadmiernie się ślini, ma świszczący oddech, oddycha z trudem, bądź mamy podejrzenie, że ciało obce utkwiło w drogach oddechowych.

Najlepszym działaniem jakie można podjąć to zastosowanie inhalacji parowych. Krup spazmatyczny można leczyć parówkami w łazience, wyjściem na zewnątrz, aby odetchnąć chłodnym powietrzem. Kolejny krok stanowi nawilżanie powietrza. Dobrym rozwiązaniem jest spanie w tym samym pomieszczeniu, co dziecko, pozwoli to mieć nadzór nad stanem zdrowia dziecka.

Aby zapobiec wystąpieniu krupu należy nawilżać powietrze w pomieszczeniu dziecka chorego na grypę lub przeziębionemu. Dzieci miewają tendencje do nawrotów krupu.


Po krupie mogą pojawić się powikłania objawiające się trudnościami z oddychaniem, zapalenie płuc, infekcją ucha ok. 5 dni po ustaniu choroby.
Rysunek: http://i-zdrowie.pl/krup-dlawiec-rzekomy-blonica/

11 wrz 2017

Z pamiętnika położnej Call the Midwife - na prawdę świetny serial

Dzisiaj postanowiłam napisać parę słów o jednym z lepszych seriali i zachęcić do jego obejrzenia, chodzi o serial pt.: Z pamiętnika położnej Call the Midwife.



Historia zaczyna się, gdy dwudziestodwuletnia Jenny Lee w 1957 opuszcza swój nowoczesny i postępowy dom, by zamieszkać na East Endzie, czyli słynnych slumsach Londynu mieszczących się po wschodniej stronie średniowiecznych murów City of London. 


Jenny Lee ma pracować jako położna, przybywa na miejsce przekonana, że rozpoczyna pracę w szpitalu. Prawda okazuje się inna, placówka medyczna do której ją skierowano, to klasztor, od wieków pełniącym funkcję ośrodka zdrowia dla okolicznej biedoty. Zamieszkują go zakonnice i położne, zwany jest Nonnatus House, czyli Dom Nonnatusa. Jest to bardzo ciepłe i przyjazne miejsce. Wszyscy żyją jak jedna, wielka rodzina, wspólnie spędzają wolny czas, czy jedzą posiłki. To dom zakonny, ale i dom dla pracujących tam położnych oraz schronienie dla potrzebujących.


Pierwowzorem serialowej bohaterki była Jennifer Worth, autorka powieści Call the Midwife. Postępowa, przez cały serial bardzo wrażliwa Jenny Lee pracuje wraz z grupą położnych i zakonnic. W kolejnych odcinkach poznaje mieszkańców, nawiązuje przyjaźnie, pomaga i żyje życiem, kiedyś tak jej odległym. W późniejszych sezonach serialu główna bohaterka znika ale dalej, jako lektor, snuje opowieść o losach mieszkańców East Endu oraz położnych i zakonnic. W kolejnych odcinkach jesteśmy świadkami wielu historii, nie tylko typowo porodowych, ale i problemów typu nowotwory płuc, bieda, niepełnosprawność, homoseksualizm. To pokaz rozwoju medycyny, bardzo wolnego i czasami natrafiającego na opór. Momentami nie wierzyłam, że działy się takie rzeczy, że ludzie mieli taki światopogląd i że żyli w takich warunkach. 


Moim zdaniem to świetny serial, mający swój klimat, pokazujący prawdziwe życie. Położne nie tylko zajmują się odbieraniem porodów, ale również opieką nad chorymi, starszymi, prowadzą edukację zdrowotną, zajmują się okolicznymi dziećmi organizując różnego rodzaju uroczystości. To poruszający i wzruszający serial, naprawdę świetny i godny uwagi.


7 wrz 2017

Dzieci są coraz mądrzejsze

Moje dzieci ostatnio przechodzą samych siebie. Tacy już są mądrzy. Jeden z synów wziął się dzisiaj za odkurzacz i sprzątał. Włączył go i zbierał śmieci. Drugi syn był taki pomocny, że jak pierwszy chciał, aby mu wytrzeć ręce, ten przyniósł mu wilgotną chusteczkę. Drugą sobie wyjął z opakowania i wycierał stół. Bracia się tłuką ale są za sobą, gdy dzisiaj Dżu-Dżu wlazł po cukierki, to przyniósł dwa jeden dla siebie, drugi dla brata. Dobrze, gdy dziecko ma kontakt z innymi dziećmi. U mnie to akurat od razu jest ich dwóch, więc problem z głowy, ale mimo wszystko uważam, że powinni również kontaktować się z rówieśnikami. Od przyszłego roku planujemy przedszkole. Uważam, że to bardzo dobre dla rozwoju, nauki, socjalizacji i wybawienia się. Szczerze mówiąc, to ja już się nie mogę doczekać. Oczami duszy widzę jak śpiewają piosenki, mówią wierszyki i występują w przedszkolnych przedstawieniach. Oczywiście wszystko będę nagrywała dla potomnych i you tuba. Rozumiem, że niektórzy rodzice wolą zostawiać dzieci w domu, zatrudniać opiekunki, lub samodzielnie zajmować się ich opieką, ale to chyba jest z uszczerbkiem dla dziecka. Przecież rodzic nie ma wykształcenia pedagogicznego, szczególnie z zakresu pedagogiki przedszkolnej. Moi chłopcy nie chodzą do żłobka i nie wynika to z jakiejś nadmiernej troski ale po prostu w okolicy nie ma takiej placówki. Chłopaki jeszcze nie mówią, gdzie dzieci sąsiadów, uczęszczające do żłobka, nawijają bez problemu. Już na tym etapie widać, jak dobry wpływ ma, jak najwcześniejsza edukacja, nawet ta żłobkowa.

4 wrz 2017

Weekend

Ten weekend był chłodny i ponury ale u mnie w mieście nie brakowało atrakcji. Zorganizowano święto jednej z ulic oraz przeprowadzono akcję prozdrowotną. Ja, jak kobieta w sile wieku, poddałam się badaniu cukru, spirometrii oraz badaniu słuchu. Odbyłam również rozmowę z dietetykiem.