Informacja na email o nowych postach

Nestle Nan

31 sie 2015

Tydzień później ...

Trochę miałam przerwę w pisaniu ale ostatnio sporo się działo i troszkę byłam w rozjazdach. Byliśmy m.in. w Łodzi, w Matce Polce na badaniu słuchu. W ciąży miałam opryszczkę więc trzeba było przeprowadzić badanie. Szkoda tylko, że nikt wcześniej nie powiedział żeby zastosować Vaxol, który oczyszcza uszy z woskowiny. Jedne z moich synów ma spora produkcję, która zatkała mu ucho i nie dało się zbadać. Czeka nas więc powtórka z rozrywki. Będąc w Matce Polce poczułam się jak za czasów komuny, ta atmosfera i mury J. Drzwi wejściowe były tak wąskie, że musieliśmy otworzyć drugie skrzydło bo nie dało się wjechać. Windy jak na lekarstwo, trochę się zdziwili w rejestracji, że nie chcieliśmy zjeżdżać wózkiem bliźniaczym po schodach. Ruszyliśmy więc na poszukiwania wind. Obeszliśmy niemal piętro dookoła i była J. Oczywiście i pod tym szpitalem parkingi płatne. Uważam, że to porażka. Ludzie przyjeżdżają do lekarza i muszą płacić, czasem niemałe pieniądze. Ja, zapisałam się na ćwiczenia i dzisiaj byłam pierwszy raz J. Miałam zrobioną analizę mojego ciała (woda, tłuszcz, mięśnie itd.). Chyba powieszę ją sobie na ścianie. Wyszło, że mój wiek metaboliczny jest 13 lat wyższy od rzeczywistego. Czyli to jak się czuję – stara baba – ma swoje przełożenie w moim organizmie a to co pokazały pomiary to nie wszystko bo rzeczywistość jest jeszcze gorsza. Mam nadzieję, że za pół roku, jak poproszę o ponowny pomiar, okaże się, że jestem młodsza J. Co mnie zaskoczyło to, to, że mam zbyt mało wody w organizmie a piję jej sporo. Trenerka poleciła mi Muszyniankę, gdyż ona jest lepsza, mineralizowana i to powinno sprawić, że będę bardziej nawodniona.

24 sie 2015

Yes, yes, yes!!!

Yes, yes, yes!!! Wreszcie skończono remonty zewnętrzne domu. Po 7 tygodniach i 1 dniu znowu odzyskaliśmy wolność!!! Niestety, ogródki i trawnik przedstawiają się jako pobojowisko po bitwie 100-letniej. Na samą myśl o wybieraniu kulek styropianu i petów porozrzucanych wszędzie odechciewa mi się wszystkiego i marzę o wichurze, która wszystko wywieje. Klepisko upstrzone śmieciami, nie wiem czy roślinki dadzą radę i przebiją się przez to wszystko.

Pretty LittleLiars – Słodkie kłamstewka

Dziś rozpoczął się ósmy tydzień remontu mojego domu i mam nadzieję, że to już naprawdę ostatni dzień.

Obejrzałam ostatni odcinek pierwszej połowy szóstej serii serialu Pretty LittleLiars – Słodkie kłamstewka i jak uwielbiam ten serial, każdy jego odcinek tak ten okazał się totalnym dnem. Fakt, takiego zakończenia się nie spodziewałam ale pomysł wyjaśnienia wszystkiego okazał się całkowicie denny i beznadziejny. Porażka. Już była zapowiedź kolejnych odcinków i mam nadzieję, że znów wątek powróci na tory intelektualnych wyżyn, gdzie nigdy nic nie wiadomo i każdy odcinek jest zaskakujący i powalający. Zasadniczo serial polecam bo jest świetny i niech nikogo nie zmyli fakt, że jest przeznaczony dla młodzieży bo można go oglądać w każdym wieku, gdyż nie jest banalny, nie opiera się na beznadziejnych problemach a na zawikłanych tajemnicach. Nie jest wiadomym na początku serii jak ona się skończy, bo zwykle a raczej zawsze kończy się nieprzewidywalnie.

23 sie 2015

Po ciąży moja stopa urosła

W związku z tym, że po ciąży moja stopa urosła i żadne buty sprzed ciąży nie są na mnie dobre, postanowiłam zakupić prawidło do rozciągania butów. Przetestowałam na jednym skórzanym i jest efekt. Moja noga mieści się w bucie i mogę w nim chodzić J. Rozciąganie trwało z 3 dni ale nie jest to dla mnie problem. Prawidło polecam – ma możliwość rozciągania wzdłuż i w szerz. Teraz na tapetę poszedł kolejny z pary. Mylę, że szybszy efekt uzyskałabym używając specjalny preparat pomagający rozciągnąć się butowi. Na pewno taki kupię i zastosuję prawidło w kolejnych butach a jest ich trochę J.

20 sie 2015

Bliżej niż dalej

U mnie dzisiaj szału nie było. Nic nowego, nic ciekawego. Zwykła codzienność. Jutro mają nastąpić ostatnie szlify remontu J. Jak już będzie pięknie, ładnie i sprzątnięte zamieszczę zdjęcia domu i zapowiadane kiedyś widoki kuchni.

Obejrzałam moje ogródki, teraz to wydeptane stepy. Żywię głęboką nadzieję, że to co tam rosło ukryło się głęboko w ziemi i wyrośnie na nowo. To obraz nędzy i rozpaczy.

19 sie 2015

Po mieście

Wczoraj miałam zamiar zapisać się na fitness ale nie było pani, która wszystkim zarządza. Może w piątek wreszcie. Podczas powrotu do domu mieliśmy spotkanie ze zwierzyną leśną. Przed autem przebiegły dwie sarny. Nie jest to centrum miasta a jego obrzeża ale sarenek to się nie spodziewałam spotkać. 
Dzisiaj byłam w mieście i w przymierzalni zobaczyłam jak bardzo potrzebuję ćwiczeń. Spotkałam też znajomą, którą poznałam w szpitalu, gdy byłam w ciąży. W tym mieście znam niewiele osób a ostatnio mam szczęście spotykania kogoś J. Trochę dzisiaj się nachodziłam. Wlekłam nogę za nogą. Braki kondycyjne wychodzą.

Mam plan zrobić dwie skrzynki drewniane na kwiaty J. W sklepie są drogie, moim zdaniem zbyt drogie a w domu mam deski. Już wczoraj kupiłam bejcę żółtą. Dodatkowo farbę pastelową – białą. Będę malowała szafki na buty. Będzie rękodzieło J, którego efektu nie obiecuję bo nie mam zdolności manualnych ale żywię głęboką nadzieję, że coś z tego będzie, co nada się dla ludzkich oczu.

18 sie 2015

Będzie Fabryka Formy

Postanowione. Fabryka Formy będzie w najbliższych dniach przeze mnie odwiedzona. Tam zostanie mi ustalony plan ćwiczeń i mam nadzieje, na szybki powrót do formy. Ponoć mam mieć rozpisaną dietę. To akurat najmniej mnie zachęca. Po moich doświadczeniach dietetycznych podczas ciąży, gdzie w pewnym momencie nie mogłam prawie nic jeść bo cukier mi się podnosił to aż mnie wstrząsa. Jak każ mi jadać jogurty naturalne to umrę. Uszami mi już wychodziły.

Ćwiczenia z sieci

Znalazłam na http://weselnybox.pl/14683,cwiczenia-na-cale-cialo-wystarczy-ze-poruszasz-si-3-razy-w-tygodniu-
Ćwiczenia na całe ciało! Wystarczy, że poruszasz się 3 razy w tygodniu!
Wiem, że samo patrzenie i wyszukiwanie ćwiczeń nie sprawią, że schudnę ale mam nadzieję, że wreszcie zbiorę się w sobie. Chcę zacząć chodzić na fitness, tylko teraz to mam daleko do jakiegokolwiek klubu. Dawniej mieszkałam przez ulicę i czasem nie mogłam się dowlec ale wiem, że muszę. Trzeba wrócić do dawnej formy i wyglądu!!!

17 sie 2015

Barbara Sienkiewicz - wścibstwo społeczne

W naszym kraju to, co dotyczy innych, jest dużo bardziej ważne i nas interesujące niż zagadnienia odnoszące się do nas samych. Ostatnio w mediach, portalach internetowych itp. „na tapecie” jest Barbara Sienkiewicz. Sześćdziesięcioletnia kobieta, która urodziła bliźniaki. Afera na sto fajerek. Jak to?! Jakim prawem?! A wręcz wbrew prawu natury! Ludzie!!! Co kogoś powinno obchodzić, co robi w łóżku ta kobieta, czy starała się o dziecko, leczyła a może to wpadka. Wszystko, co nie jest standardem, co odstaje od normy szybko znajduje się w kręgu zainteresowania społeczeństwa. Nie masz już człowieku prawa do prywatności i własnych decyzji bo zawsze zostaniesz osądzony. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego jesteśmy tak nietolerancyjni i rządni sensacji? Czyżbyśmy nie mieli nic interesującego do roboty w naszym życiu? Przemawia przez nas wścibstwo i zdewocenie, taka pani Dulska. Dobrze zostaliśmy opisani w tej lekturze. Tylko czekamy na sensację a nasze własne brudy chowamy jak najgłębiej. Wiemy, że tuż za ścianą nasi sąsiedzi tylko czyhają aż powinie nam się noga. Oj, mieliby wtedy używanie. Może dlatego wolimy zwracać uwagę na innych, na ich problemy, odstępstwa od normy żeby tylko nami nikt się nie zainteresował. A wracając do Barbary Sienkiewicz, uważam, że ta kobieta ma prawo do normalnego życia, życia jakie ją spotkało i dywagacje społeczne na ten temat są zbędne.

Obrót

Dzisiaj mój drugi syn obrócił się z brzuszka na plecy J. Wiem, będę kiedyś wspomniała te chwile, gdy jeszcze można ich było zatrzymać na macie ale tak bym chciała żeby już chodzili.

Adopcja nie jest prosta

Wracając do mojego wczorajszego postu odnośnie adopcji (link) to uważam, podobnie jak autorki wspominanego artykułu, że procedury adopcyjne należą do zbyt skomplikowanych i długotrwających. Przyszli rodzice są traktowani jak potencjalne zło, ludzie, którzy z założenia muszą udowodnić, że są niewinni. Dziwne jest to, iż samotna kobieta może ubiegać się o adopcję a samotny mężczyzna już nie, choć teoretycznie ma takie prawo. Pary żyjące w nieformalnych związkach muszą udawać, że w takowych nie są, bo życie w konkubinacie uniemożliwia adopcję. Paranoja jakaś. Podobnie jak fakt, że dzieci są zabierane rodzicom ze względu na niewydolność finansową. To już jest totalny nonsens. Zamiast pomóc zorganizować odpowiednie warunki do życia to zabiera się dzieci, często od kochających rodziców i umieszcza się je w domach dziecka. Przecież to też są koszty a te środki można by inaczej zaadaptować.

16 sie 2015

Przeczytałam „Adoptuj zamiast ”grzeszyć metodą in vitro”? Wszystko o adopcji w Polsce”

Przeczytałam dzisiaj artykuł o adopcji zamiast in vitro „Adoptuj zamiast ”grzeszyć metodą in vitro”? Wszystko o adopcji w Polsce”. Artykuł w szeroki sposób rozpatruje sytuację adopcji, światopoglądu, procedur itp. Poruszono wiele kwestii z tym związanych ale najbardziej przekonało mnie wyjaśnienie przemawiające za tym, że nie zawsze jest to wyjście dla ludzi borykających się od lat z problemem niepłodności, gdyż często adoptowane są dzieci po przejściach, z ranami psychicznymi. Tak samo poranieni są i ci ludzie, którzy chcą ale nie mogą mieć własnych dzieci. Wtedy cały ból się kumuluje i nie jest to dobre. Tak samo adopcja jest krzywdząca dla dzieci adoptowanych, gdy zgodnie z mitem powszechnie funkcjonującym w Polsce, para spodziewa się, że po dokonanej adopcji będzie mieć własne dziecko. To tak jakby mieć środek leczniczy. Reasumując moją krótką wypowiedź, zgadzam się z tym, że nie można ludziom mówić jak mają postąpić w sytuacji, gdy mają problem z płodnością. To, jakie będzie dla nich optymalne rozwiązanie w takiej sytuacji, wiedzą oni sami najlepiej i żaden urzędnik, żaden poseł, ksiądz nie mogą im tego narzucić. Zgadzam się z opinią stowarzyszenia „Nasz Bocian”, które uwzględnia również adopcję, jako jedną z trzech możliwych strategii radzenia sobie z niepłodnością. Pozostałymi strategiami jest leczenie niepłodności szeroko rozumiane oraz życie bez dziecka. Każdy powinien móc zdecydować na co jest gotowy i z czym sobie poradzi a czego nie udźwignie.



Tutaj link do omawianego artykułu: 

15 sie 2015

Obrót na brzuszek i Daleko od szosy

Wczoraj mój jeden z synów obrócił się z pleców na brzuszek. Chyba sam się tym zdziwił bo nie wiedział co się stało. Myślę, że już niedługo zacznie robić to całkowicie świadomie.
Dzisiaj z mężem mamy wieczór z „Daleko od szosy”. Kiedyś nie przepadałam za tym serialem a teraz go uwielbiam. Mamy nagrane wszystkie odcinki. To budujące jak można dzięki własnemu uporowi osiągnąć to co nieosiągalne. Prosty chłopak ze wsi oddalonej od wszystkiego, gdzie nawet do dworca PKP trzeba iść kilka kilometrów, zdobył wszystko co zaplanował. Oglądając ten serial zaczynam wierzyć, że uda mi się wszystko czego pragnę jeśli będę tego bardzo chciała i zrobię wszystko żeby tak było.

U nas teraz ulewa. Wreszcie trochę chłodniej.

14 sie 2015

U malucha na talerzu. Zdrowa dieta dla niemowląt

Dzisiaj dotarła do mnie książka „U malucha na talerzu. Zdrowa dieta dla niemowląt”. Przeznaczona jest dla niemowląt od 4 miesiąca życia do ukończenia roku. Zastanawiałam się co dawać do jedzenia, kiedy i jakich błędów unikać błędów. Internet jest pełen różnych porad w tej tematyce ale nigdy nie byłam pewna na ile one są fachowe. Polecono mi powyższą książkę. Już na wstępie dowiedziałam się, że nie należy zbyt szybko wprowadzać do diety jajek bo uczulają, szczególnie białko. Przeczytałam o mleku krowim, które może być stosowane dopiero po 3 – 4 roku życia. Książka zawiera gotowe przepisy dostosowane do danego miesiąca życia. Jest to polska autorka więc są one dopasowane do naszych realiów żywieniowych.



 


13 sie 2015

Domowy sposób na wybielenie zębów

Właśnie przeczytałam o domowym sposobie na wybielenie zębów. Potrzebna jest kapsułka ze sproszkowanym węglem stosowanym przy biegunkach. Wystarczy na zmoczoną szczoteczkę wsypać zawartość kapsułki i szczotkować zęby 3 – 4 minuty. Ponoć działa. Będę musiała przetestować.

TAK dla dawstwa narządów

Przeczytał poruszający artykuł o kobiecie, która zdecydowała się urodzić dziecko bez szans na przeżycie. Zgłosiła się do fundacji Gajusz i poprosiła o pomoc w przekazaniu narządów noworodka po tym jak umrze. Straszne i niesamowite jak ta kobieta postąpiła. Na pewno strasznie cierpiała ale jednocześnie nie chciała usunąć ciąży, mimo że mogła, wolała dać 1,5 godziny życia swojemu dziecku a później szansę na życie komuś innemu. Nie chciała żeby śmierć jej dziecka poszła na marne. Nie wpadłabym nawet na taki pomysł, chyba sam fakt bólu z powodu zgonu byłby dla mnie zbyt duży żeby móc pomyśleć w ten sposób. Ludzie po stracie bliskich nie myślą o tym, że mogą komuś uratować życie. W ogóle u nas w kraju transplantologia kuleje. Społeczeństwo, nie dość, że nie myśli o czymś takim, to dodatkowo, gdy ludzie są proszeni o taką zgodę, nie chcą jej udzielać. Nie rozumiem tego, przecież dają tym szansę na życie komuś innemu. Zmarłemu i tak narządy na nic się nie przydadzą a tak istnieje możliwość życia, chociaż kawałka ukochanej osoby w kimś innym. To tak, jakby nasz zmarły uratował innego człowieka. Jestem za wyrażaniem zgody na przeszczep.

11 sie 2015

KTG - nie ma co panikować

KTG niby banał a jednak wywołuje stres szczególnie, gdy ma się je robione pierwszy raz. Do pewnego momentu wykonywane jest tylko przy użyciu specjalnej głowicy – pozwala ustalić czy nie ma skurczy macicy. Z tego co słyszałam to od 27 tygodnia ciąży wykonywane jest przy użyciu dwóch głowic – wskazuje na ewentualne skurcze oraz bada tętno płodu. Same skurcze – patrząc okiem laika po raz pierwszy nie potrafimy stwierdzić czy pojawiające się fale na naszym zapisie świadczą o skórczach. Wiadomo – linia prosta – skurczy brak ale pojawienie się fal też niekoniecznie świadczy o czymś złym. Dziecko w brzuchu matki porusza się i to też zapisywane jest na wydruku ktg. Dopiero regularne, strzeliste szpice są poważne, choć dobry lekarz nie zlekceważy też tych drobniejszych. Jeśli chodzi o tętno płodu to położne powiedziały, że w granicach 120 – 160 jest prawidłowe. Oczywiście dzięki ktg możemy usłyszeć bicie serca naszego dziecka. Są jeszcze ruchy, które liczy się podczas tego badania. To ile ich powinno być zależy od szpitala, przychodni. W jednej wystarczy 10 na pół godziny w innych karzą przestać liczyć po 20. Jeśli bywało mniej niż wskazywano też nikt nie robi paniki, gdy tętno jest prawidłowe i skurcze nie szaleją. Zwykle ktg wykonywane jest wśród kobiet, które trafiają do szpitala i istnieje ryzyko przedwczesnego porodu. Poddawane są temu badaniu także kobiety, których termin porodu zbliża się albo już minął. Samo badanie trwa 30 minut, czasem dłużej jeżeli są wskazania lub zapis „ucieka”. Takie  „ucieknie” może mieć miejsce, gdy dziecko bardzo szaleje i przesuwa się. Wówczas głowica może nie wychwycić tętna. Zwykle włącza się wtedy alarm ale nie ma co panikować. Nie należy także panikować, gdy na monitorze pojawi się niższe tętno niż powinno być, bo często aparat wychwytuje nasze własne, które jest wolniejsze od tętna dziecka. Tak więc na spokojnie i bez stresu leżcie i poddawajcie się badaniu ktg.



 Chciałam jeszcze dodać, że może zdarzyć się tak, iż na wydruku ktg widać skurcze a ich się nie czuje albo są minimalne, słabo wyczuwalne. Ja tak miałam przy maksymalnych i gdyby nie badanie nikt by nie wiedział, że się pojawiły.

Instagram, tynk i ryki

Hura!!! Udało mi się dodać ikonkę Instagram J. Niedawno założyłam tam konto dla chłopaków i nie wiedziałam jak dodać to do bloga. Internet jedna jest fantastycznym źródłem informacji i instruktarzy. Udało się J.
U mnie teraz pochmurno i grzmi w oddali, może wreszcie się ochłodzi. Nie jestem zbyt chętna na deszcz bo dzisiaj kolejne tynki były kładzione i boję się, aby nie spłynęły. Nie chcę nic mówić ale dół domu miał być zielonkawy a jest brązowawy. Taka mleczna czekolada. Mieszanka składa się z kilku kolorów i zielonego tam jest niewiele. Znalazł się czerwony, którego wcale nie miało być. Ale niestety z tynkami jest tak, że nie wymienisz. Musi tak zostać i już L. Chyba się przyzwyczaję. Tak w ogóle to kolory pasują do siebie i ten brąz pasuje do parapetów i brązowych elementów domu ale w pełni usatysfakcjonowana nie jestem bo chciałam inaczej.

Moje chłopaki znowu wariacji dostali przy jedzeniu. Ja się majtałam nogą i zaśpiewałam imieniem syna. Pomogło. Zjadł wszystko co było w butelce ale zanim poddał się mojemu anielskiemu głosowi to darł się jakby go e skóry obdzierali.

Chcę ochłodzenia

Umierania od upałów ciąg dalszy. Ludzie, przecież to można ducha wyzionąć. Jakby ktoś był ciekaw, nasz remont trwa nadal. Pytałam czy w tym tygodniu się skończy i ponoć tak. Przez to wszystko mamy bałagan w domu bo nie ma sensu sprzątanie, gdyż za chwilę naniesie się, nakurzy. Z tego wszystkiego zgubiliśmy jeden kartonik mleka. Przeszukaliśmy wszystko, łącznie z łóżkiem, za łóżkiem, szafki, lodówkę i samochód. Nie ma. Diabeł ogonem nakrył. Dobrze, że było w rezerwie opakowanie innego bo by nam dzieci gardła zdarły od ryku. Ale żeby nie było. Niejadek dzisiaj znowu strajkuje i 30 ml to aż nadto. I siedzisz człowieku godzinę, dwie i wpychasz to mleko a on ryczy i wije się we wszystkie strony, staje niemal na głowie. 

10 sie 2015

Alkohol wywołuje raka

Przypomniało mi się co słyszałam wczoraj w TV, mianowicie – częste spożywanie alkoholu powoduje powstawanie nowotworów. Potwierdzone to zostało przez badania i naukowcy są pewni tego faktu. Oczywiście nie ma reguły, że jak ktoś nadużywa alkoholu, na pewno będzie chory na nowotwór ale istnieje w takiej sytuacji zwiększone prawdopodobieństwo zachorowania.

Lekarz polecil Bebiko

Przypomniało mi się co mówiła pediatra odnośnie mleka modyfikowanego. Moje chłopaki do niedawna jadali Nutramigen ale w momencie, gdy zaczęły się problemy z jedzeniem, zaczęliśmy próbować różnych  mlek. Padło też m.in.. na Bebiko, które okazuje się jest najsmaczniejsze. Wracając do pediatry, powiedziala, że jeżeli Bebiko jest dobrze tolerowane to lepiej żeby dziecko piło to mleko niż Nutramigen czy Babilon bo ono jest bardziej zbliżone do pokarmu matki a te są produkowane na bazie soi. Tak więc polecam Bebiko, które chłopaki lepiej tolerują i bardziej im smakuje niż np. Hipp.

Klima w sklepie zbawienna i powiew wspomnień

Wczoraj musieliśmy się ochłodzić i w tym celu udaliśmy się do galerii handlowej. Nie ma to jak darmowa klima. Dzisiaj mnie już gardło boli ale co tam, wreszcie można było posiedzieć spokojnie bez cieknącego po tyłku potu. Dzisiaj pogoda nie lepsza. Wybrałam się do lekarza autobusem. Okazuje się, że trzeba dzwonić jak się zbliża do przystanku. Pojechałam trochę dalej niż zamierzałam. Drogę powrotną musiałam przebyć na pieszo. Niestety, oczekiwanie godzinę w pełny słońcu na autobus przerastało moje możliwości. Następnie udałam się do miasta. Żar z nieba i klima w sklepach. Powtórka z rozrywki – ból gardła na nowo. Pochodziłam trochę po starych kątach. Chciałabym tak móc znaleźć się w tamtych czasach, gdy jako dziecko chodziłam tymi uliczkami z rodzicami a w sklepach nic nie było. Do głównego domu handlowego chodziło się na zakupy bo był duży, samoobsługowy i z mięsnym. Łza się kręci. Szkoda tylko, że było tak gorąco bo ledwo nogi włóczyłam śladami przeszłości.




8 sie 2015

Zawody synów

Mój drugi syn nie chciał być gorszy i ufajdał się pod łopatki. Pozostali członkowie rodziny odpuścili i nie będą brać udziału w tych zawodach. Przed chwilą byłam na obchodzie domu. Już bliżej niż dalej, niedługo wreszcie koniec. Brakuje nam prywatności i odpoczynku od ludzi chodzących koło domu i wewnątrz. Czarno to widzę, tzn. myślałam o max. jeszcze 3 dniach a wydaje mi się, że do końca przyszłego tygodnia trzeba się uzbroić w cierpliwość.

Jak się można obesrać i postanowienia dietetyczne

Mówi się, że dziecko potrafi się obesrać po same pachy. Moje poszło dalej i w nieznany mi sposób obesrało się na łuku brwiowym. Taką paczkę zapodał, że nie wiadomo było jak się zabrać do jej rozpakowania. I pomyśleć, że to nie jest jeszcze najgorszy rzut bo takie się dopiero zaczną, gdy zaczną jeść normalniejsze posiłki.

Ja, po wczorajszych oględzinach mego ciała postanowiłam przejść na restrykcyjną dietę. Nie wiem czy mi to się uda. Jedynie podczas ciąży potrafiłam a raczej musiałam ściśle trzymać się wskazań lekarza. Wtedy to była dieta a tak, gdy człowiek może ale nie musi odmawiać sobie tego co lubi, jest ciężko. Ponadto, ja nigdy w zasadzie nie odżywiałam się w sposób właściwy, jadałam o różnych porach dnia. Jedyne co, to zachowałam godzinę wieczorną niejedzenia, tzn. po 18:00 już nic nie pochłaniałam, prawie nigdy. Poza tym słodycze, moje przekleństwo i zmora. Niestety lubię. Nie są to jakieś znaczne ilości ale i tak uważam, że zbędne. Postanowiłam sobie, że moje dzieci nie będą oswajane ze słodkim, zero słodyczy! No, może okazjonalnie. Mąż ma już nakaz, że jeśli sam będzie chciał zjeść coś słodkiego to tylko w ukryciu, żeby chłopaki nie widzieli. Trzeba dawać dobry przykład J.

7 sie 2015

Upały ale co tam, można pokurzyć

Marzy mi się morze ale jak pomyślę o tym co dzieje się nad naszym wybrzeżem to chyba bym nie dała rad. Trzeba pójść przed 5 rano rozstawić parawan żeby mieć miejsce na plaży a i tak człowiek na człowieku, zero prywatności. Chyba nasze marzenia odpoczynku na chwilę skończą się nad zalewem 3 km od domu. Taniej, bliżej i spokojniej. Kiedyś, gdy byłam młodsza, chętnie pchałabym się w te tłumy ale z czasem jednak zmienia się człowiekowi. Wolę ciszę i spokój. Tak sobie myślę, że w mieście jest jeszcze gorzej bo my mieszkamy nad rzeką więc pewnie jakiś chłód „idzie od wody”.

Z dzisiejszych śmiesznych wydarzeń, może to szumnie napisałam ale miasto wysłało wóz sprzątający. Nie dość, że duchota, powietrze stoi to zamiatają ulice, żeby te tumany kurzu jeszcze bardziej utrudniały oddychanie. Dobrze, że okien nie pomyłam bo by cały syf z ulicy wylądował na nich.


Remont trwa nadal. Zewnątrz domu widać już znaczny postęp i zbliżający się koniec. Kuchnia też ogarnięta i poukładana J. Wreszcie nie gotujemy w korytarzu. Muszę się zebrać i porobić zdjęcia.

6 sie 2015

Kosz na zużyte pieluchy Angelcare

Dzisiaj recenzja produktu, który miał być super fantastyczny. Miał być i tyle. Chodzi o pojemnik na zużyte pieluch Angelcare.
Producent deklaruje, iż jest:
·        praktyczny, higieniczny i łatwy w użyciu,
·        z systemem podwójnego zamknięcia Double-Lock,
·        nie przepuszcza bakterii i nieprzyjemnych zapachów,
·        klapka otwierana pedałem, bez użycia rąk.
Sprzedawany jest w komplecie z wkładem foliowym.
Sam kosz ma następujące wymiary:
·        wymiary: 562 x 247 x 283mm (wys. szer. gł.),
·        pojemność: do 35 pieluszek (rozmiar 2).
Może i jest higieniczny ale czy praktyczny? Problem pojawił się już podczas montażu, gdy po złożeniu kosz nie dawał się otworzyć, gdyż poszczególne elementy nie „trzymały się” razem. Koniecznym było zespolenie ich na stałe.
System podwójnego zamknięcia – działał albo i nie działał. Czasem się nie otwierał, innym razem nie chciał zamknąć.
Faktycznie – zapachów nie przepuszczał.
Klapka otwierała się przy użyciu pedału ale co mi po tym skoro samo zamknięcie kosza pozostawało niewzruszone i musiałam na siłę, ręką je rozwierać.
Worki są siedmiowarstwowe zapewniając 99,97% nieprzepuszczalności powietrza. Producent gwarantuje także całkowitą nieprzepuszczalność zapachu, bakterii i tlenu. Brak jest potrzeby neutralizowania zapachu. Moim zdaniem wystarczały na krótko, poza tym wrzucane pieluchy nie zawsze w pełni wypełniały worek, który po prostu się marnował. Próbowałam stosować zwykłe worki na śmieci ale wszystko wpadało do środka.
Jedyny plus to jest jego ładny wygląd.
Mąż twierdzi, że to dobra półka obok przewijaka, bo taką funkcję ostatecznie spełnia.

A teraz punktacja (skala 0 do 5):
Wygląd: estetyczny - 5 punktów
Działanie: nie przepuszcza zapachów, gdy działa oczywiście – 3 punkty
Cena: ok. 100 zł. – 3 punkty

Razem11 punktów na 15.


Reasumując – nie kupiłabym go ponownie.

5 sie 2015

Gryzą

Jeju!!! Jak ja nie lubię być pogryziona. Cała jestem teraz w bąblach. Tak długo się uchowywałam do momentu aż przedwczoraj poszłam powiesić pranie na dworze wieczorkiem. Ruszyły chyba moim tropem bo teraz codziennie, co godzinę pojawiają się nowe ugryzienia.  Nie oszczędzają mnie ani trochę. Ręce, nogi – a ja bezmyślnie się drapię. Mam w domu jakieś środki łagodzące pogryzienia ale mazanie się czymkolwiek na nie wykąpaną skórę jest wbrew mojemu światopoglądowi, natomiast zamieszkanie pod prysznicem trochę rujnowałoby mój plan dnia. A te owadzie choroby tak się kamuflują, że nie widać nawet kawałka ich odwłoku. 

Upały nadal trwają

Wczoraj myślałam, że zejdę. Taki upał i duchota, że szok. Chłopaki też byli marudni. U mnie remont trwa nadal. Mam cichą nadzieję, że może do końca tygodnia a jak nie to max 2 – 3 dni przyszłego i wreszcie sprzątniemy. W zasadzie to mogłabym dzisiaj bo kuchnia skończona ale nie mam siły, chyba przez to gorąco.

Przyszła dzisiaj zabawka interaktywna dla jednego z chłopaków J.

3 sie 2015

Odwaga matki i jej poświęcenie

Dzisiaj oglądałam w Rozmowach w toku fragment wypowiedzi matki, która wspominała ostatnie chwile, ostatnie tchnienie jej umierającego syna. Nie wiem ile to dziecko miało lat. Był to chłopiec bardzo chory, nieuleczalnie. Jednym z jego życzeń było to, aby matka nie podłączała go do respiratora i ona uszanowała tą decyzję. Została za to potępiona przez otoczenia. Nazwano ją wręcz morderczynią. Owszem, jest to trudna decyzja i podejrzewam, że nie przyszło jej to łatwo i myślę, że w głębi serca wyrzuca sobie, że mogła jednak zrobić inaczej, ale czasem trzeba postąpić tak, jak tego sobie życzy osoba, której to dotyczy. Nie była to przecież eutanazja a zgoda na spokojne i naturalne odejście z tego świata. Nie wiem jak ja bym się zachowała w takiej sytuacji. Jednak człowiek chce ratować bliskich do ostatniej chwili, pozostawiając ich w stanie wegetatywnym ale wtedy wiemy, że żyją, mimo iż umysł odszedł już dawno a organy przestały działać, nadal wierzymy, że jednak zdarzy się cud. Chyba bałabym się, nie miałabym odwagi zdecydować o nie ratowaniu, nie podtrzymywaniu na siłę życia mając ciągle nadzieję, że to będzie właśnie ta sytuacja, która zdarza się tylko raz i moja najbliższa osoba obudzi się i będzie wszystko dobrze. Kobieta, o której na wstępie pisałam, była bardzo odważna i bardzo kochał swojego syna, bo na pewno mimo ogromnego bólu, zgodziła się z jego wolą. Ludzie, którzy oskarżają ją nazywając morderczynią nie byli w jej sytuacji, nie prosiło ich dziecko czy ktokolwiek inny o pomoc w spokojnym odejściu ze świata. Jak można oskarżać kogoś o coś takiego, gdy nigdy nie było się w takiej sytuacji. To był akt czystej miłości rodzicielskiej.

Upalny dzień i oczekiwanie na kuchnię

Mija kolejny upalny dzień. Moja nowa kucheneczka zbliża się dużymi krokami. Właśnie są wieszane szafki. Malutka ale cieszę się na nią bardzo J.
Chłopaki dzisiaj mniej marudni ale jednak czadu trzeba było mi dać. Położyłam ich na matach edukacyjnych. Kiedyś mieli je w nosie a dzisiaj się pobawili. Tak sobie pomyślałam, że w łóżeczkach zrobiłam im takie centrum zabaw, że jest lepsze od tych mat J. Jestem fanką wszelkich zabawek interaktywnych, grających, ruszających się itp. Wszystko oczywiście kupuję przez Internet.

Od dłuższego czasu przeglądam strony z ćwiczeniami, dietami itp. Mam zamiar zrobić z sobą coś, co sprawi, że wrócę do dawnego wyglądu. Wkurzam się bo tylko patrzę jak powinnam ćwiczyć a nic z sobą na razie nie robię. Nigdy nie byłam fanką aktywności fizycznej. Był taki okres w moim życiu, gdy zaczęłam się ruszać i to bardzo intensywnie. Chodziłam na fitness a miałam taką instruktorkę, że na początku to po 10 -15 minutach myślałam, że umrę. Z biegiem czasu moja kondycja znacznie się poprawiła i naprawdę było super ale jakoś tak się to wszystko rozeszło, ona poszła gdzie indziej pracować a inni trenerzy już nie byli tacy dobrzy. Teraz mam daleko na ćwiczenia. Samej w domu mi się nie chce gimnastykować. Może jak skończą się te remonty i w ciągu dnia przestaną się kręcić obcy faceci wreszcie wezmę się za siebie. Mam dwie motywacje. Po pierwsze poprawa wyglądu, po drugie – wciśnięcie się w moje ulubione ciuchy.

2 sie 2015

Niedziela

Wczoraj objazdówka dziadkowa. Babcia miała urodziny i trzeba było dać kwiatka i złożyć życzenia. Jak to jest, że moje chłopaki w inny sposób rozmawiają z babcią niż z nami. Później wizyta u dziadka. Dziadek jak typowy facet musi chyba zobaczy żeby uwierzyć. Siedzę w pokoju przy obiedzie i czuję, że coś drażni me nozdrza, ewidentnie gaz. Informuję o tym fakcie otoczenie po czym żona dziadka mówi, że jestem już trzecią osobą, która to czuje ale dziadek nadal wątpi w fakty. Poszedł, obwąchał i nadal nic nie poczuł. Chyba musi wszystko nabrać urzędowej mocy. A dzisiaj zakupy. Oczywiście w momencie wejścia do auta uprzytomnieliśmy sobie a raczej dzieci nam uprzytomniły, że jest pora karmienia, jak Ci idioci w samochodzie pod domem, gdzie było gorąco jak w piekle, karmiliśmy nasze potomstwo. Owszem, można było wyjść na dwór ale tak wiało, że całe chmury styropianowych kulek pchały się do oczu a i psy chciały pomóc. W sklepie dla odmiany zachowywałam się jak pozbawiona zdrowych zmysłów, nie kontaktując z rzeczywistością. Zakupy zrobione, nie wiem za co tyle kasy wydane. W ramach poznawania nowości kupiliśmy dzisiaj ORANGINĘ. Powiem tak, szału nie było. Zwykła, paskudna oranżada z kawałkami miąższu, który moim zdaniem pozostał z wyciśniętego soku. Drugi raz nie kupię. Po sklepie oczywiście jeździliśmy na sygnale, raz jeden, raz drugi się uruchamiał. W domu szybko, galopem do butelek, woda, mleko i w usta, żeby wreszcie wyłączyć alarmy. Teraz śpią jak aniołki J