Informacja na email o nowych postach

Nestle Nan

31 gru 2015

Makro, Allegro, wyprzedaże :) znaczy się zakupy

Byliśmy w MAKRO na zakupach. Niestety, trochę byłam zawiedziona, bo wcale nie było zbyt tanio. Tylko niektóre artykuły były godne uwagi. Można teraz kupować w detalu, na sztuki ale jeżeli coś jest droższe niż w markecie, to bez sensu przepłacać. Mąż najbardziej zadowolony jest z ręczników papierowych :). Sztuka wyszła za 1 zł. Jakieś zakupy udało się jednak zrobić.
Dzisiaj przyszła kolejna przesyłka, spóźniony prezent J. Wylicytowane na Allegro parę rzeczy :P. Doszedł wyczekiwany mop parowy, takie coś na stopy do zmywania podłóg, lodówka turystyczna, pojemnik na buty i dla starszej pani – koc elektryczny :). Wiem, miałam już opuścić zakupy i tak się teraz zadzieje.
Wczoraj byłam też w galerii handlowej. Takie tłumy, ze w jednej nie było nawet jednego miejsca parkingowego a w drugiej, większej, też niezbyt wesoło z miejscami. Do sklepów z ciuchami nawet nie zaglądałam, po co mam się martwić. I tak wszystko ciasne. Zajrzałam znowu do Home&You. Dokupiłam podkładkę na stół, taką długaśną, śmieszną gałązkę z czerwonymi jabłkami i kubek – 600 ml. Czyli tak na spokojnie. Myślę, że to dlatego, iż już pozostała końcówka wyprzedaży. W Łodzi – Port Łódź – było zdecydowanie więcej asortymentu.
Poza tym święta upływają leniwo, spokojnie i domowo :).

A i szczęśliwego Nowego Roku!!!



28 gru 2015

Poświątecznie

Wczoraj mielimy spotkanie poświąteczne, sportowo – rekreacyjne pod Łodzią. Oczywiście w lesie J. Później wypad do Portu Łódź. Zakup w IKEA fotelików do karmienia. Tych najzwyklejszych i najtańszych. Były takie ładne ale ponad 200 zł. za jedno a my potrzebujemy 2 sztuki żeby karmić na raz, bo jest awantura, gdy trzeba czekać na swoją kolej. Później wpadłam do galerii ale niestety, ja się już nie mieszczę w największe rozmiary, którymi dysponują. Muszę chyba zacząć ubierać się w sklepie dla puszystych. Odwiedzałam Home&You. Parę rzeczy kupiłam. Na szczęście nie było tam rozmiarów, które okazałyby się na mnie za małe.







26 gru 2015

Lenistwo

Wczoraj spokojny dzień, podobnie jak dzisiaj. Lenistwo J. Byliśmy na spacerze na rynku. Sporo ludzi. Dzisiaj śpię i śpię. Chłopakom pokazaliśmy pianinko zabawkowe. Matko, ile radości. Jeden z synów tak się nim zaaferował, że aż trząsł się żeby móc się bawić.


25 gru 2015

Święta, Święta

Święta, święta J. Znowu się ociągałam z pisaniem ale przygotowania przedświąteczne mnie pochłonęły. Remontowanie salonu okazało się bardzo pracochłonnym, wręcz ponad siły ale udało  się J. Jednak porwaliśmy się z motyką na słońce. Porządki skończyły się tak, że dół sprzątnięto, jednak na górze powstał większy bałagan niż był przed sprzątaniem. W Wigilię, chwilę przed przyjściem gości, rozwieszałam na balkonie lampki. Strasznie jestem ciekawa jak sprawdzą się lampki solarne. Wczoraj, to jeszcze nie dało się dokładnie ustalić ich żywotności, bo późno zostały wystawione na słońce ale dzisiaj wszystko już będzie jasne. Drzewko przed domem nie zostało jeszcze ubrane. Za mało czasu na to wszystko. Sama Wigilia przebiegła całkiem fajnie. Chciałabym, żeby moje chłopaki miały miłe wspomnienia. Ja, pamiętam moje święta z dzieciństwa bardzo dobrze i wspominam je z rozrzewnieniem. Przyjeżdżała rodzina do babci na wieś, wszyscy razem tak odświętnie i uroczyście w prawdziwej rodzinnej atmosferze. Mikołaj, kolędnicy i śnieg. Wszystko to można zorganizować i dzisiaj, no może poza śniegiem. Armatek zaśnieżających nie będą kupowała a i kolędników na siłę nie ściągnę. Ta tradycja była chyba bardziej na wsiach a i tam już wymarła. A i zapomniałam dodać, że piekłam ciasta. Przepisy zamieszczę w najbliższym czasie, bo ciasta proste w przygotowaniu a i smaczne. Popełniłam kilka błędów bo jedno z nich to czekoladowe. Już po dodaniu wszystkich składników przeczytałam przepis po raz kolejny i nagle przejrzałam na oczy. Trzeba było dodać dżem. No i dodałam. Zamiast 4 łyżek dałam cały słoik a jakby tego było mało, dżem powinien nie być jasny w związku z tym dałam dżem morelowy J. Koniec końców nie miało to żadnego wpływu na walory wizualne ciasta bo i tak było ciemne. Inną atrakcją było to, że ciasto, które powinno piec się 30 minut piekło się 1,5 godziny a dlaczego to nie wiem. No i na koniec wywaliło mi korki. Tak się nagrzało podczas pieczenia, że korek był aż ciepły i nie dawał się znowu włączyć. Oczywiście stało się to podczas pieczenia. Musiałam odczekać aż korek ostygnie. Na szczęście nie miało to wpływu na smak ciasta J.

17 gru 2015

To, co do jednego dziecka nie zawsze odnosi się do bliźniaków

Wczoraj byliśmy na szczepieniu. Wszystko ok., noc bez sensacji. Pytaliśmy o ząbkowanie, bo nasze chłopaki jeszcze nie mają zębów. Powiedziano nam, że spokojnie, nie ma się co martwić. Mają jeszcze czas. Kolejny temat jaki podjęliśmy to było karmienie. Nasze dzieci nadal staram się karmić co 3 – 4 godziny i nie zawsze chcą jeść, albo jak jedzą to urządzają ryki, wygibasy itp. Jeden z synów ma manię machania ręką i wtykania jej w miskę, do buzi, ewentualnie pakowania do ust pieluchy spod brody. Oczywiście usłyszeliśmy, że teraz karmi się dzieci na żądanie. Fajnie. A próbował ktoś karmić bliźniaki na żądanie w dodatku takie, które nie zawsze chcą jeść? Jak miałabym karmić na żądanie to bym się z domu nigdzie nie ruszyła, bo nie jedliby przecież o tych samych, mniej więcej, godzinach, tylko tak jakby, kto chciał. Świetnie, można tak karmić jak jest jedno dziecko. Koleżanka, matka bliźniaków, słusznie powiedziała, że zasady odnośnie jednego dziecka nie dotyczą bliźniaków, tak się nie da. Nie skaczę nad dzieckiem, gdy płacze. Owszem, nie zrywam się przy każdym kwiknięciu ale jak jedno wreszcie usnęło to nie siedzę i nie patrzę jak drugie ryczy bo zaraz to, co zasnęło się obudzi. Tym wszystkim mądrym radom trzeba trochę odpuścić i puścić mimo uszu. Czego na pewno nie wolno robić to porównywać własnego dziecka do innych, bo każde jest inne. Owszem, powinny się zachowania i rozwój mieścić w normach, są siatki centylowe. Jeżeli tak się dzieje to nie ma co panikować, gdy czego jeszcze nie potrafi. Pielęgniarka opowiadała, że przyszła spanikowana matka, bo dziecko 9 miesięczne przestało mówić i pewnie ma autyzm. Nie dajmy się zwariować ale czuwajmy.

16 gru 2015

Instynkt łowcy kupującego

Przed chwilą widziałam fragment programu archiwalnego z czasów PRL, gdy „rzucili towar” do Domu Handlowego J. Bieg, galop itp. Coś takiego widziałam jeszcze nie tak dawno ale to jak była dostawa w second handzie. Nie wierzyłam własnym oczom jaki tłum czekał na otwarcie a później z jaką sprawnością i prędkością kobiety zdążyły pozyskać towar, z jaką zaciętością wyrywały sobie bluzki i podkradały co się da. Chyba społeczeństwu brakuje trochę tamtych czasów, gdy jak na polowanie wychodziło się na miasto z nadzieją, na cokolwiek. Jak z łupem, z upolowaną zwierzyną wracało się do domu tryumfalnie prezentując zdobyte trofeum, niekoniecznie stanowiące towar pierwszej potrzeby czy potrzeby w ogóle.

15 gru 2015

Katar u niemowląt

Katar u niemowląt to przekichana sprawa. Usmarkane, zatkane i co tu zrobić? Może sposoby, które zaproponuję nie są idealne i całkowicie skuteczne ale na pewno nie zaszkodzą a mogą pomóc i należą do mało inwazyjnych. Po pierwsze trzeba wyciągać gile. Ja stosuję aspirator. Dziecko raczej niechętnie podchodzi do tej czynności ale musimy usunąć zalegającą wydzielinę, żeby nie rozwinęło się to w coś gorszego. Ponadto, sól morska w sprayu. Psikana do nosa, najlepiej kupić taką z małym aplikatorem. Kolejna sprawa to maść Aromaktiv. Moje dzieciaki lubią być nią smarowane, chyba ten orzeźwiający zapach im odpowiada. Następne to maliny. Soczek albo dodawane do deseru. Innym środkiem, już aptecznym jest syrop Rubital. Pół łyżeczki, dwa razy dziennie. Jeśli jest lepiej to można zrezygnować. No i witamina C – Cebion – 3 razy dziennie po 5 kropli. Oczywiście, jeżeli katar jest potężny, nie przechodzi i istnieje ryzyko poważniejszego schorzenia należy udać się do lekarza.

Przyszły paczki :)!!!

Chyba zatańczę z radości J. Przyszły dzisiaj wszystkie przesyłki z zamówieniami J!!! Tak więc, jest już piękny, śliwkowy dywan J, biały stolik kawowy, lampeczki podobne do cottonków, różowe, namiot ogrodowy i odkurzacz ręczny J. Najlepsze jest z tego wszystkiego to, że każda z tych rzeczy była zakupiona po okazyjnej cenie. W opisach były informacje, a to o jakichś drobnych uszkodzeniach, a to o braku bocznych paneli z namiotu, a okazało się, że wszystko jest idealne, bez najmniejszej ryski i kompletne J. Jeszcze dotarła piękna, duża stojąca lampa, którą wylicytowałam chyba za 15 zł. Cudna!!! I jak tu nie licytować :D.
Sąsiad miał dzisiaj co oglądać bo dwóch kurierów u mnie było a jeden nosił i nosił pakunki. Ja na schodach, przed domem stałam w pidżamie, rozczochrana z niewydepilowanymi nogami :P. 

14 gru 2015

Niespodzianka

Weekend minął spokojnie, tylko za oknem wiatr szalał jak oszalały J. Kultywując nałóg kupowania na allegro zaszalałam i wylicytowałam namiot ogrodowy J. Już widzę jak będzie pięknie i przytulnie. Pod namiot zostanie postawiony przez mojego męża podest. Meble ogrodowe są zakupione i czekają na swój czas.
Mąż wczoraj pojechał do Castoramy dokupić farby i wrócił pełen szczęścia i euforii. Wpadł do domu z radosną nowiną.
– Chodź szybko, pokarzę Ci co kupiłem.

Pognałam jak niesiona wiatrem. Myślałam, że jakieś świecące renifery przed dom a tu proszę, niespodzianka. W promocji była glebogryzarka J. Fakt, to nie wąż świetlny ale fajna sprawa, bo przekopać działkę pod trawę ktoś by musiał. Ja, już kiedyś brałam się za takie działania. Jak się zgięłam z łopatą w ręce tak już zostałam. Jeżeli pogoda będzie taka, jak teraz to nie powiedziane, że po wigilii wskoczę na sprzęt i ruszę w rolę J. Fajnie, bo już straciłam nadzieję na trawnik a tu proszę, jest nadzieja J. Muszę zakupić z trawą nasiona stokrotek i cebulicy syberyjskiej. Ta ostatnia kojarzy mi się z czasami studiów, gdy w parku im. Ks. Bp. Michała Klepacza w Łodzi pojawiały się całe połacie tych kwiatów. Mam nadzieję, że u mnie też przyjmą się i będzie tak pięknie.
Zdjęcie: https://pl.wikipedia.org/wiki/Park_im._ks._bp._Micha%C5%82a_Klepacza#/media/File:Park_Klepacza_Lodz.jpg

12 gru 2015

Też tak macie? Idziecie kupić jedno a wychodzicie z drugim :) nie kupując pierwszego?

Wczoraj było wyjście zakupowe. Na początku mieliśmy zajrzeć do galerii bo chciałam kupić w Empiku filc, żeby uszyć choinkę. Tak, szyję J. Później mieliśmy zajrzeć do CCC, bo obniżka 30% na wszystko a, że niedawno rozleciały mi się moje ulubione, płaskie kozaki to chciałam zerknąć. Następnie mieliśmy iść na zakupy do Kauflandu. Koniec końców, kupiłam filc, kupiłam buty, byłam na szejku w McDonaldsie, oblazłam całą galerię, kupiłam kilka pierdół w PEPCO i przed 21 wyszłam z galerii nie robiąc zakupów w Kauflandzie J. Dobrze, że są jeszcze takie sklepy jak TESCO otwarte dużo dłużej. I znowu kupiłam kilka pierdół w tym poduszki do zakupionych wcześniej poszewek świątecznych. Chyba pierwszy raz w życiu mam aż takie plany wystroju świątecznego. Może to wynika z nowego salonu w nowym/starym domu. Może też dlatego, że chcę wprowadzić tradycję uroczystego obchodzenia świąt dla moich chłopaków. Ja, mam bardzo miłe wspomnienia z dzieciństwa, kiedy rodzina zjeżdżała się u babci na wsi, padał śnieg, przychodził Mikołaj i chodzili tzw. wilijaże, czyli kolędnicy. Było tak rodzinnie, ciepło i miło. Z sentymentem wspominam te czasy dlatego też chcę żeby moje dzieci też miały takie wspomnienia.
Zapomniałam się pochwalić J przedwczoraj kupiłam za 12 zł. ręczny odkurzacz. Od dawna marzyłam o takim ale drogie były. I teraz udało mi się wylicytować J na allegro. Nie wspomniałam o tym ale nadal moje uzależnienie istnieje i ciągle coś licytuję. Trzeba z tym skończyć bo względy oszczędnościowe. Jedynie czym mogę się wytłumaczyć to, to że nie licytuję wysoko i zwykle mieszczę się w 20 zł. a fajne rzeczy można w ten sposób kupić.

W tym tygodniu odkryłam też, że niedaleko mam Netto i też kilka drobiazgów kupiliśmy J. Tak więc przygotowania wystroju świątecznego idą pełną parą, zakupiłam też produkty do pieczenia ciast – nie lubiłam siedzieć w kuchni ale jakoś mnie natchnęło. To ten duch świąt J.

7 gru 2015

Muffinki/babeczki z szynką i serem

Składniki:
·        szklanka mąki,
·        ok. 200 g wędliny,
·        ok. 130 g sera żółtego,
·        szklanka mleka,
·        100 ml oleju lub 1/3 kostki masła,
·        2 jajka,
·        1 cebula (można pominąć jeśli ktoś nie chce),
·        1,5 łyżeczki proszku do pieczenia,
·        0,5 łyżeczki sody oczyszczonej (można pominąć),
·        przyprawy: oregano, koperek, sól itp.

Mieszamy suche składniki. Roztapiamy masło jeśli używamy. Wędlinę i ser żółty kroimy w niewielką kostkę. Wszystko łączymy i mieszamy łyżką. Nakładamy do foremek i pieczemy ok. 20 – 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180°C.

Pękam w szwach

Znowu ostatnio jakoś zaniedbałam się z pisaniem. Sama nie wiem dlaczego ale nie składało się J. Wczoraj mieliśmy mikołajkowe wyjście na lody do galerii. No i Armagedon gotowy. Postanowiłam ubrać jedną z ulubionych sukienek. To był błąd. Wyglądałam jak ściśnięta szynka, zamek mi się rozlazł i istniało ryzyko, że trzeba będzie rozcinać a na koniec pękły szwy podszewki i głównego materiału. Taka jestem utuczona. Jaki wniosek? Wszelkie moje wyrzeczenia, ćwiczenia dały tyle co nic. Nic nie schudłam, jestem gruba i w nic się nie mieszczę L. W galerii przechodziłam tylko obok wystaw i nawet nie patrzyłam na towary bo ładne ale nie na mnie to po co się denerwować. Jakie to niesprawiedliwe, że na rzęsach staję a i tak bez efektu L.

Z weselszych motywów, mam wreszcie cotton balls. W Biedronce od dzisiaj były, co prawda chciałam inny kolor ale nie było, za to ten, który był, to ulubiony męża więc niech już takie będą. Ja usiłowałam zrobić w sobotę własne cottonki, ale jak komuś brak talentów to i kordonka wokół balonika nie da rady owinąć. Jestem pierwszorzędnym przykładem antytalentu plastycznego.

2 gru 2015

Służby specjalne - polecam



Ostatnio obejrzałam polski serial „Służby specjalne”. Mocny, bardzo mocny i tak dający do myślenia, szczególnie, gdy patrzy się na obecną arenę polityczną. W tym serialu pokazane zostało jak „załatwia się” trudne sprawy i czym one okazują się później. Jeżeli ktoś oglądał „Pitbula” to ten serial reżyserował ten sam reżyser i jest lepszy niż „Pitbul”. Nasuwa się tylko myśl jak wygląda nasza rzeczywistość, jak niewiele wiemy i jak wiele nam się wydaje, że wiemy.