Informacja na email o nowych postach

Nestle Nan

28 lut 2016

Solace - nikt nie ma prawa decydować o czyjejś śmierci

Obejrzałam dzisiaj film „Solace”. Dziwny, bardzo specyficzny ale jednak dobry. Daje do myślenia, co by było, gdybyśmy znali przyszłość, nie tylko naszą ale i innych. Czy wiedząc moglibyśmy pomóc uniknąć bólu i cierpienia, czy potrafilibyśmy zabić, wiedząc, że ktoś będzie tak chory, że sam poprosi o śmierć? Sama nie wiem czy chciałabym umrzeć na własne życzenie wiedząc, iż niedługo i tak umrę ale będę się męczyła. Pewnie nie, nie zdecydowałabym się na taki krok. Myślę, że chciałabym wykorzystać każdy dzień, każdą godzinę. Nie powinno się zabierać innym ich czasu, tylko dlatego, że sami uważamy to za właściwe. Każdy ma prawo do własnego bólu i cierpienia, do każdej jego minuty. A gdy przyjdzie ta pora, kiedy będzie trzeba odejść, odejdziemy ale nie dlatego, że ktoś tak zdecydował. Taka mnie właśnie naszła refleksja po tym filmie. 

27 lut 2016

Niedobór witaminy D a otyłość

Dziś pojawiła się nadzieja J. Odebrałam wyniki, które profilaktycznie wykonałam. Okazało się, że mam niesamowicie niski poziom witaminy D. Zaczęłam grzebać w informacjach i okazało się, że niedobór witaminy D może przyczyniać się m.in. do powstawania otyłości a podczas diety obniża a nawet hamuje możliwość gubienia kilogramów. Mam nadzieję, że to jest to i że za jakiś czas, dzięki braniu witaminy, znowu wrócę do swojej wagi.
Ponadto do objawów tych zalicza się:
·        niespokojny sen,
·        skurcze mięśni,
·        ogólne zmęczenie,
·        bóle stawów,
·        bóle mięśni lub osłabienie,
·        trudności z koncentracją,
·        bóle głowy,
·        zaparcia lub biegunki,

·        problemy z pęcherzem.

26 lut 2016

Uzależnienie od cukru

Jestem uzależniona i to jak diabli!!! Zjadłam obiad i co? I mam ochotę na coś słodkiego. Ssie mnie jak piorun i o niczym innym nie mogę myśleć jak o jakimś ciastku. W naszej codziennej diecie jest tyle cukru a człowiek chce jego niemalże czystej postaci. Cokolwiek weźmiemy w ręce to mamy cukier albo syrop glukozowo – fruktozowy, ewentualnie jedno i drugie. Nie są wcale zdrowe jogurty owocowe, które sprawiają wrażenie, że to jeden z najbardziej dietetycznych posiłków. W końcu to owoce. Samych owoców należy szukać pod mikroskopem, bo ilości ich są śladowe. Ewentualnie możemy znaleźć aromat identyczny z naturalnym. Niestety, już od najmłodszych lat faszerujemy dzieci dawkami cukru. Karmiąc chłopaków kaszką już im podaję tą białą truciznę. Przecież to słodkie jak diabli. Później mleczne kanapki, gdzie do kanapek i to mlecznych bardzo im daleko. Sam cukier pod osłoną zdrowia. A reklama Nutelli – energia na cały dzień. No, po prostu większego bzdetu nie słyszałam. Cukier cukrem pogania i mamy uwierzyć, że to super zdrowe. Nie pozostaje nam nic innego jak studiowanie etykiet produktów, które kupujemy i zapoznanie się z wartościami odżywczymi poszczególnych środków spożywczych.

24 lut 2016

Ciągle chcemy tego, co mają inni

Siedzę, myślę i wymyśliłam to, że ludzie bardzo często są nieszczęśliwi bo chcieliby czegoś, czego nie mają. To są praca, pozycja, stanowisko, pieniądze, wygląd oraz wszelkie inne głównie materialne rzeczy. Doszłam do wniosku, iż tak naprawdę nie jesteśmy nieszczęśliwi dlatego, że nie mamy czegoś, co mają inni. To po prostu zazdrość, która zżera nas od środka. Gdy posiadamy to, czego inni nie mają jesteśmy zadowoleni ale, to uczucie jest niewspółmiernie małe w odniesieniu do poczucia nieszczęścia posiadania przez kogoś innego tego, czego sami nie mamy. Jak dużo prostsze i przyjemniejsze byłoby życie gdybyśmy po prostu cieszyli się tym, co mamy, zamiast zadręczać się, że ciągle czego nam brak. Dlaczego my ludzie tak ciągle chcemy więcej, chcemy tego, co mają inni. Najbardziej nieszczęśliwi jesteśmy, gdy osoby z naszego otoczenia, rodzina, sąsiedzi mają więcej. Ludzie, których osobiście nie znamy, są nam mniej solą w oku niż chociażby koleżanka ze szkoły, sąsiad czy współpracowniczka. Jakim prawem oni mają a my nie?! Przecież w niczym nie jesteśmy gorsi, należy nam się nawet więcej! Niestety, to wszystko sprawia, że ciągle czujemy niedosyt, wręcz ból istnienia, które nie jest tym oczekiwanym, wymarzonym, wyśnionym i podpatrzonym u kogoś innego. Ach, żeby tak móc przestać spoglądać na siebie przez pryzmat innych, żeby przestać się porównywać. O ile prostsze i szczęśliwsze życie byśmy wiedli.

Cudne kwiatowe

01-Swarovski-Bridal-Gowns-Bella-Reve
02-Georges Hobeika1
03-Hardy Amis London 2016 (dress)204-Hayley Paige
05-alphandrusso
06-Delsa Couture0116(2)b
07-divinecouture0116
08-Hamda-Al-Fahim1-(2)
09-Floreo
10-Stella de libero2
11-Lazaro
12-MARIA FERIA COUTURE1
13-Hardy Amis London
14-DIVINE-COUTURE-blue
15-Iconic (Thailand)
16-Marchesa (Axioo Photography)
17-Paolo Sebastian
18-Atelier Aimee
19-Stella de libero1
20-Barbie Bridal 0216 (dress)
21-Uno et L'Etoile
22-Zuhair Murad Haute Couture Spring 2016
Źródło: http://www.praisewedding.com/archives/7482

23 lut 2016

AGENT TVN

Obejrzałam Agenta na TVN. Zwykle nie przepadam za tego typu programami ale ten mi się spodobał. Zaskoczona jestem ale jest ok. Będę oglądała. Zaczęłam ze względu na Macademian Girl, bo lubię tą blogerkę modową. Ja stawiam na Szpaka jako agenta J. Ciekawe czy zgadłam. 

Znalezione


Źródło: http://jejswiat.pl/6178,brzuch-uda-posladki-jak-je-wzmocnic

Jak prawie każda baba ...

Jak prawie każda baba uważam, że jestem zbyt gruba. Tym razem jest to fakt, najbardziej faktyczny jaki mógłby być. Przemawia za tym zbyt ciasne ubranie, które wcześniej było luźne oraz BMI – ewidentna nadwaga. Zaczęłam przeglądać ćwiczenia, które mogą pomóc na brzuch. Jest tego sporo. Są filmiki, grafiki, opisy itp. Podstawowym jest ruszenie dupy i rozpoczęcie ćwiczeń. Nie jest to łatwe, szczególnie, gdy już ćwiczyłam i nie dawało to żadnych rezultatów. Wiem, nie od razu Kraków zbudowano, ale bez pracy nie ma kołaczy. Może teraz mam wymówkę w postacie rwy kulszowej a raczej obaw przed jej powrotem ale wydaje mi się, że gdybym mogła, to wzięłabym dupę w troki i zrobiłabym coś z moim brzuszyskiem. Dobijające jest nie mieszczenie się w nie takt dawno noszone ciuchy, oglądanie brzuszyska, który wystaje bardziej niż biust (nie najmniejszy). Chcę wierzyć, że kiedyś wrócę do normy, choć zbliżonego wyglądu, do takiego, jaki miałam sprzed ciąży. Tak naprawdę to nie wiem, co przyczyniło się do takiego nagłego skoku wagi. Przecież po porodzie zrzuciłam wszystko co nabrałam. Skąd nagle pojawiło się to tłuszczysko? Niby ze mną wszystko ok., wyniki mam dobre ale może o czymś nie pomyślałam, lekarz nie wpadł na pomysł badań. Cóż, mam nadzieję, że niedługo nie będę się musiała nad tym zastanawiać. Pewnie ktoś powie - mniej żreć - ale to też przerabiałam. Dieta, dużo warzyw, zero słodyczy, cukru itp. Bez rezultatów a nawet ze wzrostem wagi. Nadal staram się jeść mniej, zdrowiej. To nie tak, że jak nie ma wyników to rzucam się do talerza i opróżniam lodówkę, nigdy tak nie miałam. Teraz jem mniej niż przed ciążą czy w ciąży. Takie są oto dylematy dnia dzisiejszego i nie tylko tego dnia. Otwieram co jakiś czas szafę pełną moich ulubionych sukienek i serce mi się kraje, ciśnienie podnosi a mąż, jak twierdzi, dostaje biegunki, że uderzę w płacz i zacznę niemalże rwać włosy z głowy, że jestem gruba.

22 lut 2016

Popatrzeć i tylko tyle mi pozostało

Kiedyś mieściłam się w takie ciuchy, teraz pozostaje tylko popatrzeć J. Znalazłam w ostępach internetu.
 Uwielbiam motywy kwiatowe, szczególnie w sukienkach. Buty, to może nie mój styl, ale ładne.
 Fantastyczna narzutka - ponczo. Mam podobną :). Sukienka też cudna.
Bluzka jest super. Mam taką ale nie wchodzę w nią, no może i wchodzę, ale brzuszysko jest nie do przyjęcia. Spódnica ołówkowa też mi się podoba.
 To już bajka. Coś przepięknego.
 Uwielbiam róż a w tym zestawie podoba mi się wszystko.
Czerwony żakiet i te buty, marzenie.
 Ekstra spódnica.
 Chcę taki płaszcz!!!
 Ładna spódniczka.
 Sukienka :).
 Płaszczyk i rękawiczki :).
 Wszystko super!!!
 Spódnica!!!
 Chcę!!!
 Też chcę!!!
Zestaw letni :)!!!

Kamerka w pokoju dziecka

Ha, jak to mówi Dorota Szelągowska, dzisiaj miałam fajny masaż J. Polecam gorąco na wszelakie bóle kręgosłupa, pleców i czego się da J. Masaże mogą być wszelakich części ciała. Kuszące są te antycelulitisowe ale niestety, trzeba by bank obrabować, bo oczywiście to wszystko jest prywatnie. Ale co chciałam powiedzieć jeśli chodzi o masaże. Mam porównanie pomiędzy spa, gdzie oferują masaż klasyczny – leczniczy a typową rehabilitacją leczniczą. W tej drugiej masaż jest prawdziwy leczniczy, gdyż tam właśnie tym się zajmują i nie bawią się w mizianie, tylko wykonują prawdziwy, poważny masaż. Nie wiem, czy tak jest wszędzie ale ja, jeśli będę chciała być wymasowana typowo leczniczo, zdecyduję się na punkt rehabilitacyjny.

Mój mąż niedawno wymyślił żeby zainstalować kamerkę w pokoju, w którym śpią chłopaki. W ciągu dnia koniecznie muszą być położeni w starych łóżeczkach, w pokoju, w którym spali po urodzeniu. Bieganie co chwilę góra – dół i nasłuchiwanie czy nie płaczą to trochę mija się z celem. Wylicytowaliśmy na Allegro takową kamerkę. Przyszła dzisiaj J. Mąż spędził pół dnia na zgrywaniu jej z komputerem i jest J!!! Widać co się dzieje u chłopaków!!! Super sprawa, polecam gorąco. Po monitorkach oddechu to drugi super pomysł na kontrolę dziecka.

19 lut 2016

Charaktery - neurotyzm

Strona główna
Przeczytałam przed chwilą artykuł w „Charaktery” o tym czy jesteś neurotykiem/neurotyczną. Konkludując, uważam, że każdy ma w sobie coś z neurotyka. Nie sądzę, że istnieje osoba, która nigdy się nie martwiła, nie bała, nie denerwowała, nawet bez przyczyny, czy też nie czuła się samotną. Określenie częstotliwości jest tak subiektywne, że nie da się porównać pod tym względem dwóch osób. Ktoś może być nieszczęśliwy dwa razy ale każdy z razów trwa kilka lat. Inna osoba może czuć nieszczęście dziesięć razy ale każdy raz trwał po pięć minut. Uważam, że nie ma ludzi w 100% zdrowych psychicznie, szczęśliwych i zadowolonych z życia. Zawsze jest jakieś ale, tylko że niektórzy bardziej przeżywają to, co ich spotyka.

Pod opisywanym artykułem jest test, który wskazuje, czy jest się neurotykiem, czy nie. Bez szału i wielkiej analizy ale można go rozwiązać.

Lubię horrory o zombie - „The walking dead” i „World war Z”

Po raz kolejny obejrzałam „World war Z”. Lubię filmy o zombie. „The walking dead” też ma nowe odcinki. Jak dla mnie, wraz z „Nocą żywych trupów”, tą pierwszą, czarno-białą, to najlepsze filmy tego typu. Lubię horrory i dobrze mi z tym. Czasem, jak sobie pomyślę, co by było, gdyby to, że istnieje zaraza i ludzie zamieniają się w żywe trupy, było prawdą. Strach się bać. Widzę pewne nielogiczności w wymienionych filmach. Choćby ten pierwszy – zombie nie atakują ludzi chorych, bo potrzebują zdrowego ciała. A niby po co? Skoro stając się zombie i tak umierasz. Nie jest to dla mnie logiczne. Nie wybiorą umierających a po zarażeniu umierają prędzej od nich samych. A chociażby to, że reagują na ruch, dźwięk to niby jak rozpoznają żywych, którzy są zdrowi, przecież nie wyczuwają ich za pomocą węchu. Mimo tych i innych, jak dla mnie niezrozumiałych elementów, uważam, że film jest dobry. W „The walking dead” nie rozumiem tego, że rozmaślenie na sobie flaków zombie i czego się da nie powoduje zarażenia, jedynie ugryzienie. To co, jad w tych zębach mają? Też jest zadziwiającym, że nie umazują się tymi wnętrznościami na co dzień, skoro to pomaga, tylko od święta, gdy się kamuflują przed trupami. Ale ja tam wszystkiego rozumieć nie muszę a serial lubię :).

Pamięć absolutna

Widziałam ostatnio program, chyba na TLC, o zjawisku, bo nie jest to choroba. Chodzi o osoby, które mają niesamowitą pamięć. Mogą powiedzieć co działo się danego dnia, nawet kilka lat temu, pamiętają jak wówczas byłą pogoda. Niesamowite. Program był z 2005 roku. Prowadzono badania nad mózgiem takich osób. Metodą rezonansu sprawdzano aktywność mózgu i okazało się, że w okolicy pamięci wzrokowej mózg okazywał większą aktywność niż u przeciętnego człowieka. Ach, żeby tak móc wykorzystywać w większym stopniu swój mózg i nie zapominać, choć z drugiej strony, gdyby pamiętać wszystkie wydarzenia tak dokładnie i szczegółowo, nawet te nieprzyjemne, to nie byłoby dobre. Może i lepiej, że nie mamy pamięci absolutnej.

Wsystko po staremu

Dzisiaj zadziało się coś dziwnego, nie mogłam odnaleźć swojego bloga, pojawiał się komunikat, że blog nie istnieje. Już się wystraszyłam, że moje kilka ostatnich miesięcy tak po prostu wyparowało ale jednak jest J. U mnie w ostatnich dniach nic się nie dzieje. Tak jak do tej pory siedzę głównie w domu. W związku z moją rwą kulszową rehabilituję się. Od przyszłego tygodnia wykupuję dodatkowo masaże na pobolewający odcinek kręgosłupa. Uwielbiam masaże. Lubię jak masażysta masuje tak, że aż boli a następnego dnia ciężko wstać z łóżka.

Za oknem pada śnieg. Trudno żeby padał w mieszkaniu J. Nie lubię tej pory roku. Już planowałam, że wyjdę na zewnątrz przygotowywać donice do wiosny, siać, sadzić itp. Mąż miał robić zagrodę dla psów ale w takich warunkach niewiele da się podgonić pracy. Tak mi się tęskni do wiosny. W ostatnią niedzielę, gdy byłam na targu staroci, miałam wrażenie, że już pachnie wiosną.

17 lut 2016

Siedzę i myślę

Ale dzisiaj zimnica. Wymarzłam totalnie. Znowu bieganie po mieście. Jakoś tak się ostatnio składa, że na tyłku nie możemy w domu usiedzieć. Nic ciekawego się nie dzieje, bo co u kury domowej może się dziać. Z nowości to znowu przekonałam się, że nie cierpię serka koziego J. Tyle to ostatnio sensacyjnych rzeczy dzieje się w moim życiu. 

15 lut 2016

Śmiech z samej siebie :)

Powinnam chyba zacząć zażywa coś na pamięć. Sobotnie wyjście było super. Wyszykowałam się jak a dawnych czasów, czyli makijaż, wcisnęłam się w sukienkę. Wszystko od A do Z. No, może nie wszystko. Podczas wieczornego oczyszczania twarzy okazało się, że zapomniałam pomalować rzęsy. Skleroza pierwsza klasa J. A rękę, co tam rękę, obie ręce dałabym sobie obciąć, że je umalowałam J.

Wczoraj, tzn. w niedzielę, poszliśmy na targ staroci. Uwielbiam takie miejsca, przedmioty z przeszłością a ponadto niepowtarzalne. Dzisiaj za to było bardzo ciężko wstać. Trochę przegięliśmy z tym chodzeniem. 

13 lut 2016

Zakupy i jak dobrze czuć się z samym sobą

Dzisiaj szaleństwo przed duże „SZ” J. Wyszliśmy do ludzi na maksa, aż nas nogi bolą a chłopaki mają dosyć siedzenia. Wyrwaliśmy się na miasto o godzinie 11:00 a wróciliśmy po 17:00. Były ciuchy J. Tak dawno nie kupiłam sobie nic, co by mnie zachwyciło. Kupiłam sukienki, w których wyglądam nawet jak człowiek. Rozmiar jest dwa razy większy niż noszony kiedyś ale udało się naleźć talię J. Już zapomniałam jak to jest cieszyć się szukaniem i kupowaniem ubrań. A było to kiedyś moje hobby J. W ramach prezentu walentynkowego wybrałam sobie coś do domu J. Stare świeczniki dwuramienne J. Było też łażenie po innych sklepach. Cały dzień na nogach. Chyba ostatnio 3 miesiące temu miałam podobne wyjście ale bez takiej satysfakcji. Jak to człowiek staje się więźniem własnego domu. Wiem, trzeba samemu zadbać o to żeby tak się nie działo ale czasem trudno się przełamać i zacząć cieszyć, szczególnie, gdy ma się jakieś zastrzeżenia. U mnie każde wyjście to problem z ubraniem. Może banał ale, gdy nie ma się czego ubrać bo wszystkie ciuchy są zbyt ciasne to problem. Ktoś powie, że to nie problem, trzeba tylko kupić większy rozmiar. Owszem, to jest problem, bo jeśli miało się swój styl, ulubione fasony i modele ubrań a teraz wygląda się w nich koszmarnie to trudno odnaleźć się w ciuchach, które się człowiekowi nie podobają a co dopiero jak wygląda się w nich fatalnie. Wiem, ze nie dla wszystkich wygląd jest istotny ale ja zawsze dbałam o to jak wyglądam. Nie było to przesadne ale chciałam dobrze się czuć z samą sobą. Miałam własny styl, który mi się podobała tym samym ja sama sobie się podobałam.  Poprawiało mi nastrój to, że mam ładną sukienkę, która dobrze się na mnie układa. W momencie, gdy wszystko, łącznie z butami, okazało się małe, nawet nie to, że było obcisłe ale po prostu nie byłam w stanie się wcisnąć, to odechciewa się wszystkiego. Dobre samopoczucie, to jak czujemy się z sobą samym, jest ważne, ma wpływ na naszą pewność siebie i samoocenę. Nie można „osiąść na laurach”, trzeba szukać i nie rezygnować z siebie. Może po pewnym czasie uda nam się spojrzeć na siebie inaczej i dostrzeżemy, że jednak nie jest tak źle. Tego sobie i wszystkim życzę.

12 lut 2016

Nic nowego

Puściłam dzieciom Teletubisie i chyba mój jeden syn się wystraszył. Myślałam, że to super bajka dla dzieci a moje chłopaki wolą polskie piosenki o jagódkach, krasnoludkach i żabce.

Jeden z moich synów ostatnio ma fochy na jedzenie. Nie chce jeść i już. Muszę się z nim szarpać żeby coś zjadł. Wczoraj skutkował sposób na wilgotną chusteczkę. Przecierając twarz powodowałam otwieranie ust. Dzisiaj już to nie skutkowało. Pierwsza łyżeczka kaszki została machnięta ręką i tylko się rozprysnęła na fioletowym dywanie. 

11 lut 2016

Dawca szpiku, coraz bliżej do wpisania na listę

Zapomniałam napisać, że dzisiaj przyszedł pakiet do wymazu na dawcę szpiku J. Jutro się wymazujemy i wysyłamy. Szkoda, że tak długo z tym czekałam. Mam nadzieję, że komuś pomogę.

Uczymy dzieci języków obcych i trochę chandry

W TV usłyszałam, że należy jak najwcześniej uczyć dzieci języka obcego. Do 6 roku życia należy wprowadzić jeden, później drugi. Najodpowiedniejszą formą jest zabawa. Jak najbardziej wskazane są piosenki i bajki. Wybrałam wszechobecny angielski. Na youtube jest cała masa takich filmików. Znalazłam też program edukacyjny Lippy and Messy.

A co u mnie? Nic. Wszystko po staremu. Dzień podobny do dnia. Rano pobudka – mleko, później drugie śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja. W międzyczasie zmiana pieluchy, coś do picia. Poszukiwanie wyplutego smoczka, branie na ręce, zabawianie, uspokaja nie, układanie do snu i tak codziennie. Tak monotonia. Dni mi się zlewają. Mam czasami wrażenie, że życie przelatuje mi między palcami. Może, gdy przyjdzie wiosna, będzie ładniej na dworze to coś więcej będę robiła. Fajne jest życie w domku, poza miastem ale tutaj totalnie nic się nie dzieje. Cisza, spokój marzenie każdego ale matka siedząca w domu z dziećmi chciałaby jakiejś rozrywki.  Chodząc do pracy byłam zrąbana, umęczona ale działo się, codziennie coś nowego, zaskakującego, może nie zawsze było to to czego oczekiwałam ale nie było monotonii. Taki jakiś zrzędliwy dzień mam i sama nie wiem dlaczego. Może pogoda. Doskwiera mi brak znajomych. Niestety, zamieszkując w nowym mieście i od razu zamykając się w domu nie ma co się spodziewać tabunu przyjaciół czy chociażby kolegów. Ale nie ma co się dołować. Jutro będzie kolejny dzień a jak mówili w „Daleko od szosy” wszystko będzie nowe, na nowo, nowe pomysły itd.

10 lut 2016

Niedługo będziemy mogli być dawcami szpiku

A, jeszcze zapomniała napisać, że dostaliśmy smsem potwierdzenie zapisu internetowego dawców szpiku. Teraz czekamy na pakiet rejestracyjny. Fajnie byłoby móc komuś uratować życie. Nigdy nie zrobiłam niczego wielkiego a to byłaby duża sprawa.

RTG klatki piersiowej

Dzisiaj przeżyłam niemalże podróż sentymentalną J. Odebrałam prześwietlenie RTG. Wykonałam rutynowe prześwietlenie klaki piersiowej. Jakie było moje zdziwienie, gdy otrzymałam tradycyjną kliszę :). Już dawno czegoś takiego nie widziałam. Dzisiejsza technika przekonała mnie wręcz, że już wszystko zapisywane jest na płytach a tu taka niespodzianka  J. Mąż zastanawiał się co sprawiło, że wracam z takim uśmiechem na ustach. Dawno tak mi się wesoło w przychodni nie zrobiło. A wracając do prześwietlenia RTG to wielka szkoda, że nie wykonuje się tych zdjęć obowiązkowo bo istniała by szansa wykrycia problemów zdrowotnych, których początek można czasem przegapić. Rezygnując ze wszystkiego co było z czasów PRL odrzuciliśmy niektóre, pozytywne elementy.

Tęskno do wiosny czyli kwiatujemy w domu

8 lut 2016

Wiosna w lutym

Cudna pogoda. Wiosna w lutym J aż chce się wyjść na dwór. Nic, tylko rwać się do robót ziemnych. Mój małżonek wypróbował już glebogryzarkę. Fajna sprawa. Człowiek nie namęczy się tak. Będziemy siać trawnik, postanowiłam więc poczytać. To nie taka prosta sprawa. Trzeba skopać ziemię, zbalować, posiać, przykryć ziemią i podlewać. Tak po krótce zrozumiałam. Jeszcze posiać kwiaty, warzywa, posadzić sadzonki, cebulki i podlewać. W moim ogródku ziemia jest bez szału. Zwykle siane kwiaty nie wyrastają a cebulki to tak różnie. Ale czego się nie robi żeby mieć piękny widok z okna J. Jak wspaniale będzie usiąść w fotelu na dworze pod drzewami. 

6 lut 2016

Zakupy i pomoc - dawca szpiku

Wczoraj wyprawa do Carrefoura. Jak zwykle zakupy tego po co nie pojechaliśmy. Bo tak naprawdę to pojechaliśmy po nic. Ale grzech nie skorzystać J. Książki i książeczki od 2,99 zł. do 6,99 zł. Ponadto obrazy, nie malowane, tylko nadrukowywane po 15,99 zł. J. Zakupiono kolorową żyrafę i kilka książeczek dla dzieci. Dla siebie zakupiłam 4 płyty ze słuchowiskami książek Joanny Chmielewskiej po 2,99 zł. Ja to jak głupia. Ciągle coś kupuję. Ale dzisiaj mądrzejsza nie jestem. Znowu PEPCO. Kolejny zegar. A co, będę wiedziała która jest godzina, będąc w każdym pomieszczeniu domu :P.
Byłam też w Biedronce. Taka ładna pogoda aż chce się wiosny. Zakupiłam prymulki. Mam zamiar dzisiaj przystroić mieszkanie. Tęsknię za zapachem wiosny. Taki Świerzy, słodki i przyjemny.

Podjęliśmy z mężem też poważną decyzję. Pod wpływem filmiku z netu o chłopcu zmarłym na białaczkę. Zdecydowaliśmy zgłosić się jako dawcy szpiku. Zarejestrowaliśmy się na stronie i czekamy na przesyłkę z patyczkami, którymi zbierzemy nasz materiał z wewnętrznej powierzchni policzka. Trzeba pomagać ludziom. A może komuś uratujemy życie.

4 lut 2016

Powrót sentymentalny.

Znowu „Daleko od szosy” J. To taki podnoszący na duchu serial. Już o nim kiedyś wspominałam ale znowu przypomnę J. To film o tym, jak nie można rezygnować z marzeń.
Dzisiaj upolowałam w Netto lustro J. Wiem, kolejne ale ja mam chyba jakiegoś bzika na punkcie luster. A żeby było śmieszniej, na razie wszystkie zakupione lustra spoczywają w pudełkach. Tylko zbieram i przechowuję J. Ale swego czasu wreszcie się kiedyś doczekają. 

3 lut 2016

Przechowywanie żywności w pojemnikach

Wczoraj znowu byłam w PEPCO. Powinni zamykać przede mną ten sklep J. Kupiłam ostatnie dwa zestawy zamykanych słoików za 9,99 zł. Nigdzie indziej nie mogłam ich dostać. W kuchni dobrze jest przechowywać produkty sypkie, bakalie itp. w zamkniętych pojemnikach. Niestety, bardzo często pojawiają się mole, które tak naprawdę docierają już do nas w produktach żywnościowych ze sklepu. Są takie, które te robaczki lubią najbardziej, np. suszone śliwki, orzechy, kasza itd. Ostatnio widziałam pomysłowe wykorzystanie pojemników po mleku modyfikowanym. Po pomalowaniu służyły jako super oryginalne pojemniki na żywność. Też chcę takie zrobić. Kupiłam w PEPCO też bardzo fajne lustra, trzy w jednym i doniczki J. A i jeszcze zegar, zielony na ścianę J. Była przecena :P. 
Źródło: http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,1111,37444719,37540421,0,2.html?v=2
Źródło: http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,1111,37444719,37540421,0,2.html?v=2

2 lut 2016

Jaki ojciec, taki syn :)

Nie wiem co robi w nocy jedne z moich synów. Gdzie chodzi i dlaczego na boso. Dzisiaj rano miał dziury na obu paluchach i poprzecierany materiał na palcach. Mąż się śmieje, że jego krew. On umarłby chyba, gdyby skarpetki w całości miał przez dłuższy czas. Dziura na palcu i pięcie to postawa. Zawsze broni się tym, ze ja mam dużo rajstop, skarpetek itp. Podobnie ma się z butami. Zawsze jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności pękają, rozłażą się itp. Powinien chyba iść do kowala. Jakby ten mu ukuł to by na dłużej starczyły J.

Zabawny gość i mąż nieogrodnik

Ale mieliśmy wczoraj gościa J. Uśmialiśmy się po pachy. Zadzwonił do drzwi pan i powiedział, że jest po  ślimaki J. Na moje wielkie oczy powiedział, że przed chwilą dzwonił. Jak mu powiedziałam, że to nie tu, to powiedział, że przed chwilą rozmawiał przez telefon i to ten adres. Ale w związku z tym, że się upierałam w końcu zrezygnował.

Drugą osobą, która mnie ubawiła był mój własny, prywatny mąż, który jest typowym mieszczuchem. Wieś oglądał sporadycznie z pozycji gościa a z uprawą roślin nigdy nie miał nic do czynienia. Potrafi zasuszyć kwiatki w doniczkach, łącznie z kaktusami. Planujemy doprowadzić w tym roku do ładu ogród. Będzie warzywnik w ramach oszczędności i mój mąż wpadł na pomysł, że aby uniknąć chwastów to może wkopać na głębokość pół metra ziemię, położyć agrowłókninę i zasypać. Nie wiem czy on myślał, że chwasty pochodzą z jądra ziemi, czy że korzenie mają na takiej głębokości J. Myślał, że to sprawi, iż chwastów nie będzie, bo się nie przebiją przez agrowłókninę. Uśmiałam się jak nigdy J.

1 lut 2016

Laydyboys

W miniony weekend oglądałam program „Laydyboys”. Mężczyźni w ciele kobiety, którzy poddają się częściowo operacji plastycznej. Zdecydowali się na twarz kobiety, piersi, często nie dokonując operacji narządów płciowych. Program ciekawy, ukazujący światopogląd opisywanych ludzi. Oczywiście, zwrócono uwagę na brak akceptacji społecznej. Zaskoczyło mnie, że buddyzm nie potępia zmiany płci, rodzina wspiera osoby transsexualne i nie wstydzi się ich. Co mnie zaskoczyło, mianowicie skala zjawiska. Jest tak dużo laydyboyów a u nas praktycznie nie widać takich przypadków. Zastanawiam się, jak wiele osób żyje w ukryciu, udając kogoś kim nie są. Fakt, bardzo trudno przyznać się do poglądów, upodobań itp., które nie są akceptowane społecznie. Nikt nie chce być wytykany palcami.

Dostałam :) z Costa Rica